RSS
 

Zarządzanie informacją – multimedia i pliki

19 lut

Od jakiegoś już czasu zastanawia mnie problem magazynowania i segregowania tej ogromnej ilości informacji jaką codziennie gromadzimy. Za informację przyjmuję tutaj wszelkie dane, które próbujemy w jakiś sposób uporządkować i przechować dla siebie lub innych do późniejszego lub ponownego wykorzystania drogą cyfrową. Wyszukiwanie i kolekcjonowanie danych jest dzisiaj, na początku XXI wieku, czymś tak prostym jak kliknięcie myszką 3 razy. Wskazujemy co, wskazujemy gdzie i akceptujemy. Takie uproszczenie problemu zaowocowało mnogością możliwości. Bity „naszych” danych już wcale nie muszą być przechowywane na naszych dyskach twardych. Problem wydaje się fascynujący i wart kilku słów. Zapraszam więc do lektury tego, co  „odkryłem” w kwestii zalewu, potopu wręcz, bitami, bajtami i terabajtami zer i jedynek, które przedziwnie posklejane tworzą na ekranie mojego komputera tę fascynującą całość.

Dzisiejszy odcinek sponsorują szeroko rozumiane multimedia. Czyli będzie muzyka, film i zdjęcia. Do tego na pewno słów kilka (lub więcej) o przechowywaniu danych jako plików (bez względu na ich przeznaczenie docelowe). I kilka jak zwykle moich rzutkich myśli, które podczas pisania się nasunęły.

Informacja w świecie skomputeryzowanym. Jest tania i jest wszędzie. Jest jej cała masa. Trudno wybrać co jest wartościowe a co jest śmieciem.

Informacja stała się czymś powszechnym. Kiedyś wystarczyła dobra pamięć, dzisiaj potrzebujemy różnego rodzaju ułatwiaczy, które za nas będą przechowywały setki, tysiące a czasami nawet miliony danych na najrozmaitsze tematy. Często w głowie mamy tylko słowa kluczowe, które otwierają dopiero przedsionek do zdobycia właściwej informacji. Wiemy, że aby znaleźć jakieś dane musimy szukać w jakimś konkretnym miejscu. Problemem staje się już nie samo miejsce, gdzie to wszystko przechować, ale jak znaleźć to, co nas w danej chwili najbardziej interesuje. Prostota z jaką możemy te wszelkie dane gromadzić rodzi sporo problemów. Przy dzisiejszej pojemności dysków twardych na jakiś czas miejsca nam nie zabraknie. Dodatkowo coraz więcej ze swoich danych przechowujemy zdalnie a nie na lokalnych komputerach, co w teorii ma nam zapewnić praktycznie nieograniczoną powierzchnię dyskową oraz daje nam poczucie bezpieczeństwa. Zdjęcia z 80. urodzin naszej ulubionej cioci Wuli nie przepadną wraz z awarią naszego dysku. Dodatkowo takie przeniesienie pliczków z domowego komputera na serwer w Ameryce pozwoli wzmiankowanej cioci Wuli na obejrzenie u siebie tych zdjęć a nawet umożliwi jej pozostawienie komentarza.

Megatony muzyki, filmów i zdjęć.

Zdjęcia, muzyka i filmy to dzisiaj kolejne pliki na naszych komputerach, Tworzymy je w takich ilościach, że często utrata kilku nie jest wielkim bólem.

Przy tak wielkiej ilości informacji i wszelkiej maści danych musimy się wspomagać specjalizowanym oprogramowaniem komputerowym. Dzisiaj instalowanie kombajnów do katalogowania muzyki i filmów to żaden zbytek, to normalka. Niektórzy z nas posiadają ogromne kolekcje filmów i muzyki w różnych formatach, do tego chcą to wszystko mieć ładnie poukładane względem dat, artystów, gatunków, formatów, ilości odtworzeń, jakości i co tam jeszcze komu się zamarzy. Chcielibyśmy mieć wszystko na wyciągnięcie ręki. Dwa kliknięcia i z głośników leci ulubiona piosenka czy zaczyna się kolejny odcinek ulubionego serialu ściągniętego z jakiejś torrentowni. Nie ma szans na zatrzymanie tego pędu. Muzyki i filmów jest coraz więcej i staje się coraz łatwiej dostępna. O ironio! Im wytwórnie fonograficzne i filmowe starają się ograniczyć piractwo internetowe, tym powszechniejszym zjawiskiem się ono staje.

Skoro mamy już poukładane i skatalogowane w wirtualnych albumach z okładkami naszą muzykę i filmy czas na zdjęcia. Przecież przeciętny użytkownik komputera ma ich pewnie więcej niż muzyki i filmów. Zdjęcia łatwo dzielić na mniejsze porcje, układać według różnych tagów, właściwości, dat itd. Wraz z upowszechnieniem się aparatów cyfrowych, których ceny spadły do poziomu całkowicie akceptowalnego, zdjęcia nas zalewają. Zwykły low end’owy aparat telefoniczny może w tej chwili zrobić fotkę z rozdzielczością minimum 3 Mpix, co daje całkiem zadowalające wyniki jak chce się cyknąć roznegliżowaną sąsiadkę ;-) Dodatkowo niejednokrotnie chcielibyśmy w sposób łatwy i szybki poprawić nasze cyfrowe dzieła sztuki. Pozbyć się efektu „czerwonych oczu” czy dodać jakąś ładną ramkę. A może zrobić pokaz slajdów z najlepszych fotek, lub jakiś ciekawy collage? Wszystko w zasięgu ręki, wirtualnej ręki, bo w zasięgu naszej dłoni musi się znaleźć jedynie myszka i klawiatura.

No dobra. A co z wszelkiej maści dokumentami i innymi plikami?

Powiedz mi jakie pliki zalegają Twój dysk twardy a powiem Ci, kim jesteś…

Skoro już sobie poukładaliśmy muzykę, filmy i zdjęcia, część z tego (głównie zdjęcia, podcasty i jakieś krótkie filmiki własnej roboty) umieściliśmy na serwisach typu YouTube, Vimeo, Picasa, Flickr, Webshots, Photobucket czy Screencast, czas zastanowić się nad całą resztą tego stuffu zalegającego w katalogach na dyskach. Przecież mamy całą masę notatek z linkami, które na pewno kiedyś zechcemy kliknąć, ale przez najbliższe 30 lat nie będzie na to czasu. Do tego ogromne ilości programów ściągniętych gdzieś z sieci, często o nazwach niewiele mówiących i nieznanym przeznaczeniu (to przypadłość chyba tylko windowsiarzy i makowców, pod Linuksem zdalne repozytorium ułatwia sprawę). Na pewno też mamy całe mrowie jakiś pdf’ów, pliczków w formacie .doc, .swx, .odt, .ott, .txt, .rtf, .xml i cokolwiek innych. Wiele z nich chcielibyśmy mieć w kilku miejscach na raz, a najlepiej, żeby zmiany wprowadzane w jednym miejscu magicznie się rozprzestrzeniały między naszymi komputerami. Tutaj przychodzi z pomocą svn, ale dla ludków, które wolą coś prostszego proponuję Dropboxa. Można wersjonować pliki, cofać się w czasie z modyfikacjami itd. Do tego można na nim nawet postawić własną stronkę internetową, o czym pisał CoSTa więc nie będę powielał a podlinkuję po prostu. Wielką zaletą Dropboxa jest możliwość podłączenia go do aktualnego drzewa katalogów na naszym komputerze. Można to zrobić pod Windowsem, Linuksem i Mac OS X’em. Dzięki czemu korzysta się z niego, jak z lokalnego katalogu. Wszystko co umieszczamy w takim katalogu ląduje także na zdalnym serwerze, z którego możemy to pobrać na innym naszym komputerze. Pliki są przechowywane tak lokalnie jak i zdalnie z tym, że modyfikacja jest praktycznie od razu (w zależności od szybkości naszego łącza) wprowadzana na serwerze i tym samym, jeśli na jakimś innym komputerze mamy uruchomionego Dropboxa, na lokalnej maszynie. Oczywiście nie ma tutaj problemu, bo przecież możemy w każdej chwili cofnąć zmiany.

Wielkim plusem tego rozwiązania jest banalne wprost dzielenie się naszymi plikami ze znajomymi. Można wystawić paczkę z filmami, zdjęciami czy muzyką i dać kilku znajomym możliwość ściągnięcia tego do siebie. Prosto i estetycznie, bez niepotrzebnych komplikacji.

Rozwiązań podobnych do Dropboxa jest cała masa. Tak oto mamy Docuter.com aby dzielić się całym mrowiem dokumentów jakie jesteśmy w stanie wytworzyć przez całe swoje życie, szukając dalej trafimy na taki serwis jak box.net takoż do dzielenia się plikami. Łatwo też w Sieci znaleźć coś takiego jak file dropper, który za niewielką miesięczną opłatą udostępni nam całkiem sporo przestrzeni dyskowej, co umożliwi nam przesłanie w świat nawet dość pokaźnych plików. Możemy też przesyłać pliki za pomocą sendspace‘a. Jak widać takich serwisów jest całe mrowie. Skupiłem się na Dropboxsie bo wydaje się najlepszy dla przeciętnego Kowalskiego. Integruje się z menadżerami plików najpopularniejszych systemów operacyjnych co sprawia, że w zasadzie staje się integralną i niezauważalną częścią naszego systemu operacyjnego.

Podsumowanie

Bardzo dużo tego wszystkiego przechowujemy na naszych oraz zdalnych dyskach. Dzisiaj przedstawiłem kilkanaście programów i serwisów internetowych, które wspomogą nas w zarządzaniu tym całym elektronicznym bałaganem. Skoro nie da się uniknąć zalewem multimedialnymi treściami, to można spróbować nad nim zapanować i go poukładać. Są wśród nas tacy, którzy muszą mieć wszystko pięknie poukładane i posegregowane, opisane i zamknięte w odpowiednich pudełkach, większość z tych programów na pewno im się przyda.

Muza/Filmy:
Amarok, last.fm, helium music manager, media monkey, foobar2000, winamp, iTunes, gom player, vlc, best player, wmp, delicious monster, DVD profiler, Collectorz Movie Collector, Libra, Eric’s Movie Database, YouoTube, Vimeo.

Zdjęcia:
Picasa, Flickr, webshots, Webs, photobucket, Screencast, Adobe Photoshop Express

Obok znajdziecie kilkanaście linków do stron z najróżniejszymi programami do zarządzania zdjęciami, filmami i muzyką. Niektóre mają tylko podstawową funkcjonalność oglądania zdjęć/filmów czy słuchania muzyki, jednak kilka z nich to prawdziwe, wypaśne na maxa, kombajny do robienia cudów na patyku z Waszymi kolekcjami. Są wśród nich także płatne wersje, oraz takie, które działają tylko pod określonym systemem operacyjnym (Linux, Windows, Mac OS X). Zdaję sobie sprawę, że to tylko kilka wybranych programów i jest ich znacznie więcej. Jeśli macie jakiś swój ulubiony typ, który nie trafił na moją listę, dopiszcie w komentarzu a na pewno umieszczę go tutaj.

Niedługo napiszę kolejny wpis z serii „Zarządzanie informacją”, tym razem będzie o zmniejszeniu entropii panującej wśród urywków informacji gromadzonych ze stron internetowych oraz naszych złotych myśli i innych takich. Zresztą sami zobaczycie. Obszerność tematu nie pozwoliła mi tego zamknąć w tym wpisie, który i tak jest już zbyt długi. Mam nadzieję jednak, że komuś się do czegoś przyda.

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 

Tags: , , , , , , ,

Leave a Reply