Sprzątanie blogaska
Od kilku dni, korzystając z tego, że się pochorowałem i siedziałem w domu, zabrałem się za porządki na blogasku. Zmianę szablonu widać od razu, tłumaczenie wyglądu i samego WordPressa też nie trudno dostrzeć, jednak nie tylko takie zmiany tutaj nastały. Otóż dodałem kilka pluginów, oraz rozpocząłem kategoryzowanie i czyszczenie z nie formatowanego i źle wyświetlanego Textile na starszych wpisach. Podczas przenosin z Textpatterna na WordPressaa bardzo dużo wpisów, nie wiedzieć czemu, zamiast trafić do swoich właściwych kategorii wpadło do worka wpisów nieskategoryzowanych. Czas to naprawić.
Żeby wszystko wyglądało ładnie postanowiłem też przepisać te wpisy, w których wcześniej używałem Textile, na normalne tagi (X)HTML‘owe. Prace trwają i poprawiłem już ponad 80 wpisów, zostało jeszcze 163 :). Przy tym zajęciu miałem okazję przejrzeć swoje dawne przemyślenia i zastanowić się nad drogą, która mnie przyprowadziła tu, gdzie teraz jestem. Niektóre dawne moje artykuły tutaj zamieszczone wprawiają mnie wręcz w zażenowanie i aż się proszą o skasowanie, ale znalazłem też kilka, które mi się podobają. Nie ma co, człowiek się starzeje i na wiele spraw patrzy już zupełnie inaczej niż kiedyś.
Co do pluginów, to taki najbardziej widoczny daje możliwość subskrybowania nowych komentarzy do danego wpisu na emaila. IMHO dość przydatna rzecz i sam wielokrotnie korzystam z tego na innych blogach. Myślę, że i na moim przyda się on niektórym czytelnikom. Podobnież zachęcam do korzystania z pluginu umożliwiającego zagłosowanie na dany wpis. Dobrze wiedzieć co sądzicie o tym co tutaj piszę, a przecież nie zawsze chce się komukolwiek komentarz cały tworzyć. Wystarczy kliknąć i już wiem, czy się podobało czy nie :)
Jak więc widać, mimo choroby blogasek się rozwija i co jakiś czas nowe jakieś udogodnienia będą się na nim pojawiały. Pracuję też nad wpisem o wirualizacji oraz nad dwoma wpisami o najczęściej przeze mnie używanych programach pod Linuksem – czyli o screenie i Vimie. W międzyczasie pewnie jeszcze pobawię się szablonem bo naprawdę zrobił na mnie wielkie wrażenie.
Czy ja to ja? Zmiany
Człowiek podobno zmienia się co 7 lat. Nie wiem, nie znam się na tym. Faktem jednak jest potwierdzonym w moim życiu, że co jakiś czas następuje gruntowne przebudowanie mojej osoby od strony psychicznej. No, może gruntowne to zbyt mocno powiedziane. W każdym razie chodzi o widoczne i mające znaczący wpływ na resztę sfer mojego życia – zmiany.
Ostatnio łapię się na tym, że jak mnie najdzie, to wspominam wydarzenia z mojej młodości. I zaskakujące jest, że w ogóle nie czuję się emocjonalnie związany z tą osobą, której wspomnienia mam w głowie. To strasznie dziwnie jest. Bierze się pewnie stąd, że konstrukcja psychiczna, jaką posiadałem kilka lat temu, w ogóle nie przystaje do tej, jaką posiadam teraz. Dwie różne osoby. Nurtuje mnie pytanie, czy ja teraz to ten sam ja co wtedy? Oczywiście nie, wszystko uległo zmianie. Tak fizycznie jak i psychicznie. Jednak patrząc z drugiej strony, przecież ciągle mam to samo imię i nazwisko, ciągle jestem blondynem, ciągle jestem złośliwy, nie umiem opowiadać kawałów, lubię słodycze, książki i rozmyślania… I nadal jestem leniwy po komputerowemu. Czyli nadal ja to ja. Ale przecież wiele moich przemyśleń czy stanów ducha odpłynęło w dal i zupełnie się już z nimi nie utożsamiam. Są to często sprawy opierające się o etykę postępowania, tak zwaną moralność. Wartości jakimi się w życiu kieruję, więc nie rzeczy błahe czy łatwo ulegające zmianom. Cały czas się zmieniam, jednak raz na jakiś czas następują zmiany gwałtowniejsze, bardziej dogłębne i mające większe odbicie w tym, co się dzieje w mojej głowie, duszy i „sercu”.
Dobrze jest wiedzieć, że mimo wieku nie zatraciłem w sobie tego dziecka-obserwatora, które ciągle przygląda się samo sobie i analizuje. Zadaje pytanie… Ciekawe co będzie za kolejne „7 lat”? Hehe ;-)
Obawy i inne takie przemyślenia
Wybory – mimo, że wygrane – okupiłem chorobą. Coś mnie w autobusie przewiało i tak oto miałem fajną gorączkę, seksowny kaszel i obfity katar. Super – jednym słowem. W tym chaosie, jakim stało się ostatnio moje życie, tylko choroby brakowało. Od kiedy zmieniłem pracę i trafiłem do JnJ (po tym, jak już odkryłem co mam tam robić), częstotliwość wpisów na blogasku po prostu na łeb na szyję. Źle. Generalnie brakuje mi usystematyzowanego życia, jakie prowadziłem wcześniej, pracując w Betako. Kurcze jak to człowiek może zmienić zdanie na pewne tematy :) Oczywiście nie wróciłbym do Betako do pracy, co było mi proponowane kilka razy, jednak moje spojrzenie na pewne aspekty mojego wcześniejszego życia uległo zmianie. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy wszystko się zacznie stabilizować i wróci do jako takiej normy. Siedzę ostatnie dni w pracy, pokasłuję i generalnie nie mogę się już doczekać kiedy po raz ostatni wyjdę z JnJ i nie oglądając się za siebie, zamknę kolejny, dość krótki, rozdział w moim życiu. Na razie jestem pełen obaw co do nowej pracy. Pełen nadziei, ale i obaw. Odzwyczaiłem się przez te kilka miesięcy od administrowania serwerami z Linuksem, nie mówiąc już o windowsowych (ble ;-) ). Mam jednak nadzieję, że szybko wrócę do formy.
Podczas chorowania przeczytałem kilka nowych książek, które w ramach tradycji, niezbyt może udanej, ale jednak mojej własnej, opiszę na blogasku. Dodatkowo wpadło mi kilka pomysłów na wpisy i chyba pokonałem chęć zaprzestania pisania blogaska. Niewielu tutaj zagląda ale jak pokazują statystyki dziennie ponad 100 unikalnych odwiedzin jest, nawet jak długi czas nic nie piszę. Generalnie to i tak piszę dla siebie, ale miło jest widzieć, że czasami ktoś w Sieci wyszpera adres waltharius.pl i wpadnie poczytać :) To pisanie jednak jest trochę jak spotkanie z Wami, Szanownymi Czytelnikami tego blogaska. Serio. Piszę dla siebie, ok, ale i jednocześnie zawsze oczekuję na jakąś Waszą reakcję. Jak się okazało wpis o komentowaniu przeszedł w zasadzie bez echa, (oprócz komentarza Lunara), jednak mam nadzieję, że kiedyś ktoś wygrzebie go z googla i może dowiem się czegoś nowego na temat komentowania wpisów blogowych.
Tak więc myślę, że powoli wrócę do życia, tak tego normalnego jak i blogowego. :)


