RSS
 

Posts Tagged ‘Wolność’

Wpis na rozgrzewkę

14 maj

Ano tak jakoś trochę zapomniałem o tym moim blogasku, ale nie zapomniałem tak całkowicie. W przygotowaniu mam kilka – mam nadzieję ciekawych – wpisów.

W najbliższym czasie będę chciał się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami co do wirtualizacji systemów operacyjnych (a może nie tylko systemów…), popsioczę trochę przy okazji na architekturę x86 i jej ograniczenia w tej materii. Nie będzie to wpis specjalistyczny. Skupię się raczej na ogólnikach nie wnikając w szczegóły zbytnio. Wyjaśnię podstawowe zagadnienia i terminologię, opiszę ewentualne problemy z jakimi można się spotkać podczas procesu wirtualizacji oraz pracy z wirtualnymi maszynami. Myślę, że znajdzie się też kilka słów o różnych programach do wirtualizacji, oraz o samej historii tego procederu. W sieci jest całe mnóstwo takich artykułów, jednak kiedy zacząłem szukać informacji, które pozwoliłyby laikowi zrozumieć ten problem, okazało się, że nic w zasadzie nie ma a jak jest, to wcale nie jest takie zrozumiałe dla kogoś, kto z tym tematem się jeszcze nie zetknął. W tej chwili wirtualizacja to już nie jest zabawa dla wielkich graczy. Przy dzisiejszych komputerach stacjonarnych można ją z powodzeniem zastosować nawet na laptopie, sądzę więc, że mój wpis może się okazać przydatny dla kogoś, kto chciałby spróbować zabawy z kilkoma systemami operacyjnymi uruchomionymi jednocześnie na jednej maszynie.

Read the rest of this entry »

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 

Jak powietrze, woda i jedzenie – Internet

16 kwi

Czasami trudno się oprzeć wrażeniu, że oprócz powierza, wody i pokarmu współczesny człowiek jeszcze potrzebuje dostępu do Internetu. Staje się to coraz bardziej widoczne, kiedy (młodzi ale nie tylko) ludzie w tramwajach i autobusach siedzą z nosami w telefonach i czatują, grają w gry online, czy piszą wpisy na swoje strony www.

To chyba znak naszych czasów. Ciężko powiedzieć czy to dobrze czy źle, najgorzej być na „styku czasów”, tak jak jesteśmy teraz, z drugiej jednak strony taki „styk” jest chyba zawsze i w każdych czasach coś się kończy a coś zaczyna, lub w nowe się zamienia.

Tak swoją drogą to dziwnie postępuje ta informatyzacja społeczeństwa. Prawie każdy wie co to Twitter, Blip, WordPress czy inne forum, ale niewielu umie za pomocą Googla wyszukać potrzebnych informacji. Nie wspominając już o umiejętności zainstalowania Windowsa na komputerze… Zanika też umiejętność czytania ze zrozumieniem tego co się w sieci znalazło. Ciężko powiedzieć czy to źle czy może nie ma co paniki siać. W sumie głupim i nieświadomym tłumem łatwiej manipulować i łatwiej nad nim zapanować ;-)

Internet to wspaniała sprawa i każdy kto by temu zaprzeczał zwyczajnie nie rozumie tego wynalazku. Za jego pomocą mogę w sposób łatwiejszy niż kiedykolwiek w historii, zdobyć znakomitą większość informacji na dowolny interesujący mnie temat. Niestety Internet to także największy na świecie Śmietnik informacyjny. Równia łatwo, a nawet łatwiej (niestety), znajdę całe tony informacji, która w jakiś sposób jest nieprawdziwa lub skażona jakąś gorszą lub jeszcze gorszą ideologią. Taka jest cena wolności jaką daje Sieć.
Coraz więcej usług korzysta ze stałego dostępu do tej globalnej pajęczyny, a ponieważ usługi te są coraz częściej coraz bliżej nas, siłą rzeczy i my stajemy się istotami stale podłączonymi do tej sieci. Łatwo to sprawdzić, wystarczy wyjechać na kilka dni gdzieś, gdzie telefon nie ma zasięgu, albo gdzie komputer jest podłączony tylko do gniazdka z prądem.

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 
8 Comments

Posted in Internet

 

Amerykańska propaganda w serialach telewizyjnych

22 sty

Kiedyś, dość już dawno temu (tak dawno, że nie mogę znaleźć tego na blogasku), obiecałem przygotować wpis o różnego rodzaju teoriach spiskowych. Na razie okazało się, że „problem” jest zbyt rozległy i zahacza o zbyt wiele dziedzin, dlatego przyjdzie Wam jeszcze na moje przemyślenia w tym temacie poczekać. W międzyczasie jednak, postanowiłem zabawić Was, moją własną teorią spiskową, a w zasadzie to „teoryjką”. Otóż jesteśmy z Gabcią od pewnego czasu szczęśliwymi posiadaczami telewizji kablowej chello. W ramach pakietu mamy między innymi kanał Polsatu i telewizję AXN, na których to leci bardzo dużo seriali amerykańskich. Wracając codziennie z pracy przychodzi nam się zmierzyć z telewizyjnym szantażem, któremu zazwyczaj ulegamy, siedząc aż do zaśnięcia przed migającymi obrazkami (swoją drogą to się MUSI zmienić i nawet już od czasu do czasu udaje nam się usunąć oglądanie TV z wieczornego menu. Szkoda tylko, że tak rzadko). Jednak nie o jałowości oglądania telewizji chciałem dzisiaj tu napisać.

Zagrożenie ze strony terroryzmu zawsze istnieje. Obrona przed terroryzmem jest usprawiedliwiona z definicji i w każdych warunkach.

Otóż wchłaniając całkiem sporo rożnego rodzaju seriali amerykańskich zacząłem zauważać w prawie każdym z nich pewien schemat przedstawiania wydarzeń. Wydaje mi się, że spora część filmów od jakiegoś czasu nasycana jest propagandą proamerykańską i antyterrorystyczną. Możliwe, że w USA tego zbyt wyraźnie nie widać, w końcu oni tam się ostro nakręcają na te klimaty, jednak w Europie to razi. No dobra, w Europie razi to mnie. :) Przeważnie jednak propaganda ta nie wygląda tak, jak to, co znamy i dobrze pamiętamy z telewizji, radia i prasy w Polsce za czasów Komunizmu. Możliwe też, że taką propagandę widać dopiero z pewnej perspektywy? Tutaj tę perspektywę daje odległość jaka dzieli mnie, odbiorcę serialu, od problemów społeczeństwa amerykańskiego, dla którego docelowo serial został nakręcony.

Swoje dywagacje na temat agitacji jaka ma miejsce w amerykańskich serialach telewizyjnych oprzeć chciałem o dwa wybrane tytuły filmowe. Postaram się w skrócie opisać moje wrażenia z oglądania tychże filmów, bez wdawania się w zbędne szczegóły. Każdy może na własną rękę obejrzeć kilka dowolnych odcinków i wyrobić sobie własne zdanie w tej materii.

Read the rest of this entry »

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 
 

Czy Kościół Katolicki stosuje relatywizm moralny w swoim postępowaniu?

04 gru

Na początek cytata:

[...]dla Kościoła „homoseksualizm” i „dojrzałość” całkowicie się wykluczają. – Tu chodzi o naturę kapłaństwa, której częścią jest duchowe ojcostwo wobec wiernych. A nawet wstrzemięźliwi seksualnie homoseksualiści są do tego niezdolni – przekonuje kard. Grocholewski. Jego zdaniem skłonności homoseksualnych nie można porównywać z heteroseksualizmem. Bo one oznaczają, że z psychiką takiego człowieka nie wszystko jest w porządku – tłumaczył kardynał.

Tak twierdzi KK.

A dalej już będzie ode mnie.

Kilka razy na moim blogu oskarżony bywałem przez Czytelników o relatywizm moralny. Że wybieram to, co wygodniejsze nie kierując się żadnymi moralnymi standardami. W domyśle moi adwersarze zawsze rozumowali, że jak prawa moralne to tylko te głoszone przez KK. Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak przyznać im rację, gdyż faktycznie uważam, że nie istnieje coś takiego jak moralność zamknięta w jakieś precyzyjne punkty postępowania, do których można zastosować się w każdej sytuacji. Z 10 przykazań uznaję tylko trzy. Nie zabijaj, nie kłam i nie kradnij, chociaż to o zakazie kłamania jest zawoalowane wśród kilku innych. Cała reszta to stek bzdur w sumie. Ale wracając do tematu.

Czytając od czasu do czasu co tam w polityce się dzieje, prawie zawsze trafiam na KK. Niby powinien siedzieć w tych swoich świątyniach kapiących złotem, ale nie, w polityce zawsze go pełno. Ciągle o coś walczy, na coś zwraca uwagę od czegoś odciąga i przed czymś ostrzega. Komuś coś zarzuca, demaskuje itd. Z obrazu tego zawsze wyłania się instytucja biznesowa, która na miejscu pierwszym stawia przede wszystkim Władzę i Pieniądze a dopiero później zajmuje się sprawami statutowymi, uchwalonymi ponad dwa tysiące lat temu. W sumie nie dziwota, tak było od początku założenia tej firmy. Read the rest of this entry »

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 
24 Comments

Posted in Religia

 

Szczególnie zmienia proces starzenia

11 lis

Starzeję się, bo oto ostatnio coraz częściej nachodzi mnie pragnienie zamieszkania na jakimś odludziu. Gdzieś z dala od tej całej cywilizacji. Nie chciałbym się pozbyć wszystkich cywilizacyjnych wygód, ale chciałbym zapanować nad tym strumieniem nowoczesności, która wpada wartki w moje życie i miesza w nim do woli. Gabcia może potwierdzić bo także i w jej życiu jest on obecny. Zaczynam się rozglądać za jakąś możliwością zamknięcia tych drzwi i szansą na regulowanie tego przepływu. Wierzę, że w jakiś sposób może to się udać. Ci, którzy mnie znają zdziwią się, ale tęskni mi się za przyrodą i spokojem łąki czy lasu. Bez warszawskiego zgiełku, bez samochodów, tramwajów i mnóstwa ludzi dookoła. Tak, to napisałem ja – Marcin Radczuk, który nie ma problemów z życiem w dużych miastach i nigdy nie planował wyjazdu na wieś. Ludzie się zmieniają, szczególnie zmienia proces starzenia. Nawet rym mi z tego wyszedł… (znalazłem więc tytuł dla tego wpisu).

Starzeję się, bo oto coraz częściej mam chęć coś zbudować własnymi rękami – z drewna. Coś co ma szanse mnie przetrwać. Zaczynam widzieć nowy sens w zarabianiu pieniędzy. Chciałbym kiedyś kupić nam (mi i Gabci oczywiście :) ) kawałek ziemi i zbudować własny dom. Budować go własnymi rękoma, z drewna właśnie. No dobra, pomagać przy budowaniu. Nie przejmować się inną pracą, jakimiś spotkaniami, terminami itd, tylko od rana do nocy budować, a wieczorem siadać pod tym co już zostało zbudowane i odpoczywać. Rozmawiać z Gabcią i przyjaciółmi. Moja dotychczasowa praca nie da mi takich możliwości. Zawsze będę jej niewolnikiem, jak bardzo bym się nie starał i nie twierdził inaczej, to zostałem zniewolony przez technologię i technikę i nic na to nie poradzę. Jedynie radykalne zmiany tutaj pomogą. Na razie nie jestem gotowy do wprowadzenia ich w życie, ale mam nadzieję, że przed upływem 10 lat będę już kupował działkę i miał zatwierdzony plan domu. Oraz przynajmniej dobre widoki na fundusze na to przedsięwzięcie. Tak więc, moja dotychczasowa praca nie da mi możliwości wyniesienia się w diabły na jakieś odludzie. Będę potrzebował nowego sposobu zarabiania pieniędzy. Nawet już z jeden pomysł mam… Read the rest of this entry »

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 
5 Comments

Posted in Z życia