Skip to content

Posts tagged ‘Technologie’

14
maj

Wpis na rozgrzewkę

Ano tak jakoś trochę zapomniałem o tym moim blogasku, ale nie zapomniałem tak całkowicie. W przygotowaniu mam kilka – mam nadzieję ciekawych – wpisów.

W najbliższym czasie będę chciał się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami co do wirtualizacji systemów operacyjnych (a może nie tylko systemów…), popsioczę trochę przy okazji na architekturę x86 i jej ograniczenia w tej materii. Nie będzie to wpis specjalistyczny. Skupię się raczej na ogólnikach nie wnikając w szczegóły zbytnio. Wyjaśnię podstawowe zagadnienia i terminologię, opiszę ewentualne problemy z jakimi można się spotkać podczas procesu wirtualizacji oraz pracy z wirtualnymi maszynami. Myślę, że znajdzie się też kilka słów o różnych programach do wirtualizacji, oraz o samej historii tego procederu. W sieci jest całe mnóstwo takich artykułów, jednak kiedy zacząłem szukać informacji, które pozwoliłyby laikowi zrozumieć ten problem, okazało się, że nic w zasadzie nie ma a jak jest, to wcale nie jest takie zrozumiałe dla kogoś, kto z tym tematem się jeszcze nie zetknął. W tej chwili wirtualizacja to już nie jest zabawa dla wielkich graczy. Przy dzisiejszych komputerach stacjonarnych można ją z powodzeniem zastosować nawet na laptopie, sądzę więc, że mój wpis może się okazać przydatny dla kogoś, kto chciałby spróbować zabawy z kilkoma systemami operacyjnymi uruchomionymi jednocześnie na jednej maszynie.

Read more »

1
lis

Lawinowy rozwój techniki to nie przelewki

Skomplikowane ułatwianie życia.

Większość ludzi na świecie jest w tej chwili uzależniona od sprzętu elektronicznego. Żadna to nowość i nie ma w tej wypowiedzi nic odkrywczego. Ciągłe dążenie człowieka do ułatwiania sobie życia doprowadziło do lawiny, która zamiast pędzić i oczyszczać teren przed nami, wali się nam na plecy, powodując tym chęć ucieczki i gwałtowne przyspieszenie naszej egzystencji. Czujemy się przytłoczeni całym tym plastikiem, aluminium i czym tam jeszcze. Dochodzi do tego, że zamiast ułatwiać zaczyna on utrudniać nam najprostsze czerpanie przyjemności z codziennego wypoczynku czy pracy. Z drugiej znowuż strony, większość z nas nie miałaby ani wypoczynku ani pracy, gdyby ów cały skomplikowany i przekombinowany sprzęt zniknął z naszego życia. Znaleźliśmy się w pułapce, z której – jak na razie wyjścia nie widać. Jedni krzyczą, że chcą mieć więcej opcji w programach czy sprzętach, z których na co dzień korzystają, inni znowu, z drugiej strony barykady wołają, że opcji powinno być jak najmniej, a najlepiej, żeby był jeden przycisk robiący wszystko, czego użytkownik sobie zażyczy.

Przytłacza nas mnogość możliwości, których nie umiemy wykorzystać a często wręcz, do niczego nie są nam one potrzebne. Jakże frustrująca może być dla kogoś tak prosta czynność jak włączenie sobie filmu DVD na swoim nowym telewizorze. Zgadzam się całkowicie z CoSTą i jego uroczą żoną, że ta czynność powinna być znacznie prostsza. Wali nam się na plecy z ogromnym impetem lawina ułatwiania i technicyzacji życia. Nie wróży dobrze na przyszłość, kiedy stajemy przed problemem jak skorzystać z podstawowej funkcji sprzętu, który kupiliśmy za ciężko zarobione pieniądze.

Read more »

4
mar

Plan minimum

Strasznie ciężko zabrać się do pisania jakiegoś poważniejszego wpisu po tak długim milczeniu. Myśli w głowie cale mnóstwo, a teraz, kiedy mam chwilę kiedy mógłbym coś napisać – pustka. Na rozgrzewkę więc stworzę taki szkic, draft tego, co chciałbym w przyszłości rozwinąć, zapewne w kilku większych blogaskowych wpisach.

Aborcja.

To gorący temat. Ciągle się o tym tyle słyszy i czyta. Największym problemem jest określenie, kiedy, w którym momencie, te kilka komórek ludzkich staje się pełnoprawnym człowiekiem. Religia chrześcijańska każe nam wierzyć, że bardzo wcześnie, tak wcześnie, że w zasadzie nie da się dokonać aborcji nie mordując człowieka. Nauka na razie nie wypowiada się aż tak autorytarnie z pokorą pochylając głowę nad trudnością owego pytania. To dość skomplikowany problem i świetna dźwignia do wybicia się wszelkiej maści politykierom i nawiedzonym fanatykom religijnym.

Inną kwestią jest sprawa życia i zdrowia matki. Krzyczenie, że morduje się człowieka usuwając wczesną ciążę, ponieważ zagraża ona życiu matki, jest moim zdaniem czymś tak haniebnym, że jedyne określenie na takiego krzykacza, jakie mi przychodzi do głowy to dwulicowy skurwiel. Założę się, że gdyby to chodziło o jego żonę czy też o niego samego, bez wahania poświęciłby te kilka komórek jakie kiedyś mogłyby stać się jego dzieckiem, byleby samemu przeżyć.
Owszem, nie mamy pewności kiedy zaczyna się człowiek, jednak to wcale nie oznacza, że skoro nie mamy pewności to nie możemy zalegalizować aborcji w żadnym przypadku. Tak na wszelki wypadek. To poważne i delikatne sprawy, które musimy roztrząsać osobno w każdym przypadku. Wrzucanie wszystkiego co z aborcją związane do jednego wora jest nieludzkie i zawsze, przede wszystkim należy mieć na uwadze, że stawką jest życie ludzkie, często życie matki, która na 100% jest człowiekiem i to powinna być przede wszystkim jej decyzja.

W tej sprawie nie ma prostych rozwiązań ani wygodnych ścieżek. Życie jest zbyt skomplikowane, aby w sposób prosty i przejrzysty rozstrzygać kwestie takiego kalibru jak aborcja.

Tajemnice świata.

Od dłuższego już czasu interesuję się różnymi teoriami spiskowymi, tajnymi stowarzyszeniami i innymi dziwnymi i tajemniczymi zjawiskami jakie pojawiały się podczas ludzkiej historii. Tajemniczy ludzie i ich działania zmieniające cywilizacje niejednokrotnie rozpalały umysły, nie tylko poszukiwaczy tanich błyskotek, ale także poważnych badaczy.

Owszem, jak się człowiek uprze dostatecznie mocno, wszędzie może dostrzec jakieś powiązania i niewyjaśnione zbiegi okoliczności. Nie oznacza to jednak wcale, że każde dostrzeżone powiązanie czy zbieg okoliczności jest z gruntu fałszywe i godne wyśmiania. Zdarzały się w naszej historii rzeczy, których wyjaśnienie umyka rozumowi i przeczy wszelkiej logice.

Ten temat chyba najdłużej będzie czekał na opisanie, gdyż jest najbardziej skomplikowany. Im mocniej się nad tym wszystkim zastanawiam, im więcej czasu spędzam czytając książki poruszające się w tej materii, tym bardziej zdaję sobie sprawę jak bardzo zawiłe są tutaj wszelkie drogi.

Życie religijne a racjonalne podejście do życia.

Czy te dwie postawy na pewno się muszą wykluczać? Niejednokrotnie myślę o sobie jako o człowieku w pewnym stopniu kierującym się pobudkami racjonalnymi w swoim postępowaniu. Jednakże religia, wiara w siły niezbadane, niewyjaśnione i nadprzyrodzone również znajduje swoje miejsce w mojej życiowej postawie. Czy jedno neguje drugie? A może tworzy harmonijną całość? Może dopiero dzięki połączeniu racjonalizmu i wiary w Niewyjaśnione możemy prawidłowo funkcjonować w tym świecie?

Z moich obserwacji wynika, że nie da się zdrowo żyć kierując się w swoim życiu jedynie jednym sposobem postrzegania świata. Takie jednotorowe spojrzenie wiemy do czego prowadzi – wojny na tle religijnym, prześladowania mniejszości itd. Określić to można jednym słowem: ZŁO.

Życie, technika, duchowość.

Prawdą wydaje się być to, o czym mówili starożytni, że w życiu konieczna jest harmonia. Harmonia we wszystkim co się robi, myśli i czuje. Inaczej człowiek zagubi się w chaosie jaki sam sobie zgotuje. Ba! przecież my już się zagubiliśmy. Świat pędzi do przodu, dzień goni dzień a my nie mamy czasu na pielęgnowanie swoich dziwactw. Staliśmy się niewolnikami swoich własnych narzędzi, które rzekomo miały nam pomóc w osiągnięciu celu. Problemem jednak okazało się to, że tak naprawdę mało kto ma poczucie i świadomość owego celu.
Nie, nie mam tu na myśli awansu w pracy czy dotrwania do weekendu, aby z kumplami wyskoczyć na piwo i „odreagować”. To nie są cele, dla których warto żyć.

Nasze życie zamieniło się w wyścig. Wielu wręcz podniosło sam wyścig do rangi CELU życiowego. Ścigać się jak najdłużej z wyimaginowanymi przeciwnikami. Nie liczysz się Ty jako jednostka, liczy się to, jak szybko i jak długo potrafisz udowadniać, że umiesz zrobić to, czy tamto szybciej niż inni. Nie ma znaczenia, że to bez znaczenia w skali globalnej, że tracisz coś cenniejszego a nie zyskujesz nic w zamian. Masz się ścigać a jak nie, to odpadasz.
Przykro, że sami sobie ten los zgotowaliśmy…

Znalazłoby się jeszcze kilka kolejnych tematów ale widzę, że sam wpis rozrasta się do dość długiego, i w niektórych przypadkach, wyczerpującego opisu.
Sporo jeszcze do przemyślenia i niejedno ulegnie zmianie w mojej postawie, o czym na pewno nie omieszkam napisać ;-)

Tak więc, dziękuję za uwagę i…

…do rychłego przeczytania.

stat4u