A jednak nie błękitna…
Wczoraj po przyjściu do pracy taki oto mail mnie zastał w pracowej skrzynce roboczej:
Sprawa bardzo pilna, blisko naszej firmy, pomóżcie:
http://blip.wikidot.com/blipkrewawa
– Marcin Jagodziński http://marcin.jagodzinski.waw.pl/
Wraz z wieloma innymi ludźmi oczywiście pomogłem i pojechałem krwi trochę oddać.
Jak się okazało akcja zakończyła się pełnym sukcesem! :)
Oto kolejny mail, tym razem z dnia dzisiejszego:
Witam,
dostałem takie info:
„Kochani,
Nie wiem jak wam dziękować za wasza pomoc. Dziękuję w imieniu Ani i
Michała i ich dzieci, Pawelka, Julki i nowonarodzonej Alicji. Dziękuję
wszystkim którzy dali krew i tym którzy przekazywali ten apel o pomoc
dalej. Wszyscy możecie być z siebie bardzo dumni po pomogliście
dzisiaj ocalić ludzkie życie.Alicja urodziła się we wtorek po południu, ważąc 4180g i mierząc 53cm
przez cesarskie ciecie. Mama i córka czują się już dobrze. Ania cały
czas przyjmuje preparat z płytek krwi, która oddaliście.W sumie zgłosiło się bardzo dużo osób, sami nie wiemy ile, dlatego
bardzo was proszę o przekazanie zaświadczeń do osób od których się
dowiedzieliście lub o przyniesienie ich do Salad Story na ul. Kruczej
41/43 (ew. przeslanie do mnie skanow jak niektórzy to już ucznili).
Chce je wszystkie przekazać oprawione Ani na pamiątkę również dla jej
córki, żeby wierzyła w ludzką pomoc i dobroć.Całuje,
Jagna”
Dla mnie BOMBA!
Zaświadczenia cholercia nie wziąłem, nawet nie wiedziałem, że takie coś dają. Trudno. Przyjemnie jest się dowiedzieć, że pomogliśmy.
Kośpyrki
Tak se patrzę na pustą stronę edycji nowego wpisu i nie wiem co napisać. Coś bym chciał mądrego i zabawnego zapodać, co by sprawiło, że może kilka komentów by się tu pojawiło. Nic jednak mi do głowy nie przychodzi. W związku z zaistniałą sytuację prezentuję Wam kośpyrki :)
Wszystko się wyjaśni, gdy klikniecie sobie tutaj.
Z innych „ciekawostek” to założyłem sobie konto na facebooku.
I to by było na tyle na dzisiaj :)
Zarządzanie informacją – multimedia i pliki
Od jakiegoś już czasu zastanawia mnie problem magazynowania i segregowania tej ogromnej ilości informacji jaką codziennie gromadzimy. Za informację przyjmuję tutaj wszelkie dane, które próbujemy w jakiś sposób uporządkować i przechować dla siebie lub innych do późniejszego lub ponownego wykorzystania drogą cyfrową. Wyszukiwanie i kolekcjonowanie danych jest dzisiaj, na początku XXI wieku, czymś tak prostym jak kliknięcie myszką 3 razy. Wskazujemy co, wskazujemy gdzie i akceptujemy. Takie uproszczenie problemu zaowocowało mnogością możliwości. Bity „naszych” danych już wcale nie muszą być przechowywane na naszych dyskach twardych. Problem wydaje się fascynujący i wart kilku słów. Zapraszam więc do lektury tego, co „odkryłem” w kwestii zalewu, potopu wręcz, bitami, bajtami i terabajtami zer i jedynek, które przedziwnie posklejane tworzą na ekranie mojego komputera tę fascynującą całość.
Dzisiejszy odcinek sponsorują szeroko rozumiane multimedia. Czyli będzie muzyka, film i zdjęcia. Do tego na pewno słów kilka (lub więcej) o przechowywaniu danych jako plików (bez względu na ich przeznaczenie docelowe). I kilka jak zwykle moich rzutkich myśli, które podczas pisania się nasunęły.
Informacja w świecie skomputeryzowanym. Jest tania i jest wszędzie. Jest jej cała masa. Trudno wybrać co jest wartościowe a co jest śmieciem.
Informacja stała się czymś powszechnym. Kiedyś wystarczyła dobra pamięć, dzisiaj potrzebujemy różnego rodzaju ułatwiaczy, które za nas będą przechowywały setki, tysiące a czasami nawet miliony danych na najrozmaitsze tematy. Często w głowie mamy tylko słowa kluczowe, które otwierają dopiero przedsionek do zdobycia właściwej informacji. Wiemy, że aby znaleźć jakieś dane musimy szukać w jakimś konkretnym miejscu. Problemem staje się już nie samo miejsce, gdzie to wszystko przechować, ale jak znaleźć to, co nas w danej chwili najbardziej interesuje. Prostota z jaką możemy te wszelkie dane gromadzić rodzi sporo problemów. Przy dzisiejszej pojemności dysków twardych na jakiś czas miejsca nam nie zabraknie. Dodatkowo coraz więcej ze swoich danych przechowujemy zdalnie a nie na lokalnych komputerach, co w teorii ma nam zapewnić praktycznie nieograniczoną powierzchnię dyskową oraz daje nam poczucie bezpieczeństwa. Zdjęcia z 80. urodzin naszej ulubionej cioci Wuli nie przepadną wraz z awarią naszego dysku. Dodatkowo takie przeniesienie pliczków z domowego komputera na serwer w Ameryce pozwoli wzmiankowanej cioci Wuli na obejrzenie u siebie tych zdjęć a nawet umożliwi jej pozostawienie komentarza.
Read more


