Skip to content

Posts tagged ‘Społeczeństwo’

30
lis
glupota

Nie dyskryminuj mojej głupoty

Z rana w robocie odpaliłem kilka skryptów, które z założenia mają za mnie pracować, więc znalazłem chwilkę czasu na śniadanie. Skoro znalazł się czas na śniadanie to i poczytać jakieś serwisy informacyjne da radę. Rzut oka na monitor obok upewnia mnie w przekonaniu, że robota się robi. Kanapka rozpakowana i 15 minut dla mnie. I tak oto sobie trafiam na artykuł o dyskryminujących ogłoszeniach o pracę. Przeczytałem i pogryzając super smaczną kanapkę zapijaną zimną pepsi zacząłem się nad tym zastanawiać. Pierwsza moja myśl była następująca, że niby dlaczego zakazywać takiego dyskryminującego brzydkich czy nie mających czasu kobiet ogłoszenia. Przecież tak czy siak pracodawca odsieje wszystkie te, które nie będą mu odpowiadały. Cała ta gadanina o tym, aby zwalczać dyskryminację i seksistowskie ogłoszenia o pracę ździebko mnie rozśmieszyła. Bo niby dlaczego? W imię jakiej filozofii uprawiać taką hipokryzję? Bo przecież to jest hipokryzja. Wiadomo, że nikt nie zmusi pracodawcę do tego, aby zatrudnił kogoś, kto nie spełnia jego najważniejszych przynajmniej, oczekiwań. Dlaczego więc zmuszać tegoż pracodawcę do pisania pokrętnych, ale poprawnych politycznie, ogłoszeń tylko po to, żeby później odsiewać tabuny kiepskich kandydatów? Albo z drugiej strony, na takie poprawne politycznie ogłoszenie zgłosi się 3 kandydatki i w sumie nie ma z czego wybierać. Dylemat jest na pewno.
Read more »

16
kwi

Jak powietrze, woda i jedzenie – Internet

Czasami trudno się oprzeć wrażeniu, że oprócz powierza, wody i pokarmu współczesny człowiek jeszcze potrzebuje dostępu do Internetu. Staje się to coraz bardziej widoczne, kiedy (młodzi ale nie tylko) ludzie w tramwajach i autobusach siedzą z nosami w telefonach i czatują, grają w gry online, czy piszą wpisy na swoje strony www.

To chyba znak naszych czasów. Ciężko powiedzieć czy to dobrze czy źle, najgorzej być na „styku czasów”, tak jak jesteśmy teraz, z drugiej jednak strony taki „styk” jest chyba zawsze i w każdych czasach coś się kończy a coś zaczyna, lub w nowe się zamienia.

Tak swoją drogą to dziwnie postępuje ta informatyzacja społeczeństwa. Prawie każdy wie co to Twitter, Blip, WordPress czy inne forum, ale niewielu umie za pomocą Googla wyszukać potrzebnych informacji. Nie wspominając już o umiejętności zainstalowania Windowsa na komputerze… Zanika też umiejętność czytania ze zrozumieniem tego co się w sieci znalazło. Ciężko powiedzieć czy to źle czy może nie ma co paniki siać. W sumie głupim i nieświadomym tłumem łatwiej manipulować i łatwiej nad nim zapanować ;-)

Internet to wspaniała sprawa i każdy kto by temu zaprzeczał zwyczajnie nie rozumie tego wynalazku. Za jego pomocą mogę w sposób łatwiejszy niż kiedykolwiek w historii, zdobyć znakomitą większość informacji na dowolny interesujący mnie temat. Niestety Internet to także największy na świecie Śmietnik informacyjny. Równia łatwo, a nawet łatwiej (niestety), znajdę całe tony informacji, która w jakiś sposób jest nieprawdziwa lub skażona jakąś gorszą lub jeszcze gorszą ideologią. Taka jest cena wolności jaką daje Sieć.
Coraz więcej usług korzysta ze stałego dostępu do tej globalnej pajęczyny, a ponieważ usługi te są coraz częściej coraz bliżej nas, siłą rzeczy i my stajemy się istotami stale podłączonymi do tej sieci. Łatwo to sprawdzić, wystarczy wyjechać na kilka dni gdzieś, gdzie telefon nie ma zasięgu, albo gdzie komputer jest podłączony tylko do gniazdka z prądem.

22
sty

Amerykańska propaganda w serialach telewizyjnych

Kiedyś, dość już dawno temu (tak dawno, że nie mogę znaleźć tego na blogasku), obiecałem przygotować wpis o różnego rodzaju teoriach spiskowych. Na razie okazało się, że „problem” jest zbyt rozległy i zahacza o zbyt wiele dziedzin, dlatego przyjdzie Wam jeszcze na moje przemyślenia w tym temacie poczekać. W międzyczasie jednak, postanowiłem zabawić Was, moją własną teorią spiskową, a w zasadzie to „teoryjką”. Otóż jesteśmy z Gabcią od pewnego czasu szczęśliwymi posiadaczami telewizji kablowej chello. W ramach pakietu mamy między innymi kanał Polsatu i telewizję AXN, na których to leci bardzo dużo seriali amerykańskich. Wracając codziennie z pracy przychodzi nam się zmierzyć z telewizyjnym szantażem, któremu zazwyczaj ulegamy, siedząc aż do zaśnięcia przed migającymi obrazkami (swoją drogą to się MUSI zmienić i nawet już od czasu do czasu udaje nam się usunąć oglądanie TV z wieczornego menu. Szkoda tylko, że tak rzadko). Jednak nie o jałowości oglądania telewizji chciałem dzisiaj tu napisać.

Zagrożenie ze strony terroryzmu zawsze istnieje. Obrona przed terroryzmem jest usprawiedliwiona z definicji i w każdych warunkach.

Otóż wchłaniając całkiem sporo rożnego rodzaju seriali amerykańskich zacząłem zauważać w prawie każdym z nich pewien schemat przedstawiania wydarzeń. Wydaje mi się, że spora część filmów od jakiegoś czasu nasycana jest propagandą proamerykańską i antyterrorystyczną. Możliwe, że w USA tego zbyt wyraźnie nie widać, w końcu oni tam się ostro nakręcają na te klimaty, jednak w Europie to razi. No dobra, w Europie razi to mnie. :) Przeważnie jednak propaganda ta nie wygląda tak, jak to, co znamy i dobrze pamiętamy z telewizji, radia i prasy w Polsce za czasów Komunizmu. Możliwe też, że taką propagandę widać dopiero z pewnej perspektywy? Tutaj tę perspektywę daje odległość jaka dzieli mnie, odbiorcę serialu, od problemów społeczeństwa amerykańskiego, dla którego docelowo serial został nakręcony.

Swoje dywagacje na temat agitacji jaka ma miejsce w amerykańskich serialach telewizyjnych oprzeć chciałem o dwa wybrane tytuły filmowe. Postaram się w skrócie opisać moje wrażenia z oglądania tychże filmów, bez wdawania się w zbędne szczegóły. Każdy może na własną rękę obejrzeć kilka dowolnych odcinków i wyrobić sobie własne zdanie w tej materii.

Read more »

stat4u