Skip to content

Posts tagged ‘Spokój’

17
cze

Zwolniłem się – ostatnio

Nie, nie z pracy się zwolniłem. Życie zwolniłem, siebie zwolniłem i dobrze mi z tym. Olewam wszelkie twittery, RSSy, maile, gadu-gadu, jabbery czy co tam jeszcze umysły ludzkie wymyśliły. Nie chodzi o to, że całkowicie zaprzestałem czytanie i pisanie maili czy przeglądanie RSS. Po prostu odrzuciłem od siebie ten wewnętrzny imperatyw, że muszę wyczytać wszystko z czytnika, że muszę odhaczyć każdego maila, że muszę codziennie włączyć twitterowego wkurwiacza :D
Jestem jak ta kaczucha na zdjęciu obok :) Środek sporego miasta, tłumy ludzi, jakieś gołębie i wrony wszędzie, a ona sobie przycupnęła przy fontannie i jest jej dobrze. Patrzy na wszystko z innej perspektywy, trochę niedostępnej dla wszystkich dookoła.
Czas zacząć powoli to swoje życie porządkować. Nie ma gdzie się spieszyć, bo przed ostatecznym i tak nie zwieję, a pośpiech sprawi jedynie tyle, że niewiele z tego życia zobaczę. Kolejnym minusem życia w szybkim tempie jest niemożność skoncentrowania się na rzeczach odleglejszych a jakże ważnych. To jest tak jak w pociągu, że wystarczy spojrzeć na linię horyzontu a wszystko spowalnia. Rzeczywistość jednak przygniata do ziemi i nie pozwala na spojrzenie dalej niźli koniec torowego nasypu, po którym zasuwa nasze ekspresowe życie. Tak sobie myślę, że czas powyciągać te małe kamyczki z dzbana, który dostałem na samym początku, i zacząć go wypełniać większymi kamieniami, które same w sobie mają już jakieś znaczenie dla świata. Jak zwykle wniosek jest jeden – starzeję się. Zmienia mnie się optyka. Tyle razy już tu o tym pisałem, że zaczynam się powtarzać.Jeszcze 3 miesiące temu nie przypuszczałbym, że można tak podejść do tego całego wirtualnego zagmatwania. Wydawałoby mi się, że już tak głęboko w to wrosłem, iż bez tych wszystkich wzmacniaczy samooceny nie dam rady funkcjonować. W pewnym jednak momencie mechanizm się zrestartował i podczas bootowania systemu usługa odpowiedzialna za to uczucie nie wystartowała prawidłowo. Nie ma co się oszukiwać, że to jest stan, który będzie trwał sam z siebie. Trzeba nad tym pracować. Wiecie co? To jest właśnie w tym wszystkim najlepsze! Znowu zaczęło mi się chcieć! Dobrze jest spojrzeć w siebie i zastanowić się nad tym, jak to tam wszystko funkcjonuje i jak sprawić, żeby funkcjonowało lepiej. A najfajniej jest, ZACZĄĆ DZIAŁAĆ! Efektów jeszcze jakiś strasznych nie ma, ale satysfakcja już JEST! No i to poczucie, że kieruję swoje myśli i działania we właściwą stronę, też jest dużo warte.

No dobra, nie będę tutaj się przechwalał ani zapeszał, bo na razie to tylko początek, ale chciałem się tym z Wami podzielić i może przeczytać Wasze opinie czy spostrzeżenia na ten temat, jeśli zechcecie się ze mną nimi podzielić. Chciałem też po prostu zmierzyć się z tym uczuciem i spróbować ubrać je w słowa, tak dla samego siebie.

Podsumowując. Spowolnienie nie oznacza stagnacji, a zmniejszenie ilości rzeczy, które mnie absorbują nie oznacza odcięcia się od świata. Wygląda na to, że w ten sposób można tylko zyskać.

27
mar

The Partisan – porusza mnie ta piosenka Cohena

Kurde, nie mam pojęcia czemu, ale ta piosenka mnie rozwala po prostu. Co zresztą łatwo zauważyć na moim profilu na last.fm. Enty raz się pojawia ten tytuł na listingu.

Coś jest w tej muzyce, tekście, tembrze głosu Cohena i rytmie w jakim śpiewa. Porusza jakieś części mojej duszy, które doskonale się czują wśród tych dźwięków. Hmmm jakoś tak nostalgicznie na weekend mi się zrobiło…

No i ten tekst po francusku pod koniec. Po prostu miodzio…

Chyba nigdy nie zrozumiem tajemnicy muzyki. Jak to się dzieje, że drgania cząsteczek materii mogą w człowieku wyzwolić takie szerokie spektrum emocji. Ciekawe czy inne zwierzęta też potrafią tak „mistycznie” odbierać muzykę? Ciekawe zagadnienie tak swoją drogą. Warto będzie się nad tym pochylić głębiej. Ale to na pewno nie dziś ;-)

***
A tutaj ciutkę inna wersja tej piosenki. Też niezła, ale nie tak dobra jak ta Cohena.

stat4u