W końcu spadło trochę śniegu
Taki oto widok nas dzisiaj z rana przywitał. Na zdjęciach może nie widać tego za dobrze, ale generalnie to bardzo fajnie wyglądało. Śnieg przykrył większość tej szarzyzny i trochę wizualnie oczyścił to miasto. Szkoda, że po jakimś czasie wszystko znowu było szarobure i nijakie. No ale przynajmniej przez chwilę było lśniąco białe ;-)
Czyżby Zima wróciła?
Tak jakoś znowu zimno się zrobiło i śniegiem sypnęło. A już myślałem, że jak szybko się zaczęła tak szybko się skończy.. Ech, no trudno. Znowu trzeba czapki i rękawiczki jakieś wyciągnąć z szafy. Wrrr nie lubię. Czapki i rękawiczki to rzeczy, których nie znoszę na siebie zakładać. Szalika to w ogóle nigdy nie zakładam i chyba żaden mróz mnie nie zmusi do tego.
Na szczęście ja zawsze z wyprzedzeniem wyczuwam zmianę pogody.[1. hmmm, chociaż z drugiej strony, to wcale nie wiem czy to takie "szczęście" jest.] Kręci mnie w stawach i wiem, że będzie padało następnego dnia lub w nocy. W każdym razie wygląda na to, że zima postanowiła nie odpuszczać nam tak łatwo i ponownie zaatakowała. Nic to, znowu będzie się marzło w tramwajach i na przystankach.
Hartuj się, hartuj się! Bo kto się hartuje.
Nigdy nie, nigdy nie! Nigdy nie choruje!
No zobaczymy ;-)











