mar 29 2009

Haniebny atak na zdrowy rozsądek. Śmiejmy się!

Hadret

Hadret

Witam wszystkich stałych oraz okazjonalnych czytelników bloga. Jak sugeruje obrazek obok, autorem wpisu jestem ja, Hadret. Skąd to zamieszanie? Jak nietrudno rozgryźć, jest to tzw. wpis gościnny. Rzadko spotykany w Polsce i tylko trochę częściej za granicą, a przecież pomysł jest naprawdę niezły (:

Mamy w Polsce wielu zabawnych polityków, ale kilku z nich zdecydowanie wybija się ponad poziom. Interesujące jest to, że właśnie Ci nieprzeciętni trzymają ze sobą sztamę. Kogo mam na myśli? Specjalistę od smoków Macieja Giertycha i oszałamiająco przystojnego Mirka Orzechowskiego. Wpis poświęcony będzie temu drugiemu.

Jestem pewien, że Polska jest jedynym krajem na świecie, w którym do władzy mogli dojść tacy ludzie. Po prostu lubimy czasem zrobić jakieś jaja i np. wpuszczamy do Parlamentu Europejskiego gościa, który uważa, że nasza planeta istnieje od ~6000 lat, a ludzie hodowali dinozaury. Europa zrozumiała żart i zapewne zrywają boki po dziś dzień. Bardzo dobrze, wszak to było naszym celem.
Zdarza się jednak, że nasi politycy żartują bardziej lokalnie i swoje skecze przedstawiają na łamach swoich blogów. Taki przypadek opiszę na przykładzie bloga Mirosława Orzechowskiego i wpisu: “Haniebny atak na wiarę katolicką. Brońmy Królowej Polski!” Tytuł w zasadzie mówi wszystko, ale na tym Mirek nie poprzestał. Przypatrzmy się pamfletowi z bliska.
Kontynuuj czytanie

Popularity: 24% [?]

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • TwitThis
  • Tumblr

mar 24 2009

Dlaczego uważam Chrześcijaństwo i Islam za negatywne wyznania.

Marcin Radczuk

Ostatnio pod wpływem pewnej książki – o której tu niebawem na pewno napiszę – dużo się zastanawiałem nad tym, dlaczego uważam Chrześcijaństwo za religię gorszą jakościowo od Judaizmu? W zasadzie wszystkie wyznania są do siebie bardzo podobne, jednak po głębszym zastanowieniu można dojść do wniosku, że Chrześcijaństwo odznacza się dużo większą agresywnością w porównaniu z innymi religiami.

Dzisiejszy Islam stał się bardzo podobny do Chrześcijaństwa, w swojej nienawiści i sianiu chaosu dlatego uważam, że od biedy można go z Chrześcijaństwem zrównać.

Najgorsza w Chrześcijaństwie (oraz współczesnym Islamie) jest jego inwazyjność i wiara we własną nieomylność. Obie te religie uznają, że nie ma innej drogi do zbawienia jak właśnie ta, którą kroczą ich wyznawcy. Postawa taka jest powodem cierpień oraz śmierci milionów ludzi na całym świecie, jednak nadal Chrześcijaństwo mówi o Miłości i Wybaczaniu (przeważnie jeśli to tej religii wyznawcy zaznają jakiś cierpień). Ponieważ jednak w obu tych religiach na całe zło przez nie czynione można znaleźć doskonałe usprawiedliwienie, ich wyznawcy są ślepi na rzeczywiste skutki czynów, jakie w imię ich Boga są popełniane.

Zastanawiałem się co mnie tak odrzuca od tych systemów religijnych i długo nie mogłem tej prostej rzeczy uchwycić. Islam i Chrześcijaństwo produkują fanatyków. Owszem, pewnie każda religia tworzy ich pewne zasoby, jednak tylko w tych dwóch tak łatwo dostać rozgrzeszenie od ichniego Boga za czyny popełniane w Jego imieniu. Niby nie jest to takie skomplikowane, uchwycić ten prosty zabieg myślowy jaki wpisany jest w fundamenty tych wierzeń. Na Islamie się nie znam, wydaje mi się jednak, że był on swego czasu znacznie łagodniejszą religią niż ówczesny mu katolicyzm. Muzułmanie nie robili pogromów żydom zamieszkującym ich tereny, nie palili ksiąg ani mędrców itd. Co nie znaczy, że byli świętymi, oczywiście, jednak pokazywali swoje znacznie łagodniejsze oblicze niźli teraz to czynią. Co prawda nie należy generalizować w tej materii, ponieważ nie wszyscy muzułmanie to fanatycy religijni chodzący z kilogramami plastyku owiązanymi wokół torsu. Tak samo jak nie wszyscy katoliccy chrześcijanie pragną niszczyć zdobycze nauki czy pluć na żydów.

Tak więc po głębszym się zastanowieniu – na razie – klasyfikuję Chrześcijaństwo i Islam do religii negatywnych. Obie te religie w sposób negatywny kształtują swoją rzeczywistość. Wolą wymuszać, zastraszać i niszczyć niż jednoczyć, przekonywać argumentami i czynami i budować. Są przepojone nienawiścią do inności i w sposób łatwy pozwalają na powstawanie patologii wyznaniowych, które tłumaczą się Wyższą Potrzebą czy Zachowaniem Czystości Wiary.

Dla mnie jest to ohydne. Rozumiem idee jakie się kryją głęboko za tymi nurtami filozoficznymi, nie rozumiem jednak jak można było aż tak bardzo zniekształcić przesłanie miłości jakie zawarte było na samym początku Chrześcijaństwa. Dla mnie jest to dowód na to, że ludzie zawsze i przede wszystkim powinni myśleć samodzielnie i krytycznie podchodzić do wszelkich prawd objawionych. Inaczej zawsze będzie tak, jak było w wiekach średnich, kiedy to KK trząsł ówczesnym światem, tak politycznie, jak ideowo, naukowo i religijnie.

Post Scriptum: (kliknij żeby przeczytać)»

Popularity: 21% [?]

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • TwitThis
  • Tumblr

Coś ostatnio znowu mnie się zmniejszyła częstotliwość pisywania na blogaska. Jakoś tak wyszło :) Znowu też powrócił z całą siłą temat religii i mojego do niej stosunku. Jeśliby tak prześledzić wszystkie moje wpisy traktujące o wierze, KK, religii itp. można by zauważyć, że w pewien sposób moje stanowisko ciągle się “rozwija” i ulega gwałtownym i gruntownym przemianom. Ewoluuje – ruszę sobie :-)
Mam nadzieję, że wraz z wiekiem nabieram ogłady i sposób w jaki piszę o swoim podejściu do tego tematu jest coraz mniej jadowity a coraz bardziej strawny i zachęcający do dyskusji – [Tak wiem, marzenie ściętej głowy. Takie rzeczy to tylko w erze ;-)].
Zdaję sobie sprawę, że ten wpis jest prowokacyjny, dlatego też powstawał kilkanaście dni. Próbowałem najmocniej jak się da wygładzić słowa, które mogą się komuś wydać za ostre, jednak nie miałem zamiaru zrezygnować z przekazania mojej głównej myśli, która jest jednak dość kontrowersyjna. Ocenicie sami jak mi to wypadło, o ile oczywiście komukolwiek zechce się zagłosować czy skomentować niniejszy wpis.

Heh P.S. wyszło prawie tak długie jak sam wpis ;-)

Powered by Hackadelic Sliding Notes 1.6.3

lut 5 2009

Potrzeba krytycznego myślenia w codziennym życiu

Marcin Radczuk

[Wpis ten powstawał od kilkunastu dni. Rozrósł mi się niepostrzeżenie do takich rozmiarów, że postanowiłem podzielić go na części. Dzisiaj chciałbym zająć Waszą uwagę rolą krytycyzmu w naszym życiu w sposób trochę ogólny i wybiórczy, a w najbliższym czasie przedstawię moje przemyślenia o konflikcie krytycyzmu i wiary. Możliwe, że później znajdzie się jeszcze kilka zdań o roli krytycznego myślenia w nauce i innych dziedzinach naszego życia, oraz w historii ludzkości. Na razie jednak zapraszam na ogólne przedstawienie tematu jakim jest samodzielne podejmowanie decyzji w życiu.]

“Primus in orbe deos fecit timor – Bogów na świecie najpierw stworzył strach.”

Odkąd odkryłem, że moi rodzice to zwykli ludzie, którzy wcale nie mają patentu na Prawdę nie uznaję autorytetów.1 Tak samo się mylą, kłamią z niskich pobudek i generalnie wcale to, co uznają za prawdę – prawdą być nie musi. Był to dla mnie spory szok, który zmienił diametralnie moje spojrzenie na wszystko i pchnął mnie na drogę, na której teraz się znajduję. Przestałem wierzyć w to, że ktoś wie więcej na temat życia niż ktoś inny.2 Zrozumiałem, że spojrzenie na życie jakie posiadamy, jest w większości mieszanką tak wielu zmiennych, że nie można jednoznacznie stwierdzić iż ktoś ma bardziej rację od kogoś innego. Kiedy już poznałem tę prawdę o życiu, innymi oczyma spojrzałem na nauczycieli, kolegów z klasy i gadające głowy w TV. Nagle zrozumiałem, że intencje tych ludzi wcale nie muszą być takie, jakimi próbują je kreślić. To było cholernie konfundujące. Nagle straciłem oparcie w rodzicach, jako przewodnikach a oparcia tego oczywiście bardzo łaknąłem. Wierzcie lub nie, ale zwróciłem się w stronę religii, która taką pomoc w postaci pasterza dostarczała z miejsca. Na szczęście moja wrodzona zadziorność i potrzeba wyrażania myśli uratowała mnie przed religijnym zatraceniem. Odkryłem też nowe pojęcie:

Krytyczne podejście do świata.

Dzisiaj uważam, że w szkole powinno się kłaść większy nacisk na umiejętność samodzielnego dochodzenia do celu, jakim jest coś tak nieuchwytnego jak prawda. Więcej krytycznego myślenia na pewno by nie zaszkodziło w rozwoju społeczeństwa. Na pewno utrudniłoby rozwój takich społecznych praktyk jak inżynieria socjalna, manipulowanie cudzym postępowaniem za pomocą poczucia winy czy strachu i pomogłoby uniknąć wielu problemów generowanych dzisiaj wprost w ilościach kosmicznych. Krytyczne myślenie pozwoliłoby podejmować więcej racjonalnych decyzji, nawet w tak błahych sprawach jak kupno czy sprzedaż samochodu.
Kontynuuj czytanie

  1. Chodzi mi tu głównie o autorytety moralne. Autorytety z różnych dziedzin nauki to trochę inna bajka i inaczej je traktuję. Aczkolwiek nadal nie są to wyrocznie, które zawsze mają rację.
  2. Pomijając fakt, że dziecko wie mniej od dorosłego z racji wieku.

Popularity: 19% [?]

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • TwitThis
  • Tumblr

sty 4 2009

Diabeł tkwi w szczegółach

Marcin Radczuk

Pod wpływem ciekawej wymiany argumentów z Perpetką do wpisu Co jest takiego złego w tym całym seksie postanowiłem stworzyć oddzielny wpis o problemie prania mózgu przez różne religie.

Wydaje się, że religia nie mogłaby zaistnieć, gdyby nie pewne umysłowe czystki jakie czyni wśród ludzi. Bulwersujące stwierdzenie, może trochę za ostre, spróbuję jednak zaraz wykazać, że nie jest to “kolejny bezmyślny atak na Wiarę” jakiegoś Antychrysta.
Czy jestem przeciwnikiem religii? Wszyscy, którzy czytają mojego blogaska w miarę regularnie wiedzą, że nie. Uważam, że religia sama w sobie nie jest zła. Jestem przeciwnikiem Kościoła Katolickiego, Islamu i Judaizmu (oraz innych podobnych firm religijnych) jako instytucji, które swoimi działaniami nie raz spowodowały śmierć tysięcy a nawet milionów ludzi. Dlatego też właśnie uważam, że na wszelkiego rodzaju instytucje religijne należy patrzeć bardzo uważnie i analizować każdy ich krok aż do upierdliwości. Zdaję sobie sprawę, że się tak nie dzieje z wielu przyczyn. Dwie najważniejsze to władza i pieniądze. Są to dwa najpotężniejsze koła zamachowe, które napędzają religię i politykę. Obie te formy ludzkiej działalności (religia i polityka) opierają się na władzy i pieniądzach. Nie ma tam za wiele szczytnych działań, owszem, wiele szczytnych ideałów, ale prawdziwie dobrych działań niewiele.

Tak więc istotą wszelkich instytucji religijnych jest manipulacja, która daje władzę i pieniądze. Tak jak wspomniałem we wpisie linkowanym powyżej, największym zagrożeniem dla religii zinstytucjonalizowanej jest samodzielne myślenie jednostek. Wszystkich należy wrzucić do jednego wora, który to wór zawiązać i dawkować bodźce zewnętrzne tak, abyśmy ukształtowali powolną naszej wizji świata szarą masę. Nie od dziś wiadomo, że znacznie łatwiej kierować tłumem niż grupą ludzi samodzielnie oceniających otoczenie. Kontynuuj czytanie

Popularity: 23% [?]

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • TwitThis
  • Tumblr

gru 4 2008

Czy Kościół Katolicki stosuje relatywizm moralny w swoim postępowaniu?

Marcin Radczuk

Na początek cytata:

[...]dla Kościoła “homoseksualizm” i “dojrzałość” całkowicie się wykluczają. – Tu chodzi o naturę kapłaństwa, której częścią jest duchowe ojcostwo wobec wiernych. A nawet wstrzemięźliwi seksualnie homoseksualiści są do tego niezdolni – przekonuje kard. Grocholewski. Jego zdaniem skłonności homoseksualnych nie można porównywać z heteroseksualizmem. Bo one oznaczają, że z psychiką takiego człowieka nie wszystko jest w porządku – tłumaczył kardynał.

Tak twierdzi KK.

A dalej już będzie ode mnie.

Kilka razy na moim blogu oskarżony bywałem przez Czytelników o relatywizm moralny. Że wybieram to, co wygodniejsze nie kierując się żadnymi moralnymi standardami. W domyśle moi adwersarze zawsze rozumowali, że jak prawa moralne to tylko te głoszone przez KK. Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak przyznać im rację, gdyż faktycznie uważam, że nie istnieje coś takiego jak moralność zamknięta w jakieś precyzyjne punkty postępowania, do których można zastosować się w każdej sytuacji. Z 10 przykazań uznaję tylko trzy. Nie zabijaj, nie kłam i nie kradnij, chociaż to o zakazie kłamania jest zawoalowane wśród kilku innych. Cała reszta to stek bzdur w sumie. Ale wracając do tematu.

Czytając od czasu do czasu co tam w polityce się dzieje, prawie zawsze trafiam na KK. Niby powinien siedzieć w tych swoich świątyniach kapiących złotem, ale nie, w polityce zawsze go pełno. Ciągle o coś walczy, na coś zwraca uwagę od czegoś odciąga i przed czymś ostrzega. Komuś coś zarzuca, demaskuje itd. Z obrazu tego zawsze wyłania się instytucja biznesowa, która na miejscu pierwszym stawia przede wszystkim Władzę i Pieniądze a dopiero później zajmuje się sprawami statutowymi, uchwalonymi ponad dwa tysiące lat temu. W sumie nie dziwota, tak było od początku założenia tej firmy. Kontynuuj czytanie

Popularity: 45% [?]

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • TwitThis
  • Tumblr

statystyka