Skip to content

Posts tagged ‘Praca’

17
lip

Bezcenny a sprzedany tak tanio…

Siedzę w robocie i marnuję swój bezcenny czas. Tak jakoś wyszło, że uległem swoistego rodzaju „degradacji” w pracy. Robię od czasu do czasu monitoring. Za lepsze pieniądze niż wcześniej, ale jednak. Monitoring jest uznawany za niższy szczebel wtajemniczenia w mojej firmie, niźli bycie adminem. Bycie adminem to jest dopiero coś. A mnie się już to coś lekko znudziło i przejadło. Znowu osiągnąłem pewien etap w swoim życiu, gdzie zaczynam rozglądać się za czymś innym. Monitoring jest inny, ale to nadal nie to. Tak dochodzę do wniosku, że chyba żadna robota mnie nie będzie satysfakcjonowała. Zawsze będzie ta świadomość, że marnuję swój bezcenny czas na coś, co żadnego większego znaczenia – prócz pieniędzy oczywiście – nie ma. Tak, pieniądze ważna rzecz, nie zaprzeczę chociażby z przyzwoitości. Tylko czy na tyle ważna, żeby sprzedawać swoje życie za tak małą kasę? Bo, nie oszukujmy się, każda kasa poniżej miliona euro za miesiąc to mało. W końcu życie mam jedno. A przynajmniej nikt jeszcze nie udowodnił, że będzie tego później więcej.

Patrzę więc w nagiosa i zastanawiam się, co ja tutaj tak na prawdę robię? Zarabiam – to po pierwsze. Uczę się nowych rzeczy – to po drugie. W miarę znośnie się bawię – to po trzecie. Ponieważ jest weekend, więc nawet nie ma tak źle. Co chwila tylko muszę dbać o to, żeby nagios działał, żebym nie pominął jakiejś awarii na którymś z tysięcy hostów.

Po co to w ogóle piszę? Bo chociaż tą krótką notką nadam sens temu bezsensownemu patrzeniu w nagstamona i klikaniu po serwerach, żeby było jak najmniej czerwonego czy czarnego. Tak przynajmniej coś stworzyłem. Może to niewiele, ale 10 minut przerwy i facetowi od monitoringu się należy.

Dziękuję za uwagę…

30
lis
glupota

Nie dyskryminuj mojej głupoty

Z rana w robocie odpaliłem kilka skryptów, które z założenia mają za mnie pracować, więc znalazłem chwilkę czasu na śniadanie. Skoro znalazł się czas na śniadanie to i poczytać jakieś serwisy informacyjne da radę. Rzut oka na monitor obok upewnia mnie w przekonaniu, że robota się robi. Kanapka rozpakowana i 15 minut dla mnie. I tak oto sobie trafiam na artykuł o dyskryminujących ogłoszeniach o pracę. Przeczytałem i pogryzając super smaczną kanapkę zapijaną zimną pepsi zacząłem się nad tym zastanawiać. Pierwsza moja myśl była następująca, że niby dlaczego zakazywać takiego dyskryminującego brzydkich czy nie mających czasu kobiet ogłoszenia. Przecież tak czy siak pracodawca odsieje wszystkie te, które nie będą mu odpowiadały. Cała ta gadanina o tym, aby zwalczać dyskryminację i seksistowskie ogłoszenia o pracę ździebko mnie rozśmieszyła. Bo niby dlaczego? W imię jakiej filozofii uprawiać taką hipokryzję? Bo przecież to jest hipokryzja. Wiadomo, że nikt nie zmusi pracodawcę do tego, aby zatrudnił kogoś, kto nie spełnia jego najważniejszych przynajmniej, oczekiwań. Dlaczego więc zmuszać tegoż pracodawcę do pisania pokrętnych, ale poprawnych politycznie, ogłoszeń tylko po to, żeby później odsiewać tabuny kiepskich kandydatów? Albo z drugiej strony, na takie poprawne politycznie ogłoszenie zgłosi się 3 kandydatki i w sumie nie ma z czego wybierać. Dylemat jest na pewno.
Read more »

27
lut

The weekend has landed!

To był długi i ciężki tydzień. Nie działo się w sumie nic strasznego, nie musiałem kopać rowów, ani nie miałem jakiegoś nadzwyczajnego młyna w pracy, jednak – kurde – jakaś ciemna materia nade mną wisiała od poniedziałku. Jakoś tak psychicznie byłem przygaszony i ciągle w podświadomym stresie. Straciłem swój pancerz dobrego samopoczucia, który zawsze mnie jakoś chroni. Nawet nie wiem jak to się stało. Nie lubię łapać takich dołów, które nie mają wyraźnej przyczyny tylko tak mulą człeka gdzieś na granicy uchwytności i ubrania w konkretne słowa i emocje.

Najbardziej mnie chyba gnębi to, że nadal bliżej mi do amatora niż profesjonalisty w tym co robię i za co dostaję worek pieniędzy miesięcznie.[1. No dobra, może nie worek, ale jestem z tej ilości zadowolony. Szok! No nie?] Wkurzająca jest ta świadomość przepaści jaka mnie jeszcze dzieli od profesjonalnego podejścia do mojego zawodu. Jest to dołujące i zawstydzające uczucie, szczególnie, że ambicje mam spore i takie przyznanie się cholernie mi w dupie cierniem siedzi.

No ale nic to, w końcu weekend! Czas odpocząć i pomimo niedobrych czasem wieści, naładować baterie, bo za kilkadziesiąt godzin nadejdzie kolejny poniedziałek i kolejny tydzień do ogarnięcia ;-)[2. Hmmm czyżby lepszy nastrój mi wracał?]

stat4u