Skip to content

Posts tagged ‘Polityka’

24
paź

Migracje poselskie

Zazwyczaj staram się nie pisać o jakiś pojedynczych wydarzeniach w naszej polityce, jednak w ciągu kilku ostatnich miesięcy nastąpiło kilka znaczących i głośnych przejść jakiegoś posła/posłanki z jednej partii do drugiej, w związku z czym skłoniło mnie to do kilku przemyśleń.

Migracje powinny być dozwolone, ale…

No właśnie. Najpierw myślałem, że takie skakanie z kwiatka na kwiatek powinno być zabronione, ale później doszedłem do wniosku, że przecież ludzie się zmieniają, partie się zmieniają więc i zdania zmieniać się mogą. Skakanie jednak takie powinno być mocno ograniczone. Poseł/posłanka nie powinien móc przechodzić z partii do partii wraz ze swoim mandatem zdobytym w poprzedniej partii. Nie ważne czy przechodzi z partii lewicowej do lewicowej (vide Kopyciński), głosy wyborców nie mogą być aż tak lekceważone. Skoro sami posłowie nie umieją zachować się tutaj wystarczająco honorowo, trzeba nałożyć na nich ograniczenia administracyjne. Psucie demokracji powinno być karalne. I tak powinien zostać ukarany poseł próbujący dokonać takiej migracji jak i szef partii, który takiego posła przyjmuje do siebie. Niestety, zawód posła, najbardziej chyba odpowiedzialny zawód w tym kraju, jest zarazem najbardziej zlekceważony przez samych posłów. Liczy się tylko władza i kasa, która za nią płynie. Zero ideałów. Zero mężów stanu. Same myszki miki, przebierańcy i pszczółki. Oraz oczywiście co i jeden doskonały masarz, szczególnie w okresie wyborów.

I to w zasadzie tyle. Nie chce mi się nad tym rozpisywać, bo to w zasadzie nie jest temat na głębsze wywody. I tak nic się nie zmieni. Przecież to te (p)osły tworzą prawo. Trudno więc byłoby od nich oczekiwać, żeby sami siebie ograniczyli w pogoni za kasą i władzą.

 

15
cze

Związki partnerskie – marszałku Schetyna, do roboty!

Zdaję sobie sprawę, że nie ma co liczyć czy to na pana marszałka, czy w ogóle na któregokolwiek polityka z naszej konserwatywnej „elyty” na takie działania. Tym bardziej jednak podoba mi się oddolna inicjatywa, którą popiera coraz więcej Polaków.
Ponieważ z Gabrysią zawarliśmy już legalny związek sama ustawa o związkach partnerskich nie jest nam do niczego potrzebna. Sam fakt jednak, że nie potrzebuję takiej ustawy, nie oznacza że nie ma ludzi, którzy by jej potrzebowali. W państwie demokratycznym, za jakie przecież uważa się nasz kraj, wszystkie grupy społeczne powinny mieć te same prawa i obowiązki. Negowanie tego jest prymitywną formą reagowania na własny strach przed innością.

Warto pamiętać, że tradycja nie jest wieczna. Zmienia się i to coraz szybciej. Czy wszystkie zmiany są dobre? Na pewno nie. Jednak nie każda zmiana jest zła. Akurat danie ludziom możliwości decydowania o swoim życiu jest zmianą pożądaną. Prędzej czy później to i tak nastąpi. Dlaczego więc nie uszczęśliwić tych ludzi już teraz?

Tak, wiem dlaczego. Polityka to taka ohydna działalność ludzi, która pod przykrywką poprawiania życia stara się to życie układać i w nie ingerować. Homofobia często przeplata się z polityką, ponieważ łatwiej dzielić i rządzić, niż łączyć i rządzić.

Dlatego ja podpisałem „Apel o uchwaleniu ustawy o związkach partnerskich„.  Nie mówcie mi proszę o „prawie naturalnym”, które rzekomo istnieje i zakazuje takich związków. Że małżeństwo to tylko baba i chłop. Nie istnieje tak rozbudowane „prawo naturalne” bo jedynym prawem natury jest prawo silniejszego. I właśnie ono tutaj się uwidacznia najlepiej. Tylko czy faktycznie tak prymitywne prawo powinno dyktować jak część społeczeństwa ma żyć?

8
lis

Więcej reklam w TV! Zakrzyknął widz.

Ano tak, właśnie Rząd Nasz Ukochany zgodził się, by TV puszczało bloki reklamowe co 30 minut zamiast co 45. Za bardzo mnie to nie rusza, bo telewizji jako takiej oglądam mało. Bardziej mnie zmartwiło coś innego. Otóż, wraz z powiększeniem ilości reklam w telewizji, sama reklama trafi już bezpośrednio do filmów czy seriali. Fachowo się to nazywa product placement tudzież „ukryta reklama”.
Dlaczego mnie to martwi? Z naszym rodzinnym filmem telewizyjnym od lat dzieje się coraz gorzej a takie postanowienie sprawi, że dziać się będzie już tylko gorzej. Wiadomo, że na film z „ukrytymi reklamami” będą łożyć firmy, których produkty będą się przez film przewijały. Dodatkowo więc, oprócz bloków reklam, w których nas jawnie oszukują, że produkt A jest najlepszy i nie ma na rynku lepszego, będziemy mieli reklamową sieczkę w filmach. Nie da się jej w żaden sposób ominąć, przeczekać ani „nie oglądać” bo to oznaczałoby, że nie obejrzymy filmu. Wielu ludzi już ma problemy z odfiltrowaniem treści reklamowych od rzeczywistości a co dopiero kiedy ich ulubiony serialowy bohater będzie używał proszku do prani marki A?

Tak, wiem. Te filmy i tak są denne, jednak obniżanie poprzeczki jeszcze bardziej na pewno nie pomoże. Czy to już rządowa próba rozwodnienia umysłowości publiki i sprowadzenia tych wszystkich „oglądaczy” do poziomu bezmyślnych zombi konsumujących wszystko to, co zostanie im podane na szklanym ekranie? Bo dla mnie to tak wygląda. Powinny być jakieś sztywne granice dla wolnego rynku i to właśnie Rząd Nasz Ukochany powinien te granice owemu rynkowi stawiać. Szkoda tylko, że nie jest tym w ogóle zainteresowany. Cóż, podobno wolny rynek i kapitalizm same się powinny regulować, bez potrzeby „psucia” przez polityków i naród… To jeden z twórców (M. Friedman) tej głupiej filozofii wymyślił, nie ja.

No zobaczymy jak przyjdzie naszym dzieciom żyć pod rządami naszych wnuków wychowanych na takiej TV :)

stat4u