mar
31
2009
Marcin Radczuk
Rzadko mi się zdarza pisać coś o ekonomii na moim blogasku, nie znaczy to jednak, że tematem tym się nie interesuję. Nie znam się na tym, to fakt, dlatego ta analiza kryzysu jest całkowicie amatorska oraz nie kompletna, i z chęcią wysłucham innego na kryzys spojrzenia. Nie roszczę sobie najmniejszych praw do nieomylności jedynie pragnę przedstawić swój punkt widzenia.
Kryzys dotknął nas wszystkich. Nie każdego w tym samym stopniu, ale nie da się już powiedzieć, że kryzysu nie ma. Jest i jest coraz bardziej widoczny, niestety.
Jakiś czas temu trafiłem na kilka ciekawych artykułów na temat ekonomii i kryzysu, m.in. na artykuł o dolarowej bombie. Przyznam, że trochę to mną wstrząsnęło. Dlaczego dopuszczono do takiej sytuacji? Przecież ludzie mający na tyle władzy i wiedzy, żeby decydować o losach gospodarki światowej powinni byli to przewidzieć bez większych problemów. Przecież to było oczywiste, że budowany jest domek z kart, który musi runąć.
A jednak jak widać, wcale nie było to takie oczywiste, lub też unikano racjonalnego rozpatrzenia istniejącej sytuacji ekonomicznej świata. Łatwiej było mamić siebie i innych, że ta konstrukcja przetrwa dostatecznie długo, abyśmy zdążyli ją wzmocnić i coś z tym generalnie zrobić. Jak widać, polityka czubka własnego nosa nie przyniosła pozytywnych efektów. Tak swoją drogą, to nigdy i w żadnych warunkach nie przynosi, ale to już inna historia…
Errata: (kliknij żeby przeczytać)»
Kontynuuj czytanie
Popularity: 23% [?]
A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
3 komantarzy do | Znaczniki: Ekonomia, Giełda, Gospodarka, Krach, Kryzys, Pieniądze, Polityka, Rynek | opublikowany w kategorii: Polityka, Z życia | Ten wpis wyświetlono 274 razy.
mar
29
2009
Hadret

Witam wszystkich stałych oraz okazjonalnych czytelników bloga. Jak sugeruje obrazek obok, autorem wpisu jestem ja, Hadret. Skąd to zamieszanie? Jak nietrudno rozgryźć, jest to tzw. wpis gościnny. Rzadko spotykany w Polsce i tylko trochę częściej za granicą, a przecież pomysł jest naprawdę niezły (:
Mamy w Polsce wielu zabawnych polityków, ale kilku z nich zdecydowanie wybija się ponad poziom. Interesujące jest to, że właśnie Ci nieprzeciętni trzymają ze sobą sztamę. Kogo mam na myśli? Specjalistę od smoków Macieja Giertycha i oszałamiająco przystojnego Mirka Orzechowskiego. Wpis poświęcony będzie temu drugiemu.
Jestem pewien, że Polska jest jedynym krajem na świecie, w którym do władzy mogli dojść tacy ludzie. Po prostu lubimy czasem zrobić jakieś jaja i np. wpuszczamy do Parlamentu Europejskiego gościa, który uważa, że nasza planeta istnieje od ~6000 lat, a ludzie hodowali dinozaury. Europa zrozumiała żart i zapewne zrywają boki po dziś dzień. Bardzo dobrze, wszak to było naszym celem.
Zdarza się jednak, że nasi politycy żartują bardziej lokalnie i swoje skecze przedstawiają na łamach swoich blogów. Taki przypadek opiszę na przykładzie bloga Mirosława Orzechowskiego i wpisu: “Haniebny atak na wiarę katolicką. Brońmy Królowej Polski!” Tytuł w zasadzie mówi wszystko, ale na tym Mirek nie poprzestał. Przypatrzmy się pamfletowi z bliska.
Kontynuuj czytanie
Popularity: 24% [?]
A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
9 komantarzy do | Znaczniki: Chrześcijaństwo, Fanatyzm, Kościół Katolicki, Polityka, Religia | opublikowany w kategorii: Humor, Polityka, Religia, Rozmyślania, Z życia | Ten wpis wyświetlono 271 razy.
sty
15
2009
Marcin Radczuk
Właśnie przeczytałem w Gazecie o Łódzkiej fabryce Della, która wymiotła Irlandzką. Łódź swego czasu, jako miasto o największym bezrobociu w Polsce, było bardzo atrakcyjne dla inwestora z Ameryki. Na tyle atrakcyjne, że postanowił on wybudować u nas jedną ze swoich fabryk do montażu laptopów. Wcześniej, podobną fabrykę wybudował w Limeric (Irlandia). Taki kombinat daje zatrudnienie dla prawie 2 tysięcy ludzi nie licząc kilkudziesięciu tysięcy osób, które zajmują się sprzątaniem, cateringiem i innymi takimi. Można powiedzieć, że wybudowanie tej fabryki w Łodzi to wielki sukces prezydenta miasta i jego ludzi. Szkoda tylko, że wszystko to jest takie brutalne, że wielki biznes i pieniądze, które powinny ludziom służyć, sprawiają iż każdy zainteresowany chce zadźgać konkurenta.
Z jednej strony cieszy mnie, że mamy w naszym kraju fabrykę tak dużej firmy jak Dell. Z drugiej jednak strony martwi mnie, że istnienie tej fabryki zależy od biedy panującej u nas. Dzięki temu, że Polak pójdzie pracować za 8zł za godzinę, Dell stawia u nas tego molocha. Kiedy Polak powie, że już mu się nie opłaca praca za taką stawkę, Dell w ciągu kilkunastu miesięcy wybuduje kolejną fabrykę gdzieś w Chinach czy na Tajwanie (gdzie chyba zawsze będzie tania siła robocza) i zlikwiduje tę w Łodzi. Proste – przestanie mu się opłacać.
Jak to mawiają:
Business is business.
Nie ma przeproś. Liczy się zysk i nic więcej. Niestety tak amłe i biedne kraje jak nasz często nie mają wielkiej siły przebicia w starciu z gigantami biznesu, których roczny dochód często jest wiekszy niż budżet państwa.
Popularity: 19% [?]
A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
brak komentarzy | Znaczniki: Biznes, Dell, Pieniądze, Polityka, Władza | opublikowany w kategorii: Inne | Ten wpis wyświetlono 5 razy.
sty
4
2009
Marcin Radczuk
Pod wpływem ciekawej wymiany argumentów z Perpetką do wpisu Co jest takiego złego w tym całym seksie postanowiłem stworzyć oddzielny wpis o problemie prania mózgu przez różne religie.
Wydaje się, że religia nie mogłaby zaistnieć, gdyby nie pewne umysłowe czystki jakie czyni wśród ludzi. Bulwersujące stwierdzenie, może trochę za ostre, spróbuję jednak zaraz wykazać, że nie jest to “kolejny bezmyślny atak na Wiarę” jakiegoś Antychrysta.
Czy jestem przeciwnikiem religii? Wszyscy, którzy czytają mojego blogaska w miarę regularnie wiedzą, że nie. Uważam, że religia sama w sobie nie jest zła. Jestem przeciwnikiem Kościoła Katolickiego, Islamu i Judaizmu (oraz innych podobnych firm religijnych) jako instytucji, które swoimi działaniami nie raz spowodowały śmierć tysięcy a nawet milionów ludzi. Dlatego też właśnie uważam, że na wszelkiego rodzaju instytucje religijne należy patrzeć bardzo uważnie i analizować każdy ich krok aż do upierdliwości. Zdaję sobie sprawę, że się tak nie dzieje z wielu przyczyn. Dwie najważniejsze to władza i pieniądze. Są to dwa najpotężniejsze koła zamachowe, które napędzają religię i politykę. Obie te formy ludzkiej działalności (religia i polityka) opierają się na władzy i pieniądzach. Nie ma tam za wiele szczytnych działań, owszem, wiele szczytnych ideałów, ale prawdziwie dobrych działań niewiele.
Tak więc istotą wszelkich instytucji religijnych jest manipulacja, która daje władzę i pieniądze. Tak jak wspomniałem we wpisie linkowanym powyżej, największym zagrożeniem dla religii zinstytucjonalizowanej jest samodzielne myślenie jednostek. Wszystkich należy wrzucić do jednego wora, który to wór zawiązać i dawkować bodźce zewnętrzne tak, abyśmy ukształtowali powolną naszej wizji świata szarą masę. Nie od dziś wiadomo, że znacznie łatwiej kierować tłumem niż grupą ludzi samodzielnie oceniających otoczenie. Kontynuuj czytanie
Popularity: 23% [?]
A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
1 komentarz | Znaczniki: Pieniądze, Polityka, Religia, Władza, Wiara | opublikowany w kategorii: Polityka, Religia | Ten wpis wyświetlono 20 razy.
gru
4
2008
Marcin Radczuk
Na początek cytata:
[...]dla Kościoła “homoseksualizm” i “dojrzałość” całkowicie się wykluczają. – Tu chodzi o naturę kapłaństwa, której częścią jest duchowe ojcostwo wobec wiernych. A nawet wstrzemięźliwi seksualnie homoseksualiści są do tego niezdolni – przekonuje kard. Grocholewski. Jego zdaniem skłonności homoseksualnych nie można porównywać z heteroseksualizmem. Bo one oznaczają, że z psychiką takiego człowieka nie wszystko jest w porządku – tłumaczył kardynał.
Tak twierdzi KK.
A dalej już będzie ode mnie.
Kilka razy na moim blogu oskarżony bywałem przez Czytelników o relatywizm moralny. Że wybieram to, co wygodniejsze nie kierując się żadnymi moralnymi standardami. W domyśle moi adwersarze zawsze rozumowali, że jak prawa moralne to tylko te głoszone przez KK. Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak przyznać im rację, gdyż faktycznie uważam, że nie istnieje coś takiego jak moralność zamknięta w jakieś precyzyjne punkty postępowania, do których można zastosować się w każdej sytuacji. Z 10 przykazań uznaję tylko trzy. Nie zabijaj, nie kłam i nie kradnij, chociaż to o zakazie kłamania jest zawoalowane wśród kilku innych. Cała reszta to stek bzdur w sumie. Ale wracając do tematu.
Czytając od czasu do czasu co tam w polityce się dzieje, prawie zawsze trafiam na KK. Niby powinien siedzieć w tych swoich świątyniach kapiących złotem, ale nie, w polityce zawsze go pełno. Ciągle o coś walczy, na coś zwraca uwagę od czegoś odciąga i przed czymś ostrzega. Komuś coś zarzuca, demaskuje itd. Z obrazu tego zawsze wyłania się instytucja biznesowa, która na miejscu pierwszym stawia przede wszystkim Władzę i Pieniądze a dopiero później zajmuje się sprawami statutowymi, uchwalonymi ponad dwa tysiące lat temu. W sumie nie dziwota, tak było od początku założenia tej firmy. Kontynuuj czytanie
Popularity: 45% [?]
A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
24 komantarzy do | Znaczniki: Chrześciajaństwo, Etyka, Homofobia, Internet, Kościół, Moralność, Polityka, Religia, Społeczeństwo, Telewizja, Wolność | opublikowany w kategorii: Religia | Ten wpis wyświetlono 66 razy.