RSS
 

Posts Tagged ‘Polityka’

Przeciekło, ale nie pobrudziło…

20 sie

Niestety. WikiLeaks i jej twórca – Assange opublikowali jakiś czas temu ogromną ilość tajnych do tej pory dokumentów pokazujących jeszcze dokładniej zbrodniczy charakter wojny w Afganistanie. Wcześniej portal ów ujawnił zbrodniczą egzekucję żołnierzy amerykańskich na cywilach i dziennikarzach. Rozstrzelali z działka pokładowego kilkanaście osób, które rzekomo miały mieć broń w rękach. Okazało się, że to był sprzęt filmowy. Nie będę Wam tu opisywał dokładnie co się stało sami sobie możecie ten film obejrzeć, ale ostrzegam, jest naprawdę brutalny i jak się pomyśli, że tam ludzie naprawdę giną, tylko dlatego, że kilku żołnierzy chciało sobie postrzelać…
Read the rest of this entry »

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 
No Comments

Posted in Polityka

 

Trudne wybory

17 cze

Jeszcze kilka dni temu myślałem, że zagłosuję na Bronisława K. a przeciwko Jarkowi K. Jednak w świetle ostatnich działań Donalda T. i jego partii stwierdzam, że nie mogę się zgodzić na to, aby jedna partia objęła rządy w tym kraju. Walka Donalda T. z Grzegorzem S. o władzę w PO pokazuje, już jego zapędy do władzy absolutnej. Samo to jednak jeszcze nie skłoniłoby mnie do zmiany decyzji o popieranym kandydacie. Tak naprawdę miarka się przebrała, kiedy przeczytałem o nowym projekcie zmian ustawy o CBA. Samo to już każe zagłosować przeciwko PO, czyli przeciwko Bronisławowi K. W pierwszej turze nie zagłosuję na Jarosława K. bo to człowiek nie z mojej bajki. W drugiej turze pewnie będę musiał go poprzeć, gdyż nie widzę innej opcji a nie chcę, żeby całą władzę zdobyła jedna partia. Trudno, znowu będziemy mieli konflikt na linii prezydent – premier. Wolę jednak poszczuć na siebie tych dwóch ludzi, co przynajmniej zagwarantuje, że oni zawsze będą sobie utrudniać jak tylko się da i żaden nie będzie miał szans na zrealizowanie swoich prawdziwych celów. Ani jeden nie zbuduje znowu IV RP, ani drugi nie będzie mógł zabawić się w Putina II.

Szkoda, że ciągle wybory do rządu i na fotel prezydenta są w tym kraju traktowane jako wybieranie między większym lub mniejszym złem. Szkoda, że media zdobyły tak wielki wpływ na społeczeństwo, że mogą tak dobrze manipulować i twierdzić, że z dziesięciu kandydatów liczą się tylko dwaj… że nie potrzeba prawdziwej debaty, bo nie ma sensu, żeby taki Jarek K. czy Bronisław K. debatowali z takimi ludźmi jak Andrzej O. czy Kornel M. Chociaż z drugiej strony jak posłuchać takiego Janusza K.-M. z jego rewolucyjnymi poglądami na politykę, gospodarkę i społeczeństwo, nie dziwi, że nikt poważny nie chce z nim dyskutować…
Tak więc, wracając do tematu wpisu, stwierdzam że PO nie zobaczy mojego głosu. Nie chcę powrotu do państwa totalitarnego a ewidentnie ostatnio Donaldowi T. puściły nerwy i pokazuje swój prawdziwy cel, czyli totalitarną kontrolę nad państwem. Ja to przynajmniej tak widzę. Może przesadzam, ale jestem na tym punkcie bardzo przeczulony i wolę dmuchać na zimne. Lepszym będzie dla zachowania demokracji w tym kraju konflikt dwóch wściekłych psów, niźli jeden wściekły pies bez kagańca i spuszczony ze smyczy.

Ale to dopiero po wyborach się okaże.

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 
2 Comments

Posted in Polityka

 

Kaczka dziennikarska – czyli o mediach we współczesnej Polsce

11 cze

Po tych wszystkich tragediach jakie w ciągu ostatnich kilku miesięcy spadły na nasz kraj, trudno przejść obojętnie wobec roli mediów w naszym codziennym postrzeganiu świata. Zawsze uważałem, że dziennikarz powinien być jak najbardziej bezstronny a już na pewno bezpartyjny. Przede wszystkim powinien przekazywać informacje o wydarzeniu, nie komentować go i nie analizować, żeby nie zaśmiecić odbioru takiego wydarzenia swoimi opiniami. To bardzo trudne i wydaje mi się, że dzisiaj niepopularne. Każdy chce mieć prawo do własnego osądu i wygłaszania go publicznie. I każdy takie prawo ma. Jednak praca dziennikarza postrzegana jest w zupełnie inny sposób i wymusza na nim pewne konkretne zachowania, których „normalny”, szary obywatel, nie musi przestrzegać. Dziennikarz powinien przede wszystkim przekazać informacje, nie musi ich „tłumaczyć” tępemu odbiorcy, bo ten powinien móc sam sobie to wytłumaczyć. Niestety w naszym pięknym kraju już od jakiegoś czasu etos pracy dziennikarskiej uległ pewnemu rozdrobnieniu i w zasadzie zanika. Dzisiaj dziennikarz nie musi już posiadać dobrego wykształcenia humanistycznego. Niestety to słychać coraz częściej w dziennikarskich wypowiedziach, które brzmią jak wypowiedzi zwykłych ludzi zebranych z ulicy. Nie wyróżniają się niczym szczególnym, ani formą, ani treścią, jedynie może swoistą intonacją, która na stałe widzę zagościła w sposobie mówienia naszych rodzimych dziennikarzy.
Z podobnymi problemami borykają się także dziennikarze prasowi. „Zaśpiewu” może i nie mają, jednak często ich grafomańska maniera tak bardzo przebija się z tekstów, które publikują, że żałość ściska i człowiek się zastanawia czy przypadkiem nie trafił na prywatnego blogaska.

Przykładem zagubienia się dziennikarzy jest to, co się dzieje obecnie. Pojęcia oni nie mają jak z festiwalu miłości i wsparcia dla Jarka i innych ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, przejść do kampanii wyborczej, w której przecież trzeba umieć nie tylko głaskać po główce, ale czasami przyłożyć. A politycy to doskonale wykorzystują i zmuszają redaktorów do fałszywego taktu, gdyż przecież Jarek przeżywa osobistą tragedię i nie można go krytykować. Mało kto zadaje sobie pytanie, czy człowiek, który zasłania się osobistą tragedią nadaje się na prezydenta kraju? Czy powinien w ogóle brać udział w kampanii prezydenckiej? I tutaj rola mediów powinna być oczywista, nie ma taryfy ulgowej, bo to zbyt ważne, żeby prywatne sprawy jednego z kandydatów miały dawać mu większe szanse niż innym. Niestety z powodu upolitycznienia w zasadzie wszystkich mediów, dziennikarze nie potrafią sami zadbać o własny dziennikarski honor. Podzielone środowisko nie umie się zjednoczyć i wymusić pewien poziom, bo przecież każdy z dziennikarzy jest przedłużeniem jakiejś opcji politycznej i nie będzie warczał na rękę, która go karmi. Chociażby była to jedynie karma ideologiczna.

Moim skromnym zdaniem kultura i etos pracy dziennikarskiej z roku na rok coraz bardziej schodzi na psy. TV, radio i prasa biorą się za przedstawianie faktów już odpowiednio „wytłumaczonych”, tak, żeby odbiorca nie musiał sobie głowy zawracać zastanawianiem się, co te wydarzenia tak naprawdę znaczą dla niego czy kraju. Media publiczne za nic sobie mają ustawy, które jasno mówią, iż stacje i prasa publiczna nie może być tubą jednej partii czy opcji politycznej. Nie może wywyższać jednego polityka czy partii albo jednej konkretnej wersji wydarzeń nad inne. Powinny rzetelnie przestawiać wszystkie fakty, nie skupiać się tylko na jedynej słusznej interpretacji…
Taaaa, wiem, to wszystko teoria, a praktyka sobie swoją drogą idzie. A szkoda, bo czwarta władza, która miała za zadanie pilnowanie trzech innych, sama niedługo będzie wymagała stróża. A będzie to trudne. Bo w zasadzie poza innymi mediami – nie publicznymi – kontrolować się tego nie da. A przecież wiadomo jak jest. Ludzie łatwo dają się nabrać, że służą dobrej sprawie, bo przecież w TV o tym mówią a TV jest niezależna i mówi tylko prawdę oraz nic nie interpretuje…

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 
No Comments

Posted in Polityka

 

Żałoba w wersji pop

28 kwi

Straszna lipa wyszła z tą całą „żałobą narodową”. Zrobiono z tego wielkie medialne widowisko. Kazano nam przeżywać te 10 dni w jeden słuszny sposób. Tylko ci, co przeżywali to głośno i widowiskowo pokazywani byli jako prawdziwi Polacy. Irytujące było to ciągłe pokazywanie córki prezydenta i jej cierpienia.
Strata najbliższych powinna być przeżywana w samotności, w gronie rodziny, a nie stać się widowiskiem dla całego narodu. Pozbawiono ją możliwości przeżycia tej katastrofy w sposób właściwy, cywilizowany i terapeutyczny. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie ohyda. Aczkolwiek sądząc po wywiadach w TV, radio i gazetach, większość tzw. „zwykłych ludzi” się tym ekscytowała. Zresztą wystarczyło obejrzeć filmidło Pospieszalskiego…

Nie pojmuję tych mechanizmów, którymi zmanipulowano społeczeństwo. Rozumiem dalszą chęć dzielenia społeczeństwa na tych co są prawdziwymi Polakami i tych, którzy sprzedali by ten kraj za miskę zupy. To dla PiS normalna zagrywka polityczna. Dziwi jednak, że używa się jej w te, jakże dla wielu trudne, dni… Z ofiar katastrofy prezydenckiego tupolewa uczyniono męczenników, którymi przecież wcale nie byli. Ani to nie była śmierć męczeńska ani bohaterska. Katastrofa lotnicza nie czyni z człowieka bohatera. Nie lecieli tam przecież po śmierć. Za często zapominano, że zginęli nie tylko pisowcy ale także członkowie innych ugrupowań politycznych o różnych wizjach Polski. Wrzucono ich do jednego wora, przyprawiono tym, co większość społeczeństwa lubi najbardziej, czyli tragedią, górnolotnymi sformułowaniami i nic nieznaczącymi frazesami. Dorzucono do tego bzdury religijne i tak narodziła się na chwilę „legenda”. Ta legenda ma pomóc wygrać wybory. Nie sądzę żeby ktokolwiek z tych ludków u władzy wierzył, że przetrwa ona dłużej niż kilka miesięcy. Nie ma szans. To wszystko jest bzdurą do potęgi, ale co zrobić? Szoł mast goł on…

Za kilka miesięcy zacznie się gorączkowe kombinowanie co zrobić z parą prezydencką tak głupio wsadzoną w kamienny sarkofag na Wawelu. Ale nic się już z tym zrobić nie da. Legenda przygaśnie i przestanie kogokolwiek „kręcić” a co poniektórych zacznie straszyć i nękać. Nasuwa się tu kolejne pytanie, jakim prawem politycy i klechy krzyczą o przymusie kontynuowania pracy „tych, co pod Smoleńskiem w bohaterskiej walce legli„? Kolejna idiotyczna BZDURA, która ma na celu dzielić społeczeństwo. Nigdzie nie jest powiedziane, że następca prezydenta, który ginie na służbie, musi kontynuować jego politykę. Dodatkowo prezydent powinien być bezpartyjny, Lech Kaczyński bezpartyjny nie był o czym wielokrotnie mówił. Nie mówiąc już o tym, że miał na karku proces sądowy, umorzony z powodu zajmowanego przez niego stanowiska…

Moim zdaniem, jako społeczeństwo nie zdaliśmy egzaminu z żałoby. Pozwoliliśmy aby emocje wpłynęły na nasze długofalowe czyny, czym tylko zaszkodzimy sobie na dłuższą metę. Cóż… niedługo przyjdzie nam zapłacić za to, że tak łatwo daliśmy się zmanipulować. Przeżyliśmy tę żałobę na pusto, bez refleksji. Teraz nadal tylko bezrefleksyjna pustka będzie towarzyszyć naszym politycznym działaniom. A ludzie będący u steru dostaną jasny przekaz – społeczeństwo nie używa rozumu. Można je wygrywać przeciwko sobie. Dzielić i rządzić nim do woli. Nie ważne kto teraz wygra. My sprzedaliśmy nasz ból za bezcen, byleby było medialnie.

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 
14 Comments

Posted in Polityka

 

Polska rządzona trumnami…?

14 kwi

… oto jest pytanie.

Sobotnia tragedia dzieli Polaków. Dzielił już nas sam Lech i Jarosław Kaczyńscy na samym początku swojego do rządu wejścia, dzielą i teraz, po śmierci Lecha, pochopną – według wielu – decyzją o pochówku pary prezydenckiej na Wawelu, w krypcie Piłsudskiego. Podnoszone są argumenty, że sam naród tego chce, rzekomo poprzez swoje wielkie zaangażowanie w żałobę. Ciężko z tym polemizować. Sam czuję się wstrząśnięty tym, co się stało. Jak pisałem wcześniej Lech Kaczyński nie był moim politycznym idolem, jednak wielu chyba zapomniało, że w katastrofie zginęło znacznie więcej osób niż tylko on. Żałoba jest po nich wszystkich i warto by było o tym pamiętać. I przede wszystkim żałoba jest po ludziach, dopiero później po politykach, żołnierzach czy księżach. Przynajmniej według mnie tak być powinno. Prezydent jest ważną osobą w państwie, ale nie jest niezastąpiony. Większe spustoszenie spowodowała śmierć większości naszych generałów, bo odtworzenie ich doświadczenia zajmie lata. Przede wszystkim jednak pamiętać należy o ludziach…

Wracając jednak do samej sprawy pochówku na Wawelu. Intencje zapewne szlachetne jednak decyzja zbyt pochopna. Podjęta zbyt autorytarnie, a Wawel jest naszym wspólnym dziedzictwem narodowym i nie należy nim dysponować w taki sposób. Nie Dziwisz powinien być tu rozdającym karty, bo w żaden sposób nie jest głosem całego społeczeństwa. Trzeba i o tym pamiętać. Tak samo rodzina nie ma raczej prawa podjąć takiej decyzji. W końcu jednak mamy demokrację i właśnie w takich sytuacjach, narzędzia przez nią dostarczane, powinny być wykorzystane.

Kolejnym ważkim pytaniem jest, co się stanie jak umrą Wałęsa, Mazowiecki czy Michnik? Przecież to są figury, które już zapisały się na kartach Polskiej historii, tak jak śp. Lech Kaczyński nie miał szans się zapisać za życia. To Ojcowie Założyciele III RP, to oni są symbolami demokracji w Polsce, a to czyn nie byle jaki. Cokolwiek byśmy sądzili o nich jako ludziach i politykach, nie można im odmówić, że bez nich, dzisiejsza Polska nie wyglądałaby tak samo. No i co z Narutowiczem, który też zginął tragicznie na swojej służbie? W czym on jest mniejszy od pp. Kaczyńskich?

Inną sprawą jest sama instytucja, którą przez lata stał się Wawel. W tej chwili to jest muzeum a nie miejsce pochówku. Nasuwa się tu spostrzeżenie, że może co niektórym politykom i kapłanom zależy na zbudowaniu pomnika Lecha Kaczyńskiego, udowodnieniu dawnym jego adwersarzom, i wszystkim tym, który nie zgadzali się z jego polityką, że „Kaczyński Lech wielką postacią był i basta!„. Wydaje mi się, że taka postawa prędzej czy później obróci się przeciwko pamięci Lecha i Marii Kaczyńskich. Czy faktycznie Maria Kaczyńska chciałaby tam spocząć? Z dala od rodziny i najbliższych przyjaciół, od swojego domu w Warszawie? Nie mnie to oceniać – fakt – dlatego komentował nie będę. Pytania jednak pozostają. Nawet Piłsudski, którego format polityczny i osobisty przewyższa dokonania Lecha Kaczyńskiego, nie spoczął na Wawelu z małżonką tylko samotnie. Mam wrażenie, że symbol jakim do tej pory był Wawel, zostanie rozmyty, pomniejszony i przestanie mieć swoją moc, którą ma jeszcze teraz.

Dodatkowo, nie znamy jeszcze pełnego raportu z przyczyn sobotniej katastrofy. Nikt, z tych, którzy chcą wyniesienia Państwa Kaczyńskich na cokoły, nie bierze w ogóle pod uwagę, że przecież jest możliwe, że to właśnie pan Lech Kaczyński naciskał na lądowanie we mgle. I co wtedy? Jeśli tak by się okazało, to nie tylko pilot winny, ale i głowa państwa. Jak będzie im się na tym Wawelu leżało wtedy?

Jak się uporać z takimi kontrowersjami? Moim zdaniem robi się znowu szopkę, mającą pokazać, że kto nie jest z nami, ten przeciwko Polsce, Bogu, Historii i wszystkim Cnotom. Po co to robić? Po co dzielić Polaków? Brakuje pokory za to nadmiar hipokryzji i pychy wylewa się na całą Polskę. Szkoda, bo nie tak to powinno wyglądać.

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 
1 Comment

Posted in Polityka