RSS
 

Posts Tagged ‘Pieniądze’

Polaków myślenie o pieniądzach

03 sie

Wiadomo, my Polacy, ciągle kombinujemy. A to żeby podatku nie zapłacić, a to żeby prąd skądś na lewo pociągnąć itp. Myślenie typu państwowe znaczy się niczyje więc mogę sobie przywłaszczyć jest czymś oczywistym i powszechnym i w zasadzie niewiele osób dziwi taka postawa. No, wiadomo komunizm. Za dawnego ustroju było tak, że się z państwowych materiałów wywiezionych cichaczem z państwowej budowy można było wybudować prywatnie cały dom. Rodzice uczą swoje pociechy, że jak nie będą kombinowały to nic nie będą miały. Same pociechy obserwując swoich rodziców widzą, że ci do świętych i praworządnych obywateli nie należą, też kombinują jak mogą.

W większości bogatych krajów takie zachowania są średnio do przyjęcia i przeważnie sami obywatele podkablują na sąsiada, który prowadzi nielegalne interesy czy w jakikolwiek inny sposób naciąga fiskusa. U nas takie donosy na sąsiada, w tak sprawny sposób walczącego ze znienawidzonym system były by poczytane za czyn raczej haniebny. Tymczasem, naprawdę niewiele osób rozumie co znaczy zwrot „pieniądze z państwowej kasy”. Ludzie myślą, że państwo w jakiś magiczny sposób „zarabia” pieniądze, a w tym nie ma żadnej magii. To kasa z podatków.
Read the rest of this entry »

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 
 

Kryzys – okiem laika

31 mar

Puff Daddy George, 2/2Rzadko mi się zdarza pisać coś o ekonomii na moim blogasku, nie znaczy to jednak, że tematem tym się nie interesuję. Nie znam się na tym, to fakt, dlatego ta analiza kryzysu jest całkowicie amatorska oraz nie kompletna, i z chęcią wysłucham innego na kryzys spojrzenia. Nie roszczę sobie najmniejszych praw do nieomylności jedynie pragnę przedstawić swój punkt widzenia.

Kryzys dotknął nas wszystkich. Nie każdego w tym samym stopniu, ale nie da się już powiedzieć, że kryzysu nie ma. Jest i jest coraz bardziej widoczny, niestety.

Jakiś czas temu trafiłem na kilka ciekawych artykułów na temat ekonomii i kryzysu, m.in. na artykuł o dolarowej bombie. Przyznam, że trochę to mną wstrząsnęło. Dlaczego dopuszczono do takiej sytuacji? Przecież ludzie mający na tyle władzy i wiedzy, żeby decydować o losach gospodarki światowej powinni byli to przewidzieć bez większych problemów. Przecież to było oczywiste, że budowany jest domek z kart, który musi runąć.
A jednak jak widać, wcale nie było to takie oczywiste, lub też unikano racjonalnego rozpatrzenia istniejącej sytuacji ekonomicznej świata. Łatwiej było mamić siebie i innych, że ta konstrukcja przetrwa dostatecznie długo, abyśmy zdążyli ją wzmocnić i coś z tym generalnie zrobić. Jak widać, polityka czubka własnego nosa nie przyniosła pozytywnych efektów. Tak swoją drogą, to nigdy i w żadnych warunkach nie przynosi, ale to już inna historia…

[slider title="Errata: (kliknij żeby przeczytać)"]Postanowiłem jednak zmienić tytuł na „Kryzys – okiem laika”. Url zostanie stary, jednak tytuł zmieniam :)[/slider]
Read the rest of this entry »

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 
 

Bez pardonu – wojna o fabrykę Della

15 sty

Właśnie przeczytałem w Gazecie o Łódzkiej fabryce Della, która wymiotła Irlandzką. Łódź swego czasu, jako miasto o największym bezrobociu w Polsce, było bardzo atrakcyjne dla inwestora z Ameryki. Na tyle atrakcyjne, że postanowił on wybudować u nas jedną ze swoich fabryk do montażu laptopów. Wcześniej, podobną fabrykę wybudował w Limeric (Irlandia). Taki kombinat daje zatrudnienie dla prawie 2 tysięcy ludzi nie licząc kilkudziesięciu tysięcy osób, które zajmują się sprzątaniem, cateringiem i innymi takimi. Można powiedzieć, że wybudowanie tej fabryki w Łodzi to wielki sukces prezydenta miasta i jego ludzi. Szkoda tylko, że wszystko to jest takie brutalne, że wielki biznes i pieniądze, które powinny ludziom służyć, sprawiają iż każdy zainteresowany chce zadźgać konkurenta.

Z jednej strony cieszy mnie, że mamy w naszym kraju fabrykę tak dużej firmy jak Dell. Z drugiej jednak strony martwi mnie, że istnienie tej fabryki zależy od biedy panującej u nas. Dzięki temu, że Polak pójdzie pracować za 8zł za godzinę, Dell stawia u nas tego molocha. Kiedy Polak powie, że już mu się nie opłaca praca za taką stawkę, Dell w ciągu kilkunastu miesięcy wybuduje kolejną fabrykę gdzieś w Chinach czy na Tajwanie (gdzie chyba zawsze będzie tania siła robocza) i zlikwiduje tę w Łodzi. Proste – przestanie mu się opłacać.

Jak to mawiają:

Business is business.

Nie ma przeproś. Liczy się zysk i nic więcej. Niestety tak amłe i biedne kraje jak nasz często nie mają wielkiej siły przebicia w starciu z gigantami biznesu, których roczny dochód często jest wiekszy niż budżet państwa.

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 
No Comments

Posted in Inne

 

Diabeł tkwi w szczegółach

04 sty

Pod wpływem ciekawej wymiany argumentów z Perpetką do wpisu Co jest takiego złego w tym całym seksie postanowiłem stworzyć oddzielny wpis o problemie prania mózgu przez różne religie.

Wydaje się, że religia nie mogłaby zaistnieć, gdyby nie pewne umysłowe czystki jakie czyni wśród ludzi. Bulwersujące stwierdzenie, może trochę za ostre, spróbuję jednak zaraz wykazać, że nie jest to „kolejny bezmyślny atak na Wiarę” jakiegoś Antychrysta.
Czy jestem przeciwnikiem religii? Wszyscy, którzy czytają mojego blogaska w miarę regularnie wiedzą, że nie. Uważam, że religia sama w sobie nie jest zła. Jestem przeciwnikiem Kościoła Katolickiego, Islamu i Judaizmu (oraz innych podobnych firm religijnych) jako instytucji, które swoimi działaniami nie raz spowodowały śmierć tysięcy a nawet milionów ludzi. Dlatego też właśnie uważam, że na wszelkiego rodzaju instytucje religijne należy patrzeć bardzo uważnie i analizować każdy ich krok aż do upierdliwości. Zdaję sobie sprawę, że się tak nie dzieje z wielu przyczyn. Dwie najważniejsze to władza i pieniądze. Są to dwa najpotężniejsze koła zamachowe, które napędzają religię i politykę. Obie te formy ludzkiej działalności (religia i polityka) opierają się na władzy i pieniądzach. Nie ma tam za wiele szczytnych działań, owszem, wiele szczytnych ideałów, ale prawdziwie dobrych działań niewiele.

Tak więc istotą wszelkich instytucji religijnych jest manipulacja, która daje władzę i pieniądze. Tak jak wspomniałem we wpisie linkowanym powyżej, największym zagrożeniem dla religii zinstytucjonalizowanej jest samodzielne myślenie jednostek. Wszystkich należy wrzucić do jednego wora, który to wór zawiązać i dawkować bodźce zewnętrzne tak, abyśmy ukształtowali powolną naszej wizji świata szarą masę. Nie od dziś wiadomo, że znacznie łatwiej kierować tłumem niż grupą ludzi samodzielnie oceniających otoczenie. Read the rest of this entry »

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 
 

Ochota na bunt

19 lis

Czasami odzywa się we mnie moja natura buntownika i tak ni z gruszki, ni z pietruszki każe mi się wkurzyć na coś, co przez dłuższy czas mnie za bardzo nie wkurzało. Taki nagły zryw buntowniczy. Cholera wie skąd i nigdy nie wiem kiedy się go spodziewać. Tak też i ostatnio, nagle mnie taki wkurw chycił i przytrzymuje od kilku już dni. Nie, nie chodzę i nie przeklinam ciągle zdenerwowany, ino taka chętka na buntowniczą postawę, ściśle ukierunkowaną buntowniczą postawę mnie dopadła i trzyma. O co mnie konkretnie chodzi? Otóż wkurza mnie, że państwo tyle kasy nam zabiera, że niby to podatek jest i za coś trzeba tych osłów oraz pracowników instytucji państwowych wyżywić. Nie jest denerwujący sam fakt, że zabierają, ale fakt, że nic konkretnego z tą furą siana nie robią, tylko przejadają i marnują na duperele! Zastanawiałem się ile procent społeczeństwa musiałoby się zbuntować przeciwko temu marnotrawstwu, żeby to miało jakiś sens i moc? Stawiam, że gdyby ze 40% płacących podatki Polaków powiedziało DOŚĆ!, można by coś wymusić na tych głąbach.

Uważam, że najlepiej byłoby wymusić na posłach i rządzących odpowiedzialność finansową za decyzje, które podejmują podczas dni swojego u koryta pobytu. Gdyby tak, po odcięciu od koryta, lub w razie dłuższego przy korycie pobytu, powiedzmy raz na 4 lata, rozliczać tych panów i panie. Stworzyć aparat publiczny, który by sprawdzał obietnice wyborcze z rzeczywistością i weryfikował to. Piękne by to było i sądzę, że w ciągu max 10 lat, nagle stosunek ustaw sensownych do ustaw idiotycznych wzrósłby znacząco. Nie znaczy to, że uchwalano by nagle na potęgę dobre ustawy. Wystarczy, że głupich by już tak pochopnie nie zgłaszano i nie uchwalano.

Dlaczego, skoro biorą kasę z moich wypracowanych ciężko pieniędzy, miałbym ich osobiście z wydania tej kasy nie rozliczyć? Przecież to moje pieniądze i Państwo ma je przeznaczyć tak, żeby nam się lepiej żyło. Powinienem więc móc nie tylko dowiadywać się w sposób prosty, na co ta kasa idzie, ale także powinienem móc powiedzieć wyciągniętej łapie SPIERDALAJ, więcej nie dostaniesz! Powinna być możliwość ukrócenia głupoty. Nie chcę decydować na co będzie ta kasa wydawana, bo to głupota. Nie znam się na tym. Potrafię jednak stwierdzić czy wydaje się ją dobrze, czy głupio. Wystarczy chociażby ostatni news z ZUSu, który chce wydać naszą kasę na zakup 130 000 dyskietek. To jakaś kpina jest! A takich kpin w naszym kraju na potęgę.

Szkoda, że to tylko puste pisanie i nic z tym nie da się zrobić :(

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 
1 Comment

Posted in Polityka