Polaków myślenie o pieniądzach
Wiadomo, my Polacy, ciągle kombinujemy. A to żeby podatku nie zapłacić, a to żeby prąd skądś na lewo pociągnąć itp. Myślenie typu państwowe znaczy się niczyje więc mogę sobie przywłaszczyć jest czymś oczywistym i powszechnym i w zasadzie niewiele osób dziwi taka postawa. No, wiadomo komunizm. Za dawnego ustroju było tak, że się z państwowych materiałów wywiezionych cichaczem z państwowej budowy można było wybudować prywatnie cały dom. Rodzice uczą swoje pociechy, że jak nie będą kombinowały to nic nie będą miały. Same pociechy obserwując swoich rodziców widzą, że ci do świętych i praworządnych obywateli nie należą, też kombinują jak mogą.
W większości bogatych krajów takie zachowania są średnio do przyjęcia i przeważnie sami obywatele podkablują na sąsiada, który prowadzi nielegalne interesy czy w jakikolwiek inny sposób naciąga fiskusa. U nas takie donosy na sąsiada, w tak sprawny sposób walczącego ze znienawidzonym system były by poczytane za czyn raczej haniebny. Tymczasem, naprawdę niewiele osób rozumie co znaczy zwrot „pieniądze z państwowej kasy”. Ludzie myślą, że państwo w jakiś magiczny sposób „zarabia” pieniądze, a w tym nie ma żadnej magii. To kasa z podatków.
Read more
Kryzys – okiem laika
Rzadko mi się zdarza pisać coś o ekonomii na moim blogasku, nie znaczy to jednak, że tematem tym się nie interesuję. Nie znam się na tym, to fakt, dlatego ta analiza kryzysu jest całkowicie amatorska oraz nie kompletna, i z chęcią wysłucham innego na kryzys spojrzenia. Nie roszczę sobie najmniejszych praw do nieomylności jedynie pragnę przedstawić swój punkt widzenia.
Kryzys dotknął nas wszystkich. Nie każdego w tym samym stopniu, ale nie da się już powiedzieć, że kryzysu nie ma. Jest i jest coraz bardziej widoczny, niestety.
Jakiś czas temu trafiłem na kilka ciekawych artykułów na temat ekonomii i kryzysu, m.in. na artykuł o dolarowej bombie. Przyznam, że trochę to mną wstrząsnęło. Dlaczego dopuszczono do takiej sytuacji? Przecież ludzie mający na tyle władzy i wiedzy, żeby decydować o losach gospodarki światowej powinni byli to przewidzieć bez większych problemów. Przecież to było oczywiste, że budowany jest domek z kart, który musi runąć.
A jednak jak widać, wcale nie było to takie oczywiste, lub też unikano racjonalnego rozpatrzenia istniejącej sytuacji ekonomicznej świata. Łatwiej było mamić siebie i innych, że ta konstrukcja przetrwa dostatecznie długo, abyśmy zdążyli ją wzmocnić i coś z tym generalnie zrobić. Jak widać, polityka czubka własnego nosa nie przyniosła pozytywnych efektów. Tak swoją drogą, to nigdy i w żadnych warunkach nie przynosi, ale to już inna historia…
[slider title="Errata: (kliknij żeby przeczytać)"]Postanowiłem jednak zmienić tytuł na „Kryzys – okiem laika”. Url zostanie stary, jednak tytuł zmieniam :)[/slider]
Read more
Bez pardonu – wojna o fabrykę Della
Właśnie przeczytałem w Gazecie o Łódzkiej fabryce Della, która wymiotła Irlandzką. Łódź swego czasu, jako miasto o największym bezrobociu w Polsce, było bardzo atrakcyjne dla inwestora z Ameryki. Na tyle atrakcyjne, że postanowił on wybudować u nas jedną ze swoich fabryk do montażu laptopów. Wcześniej, podobną fabrykę wybudował w Limeric (Irlandia). Taki kombinat daje zatrudnienie dla prawie 2 tysięcy ludzi nie licząc kilkudziesięciu tysięcy osób, które zajmują się sprzątaniem, cateringiem i innymi takimi. Można powiedzieć, że wybudowanie tej fabryki w Łodzi to wielki sukces prezydenta miasta i jego ludzi. Szkoda tylko, że wszystko to jest takie brutalne, że wielki biznes i pieniądze, które powinny ludziom służyć, sprawiają iż każdy zainteresowany chce zadźgać konkurenta.
Z jednej strony cieszy mnie, że mamy w naszym kraju fabrykę tak dużej firmy jak Dell. Z drugiej jednak strony martwi mnie, że istnienie tej fabryki zależy od biedy panującej u nas. Dzięki temu, że Polak pójdzie pracować za 8zł za godzinę, Dell stawia u nas tego molocha. Kiedy Polak powie, że już mu się nie opłaca praca za taką stawkę, Dell w ciągu kilkunastu miesięcy wybuduje kolejną fabrykę gdzieś w Chinach czy na Tajwanie (gdzie chyba zawsze będzie tania siła robocza) i zlikwiduje tę w Łodzi. Proste – przestanie mu się opłacać.
Jak to mawiają:
Business is business.
Nie ma przeproś. Liczy się zysk i nic więcej. Niestety tak amłe i biedne kraje jak nasz często nie mają wielkiej siły przebicia w starciu z gigantami biznesu, których roczny dochód często jest wiekszy niż budżet państwa.


