maj 26 2009

Star Trek (Hard) Reset

Marcin Radczuk

W zeszłym tygodniu w piątek, korzystając z dnia urlopu wybraliśmy się z Gabcią do kina na nowy film o załodze statku Enterprise. Ponieważ uwielbiałem serialowego Star Treka nie spodziewałem się niczego dobrego po jego kinowej odsłonie. Po co psuć sobie przyjemność z oglądania filmu, za który płaci się jakąś kasę?

[Obrazek zaiwaniłem stąd.]

Tak więc, jak łatwo się z tego wstępu domyśleć, bawiłem się na tym filmie całkiem nieźle. Olałem wszystko to, co pamiętałem z dawnych dobrych serialowych przygód załogi kapitana Jamesa Tiberiusa Kirka.
Może dwa krótkie słowa o tym, dlaczego podoba mi się serial telewizyjny. Nie jestem Trekkiem (czy jak to się odmienia), nie szaleję na punkcie tego serialu ani nic z tych rzeczy. Po prostu zawsze mi się podobało, że film ten starał się iść z duchem czasu oraz aktualną wiedzą naukową z zakresu wielu dziedzin: fizyki, biologii, astronomii itd. Owszem, dzisiaj często wygląda to żenująco, śmiesznie czy niepoważnie, jednak liczy się sam fakt, że serial próbował odpowiadać na trudne pytania w sposób zgodny z ówczesną wiedzą naukową. Oczywiście nie uchroniono się przed wieloma błędami czy uproszczeniami, to normalne i nie do uniknięcia. Mimo wszystko jednak zawsze z przyjemnością oglądam dowolny odcinek, dowolnej serii Star Treka.
Kontynuuj czytanie

Popularity: 10% [?]

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • TwitThis
  • Tumblr

lut 9 2009

Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia

Marcin Radczuk

Świat stworzony przez ludzi nie mających pojęcia o logice oraz ekologii. Nie mówiąc już o kosmitach ;-)

No cóż, biorąc pod uwagę pierwsze wrażenie, film oceniam pozytywnie. Dostarczył nam rozrywki przez te prawie 2h jakie spędziliśmy w kinowych fotelach. Ogląda się to dobrze, ale żeby cieszyć się seansem należy na półkę odstawiać zdrowy rozsądek i trzeźwą ocenę sytuacji jaka panuje na “naszej” planecie. Gdy już oglądaliśmy napisy końcowe, wstając z kinowych foteli i szykując się do wyjścia, zdrowy rozsądek próbował popsuć przyjemność z seansu. Oczywiście po kilku godzinach mija ten początkowy “zachwyt” filmem. Nie ma co ukrywać. Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia jest filmem do bólu kiepskim jeśli chodzi o scenariusz. Podobno oryginał był znacznie lepszy. Nie wypowiem się, bo nie wiem. Może kiedyś obejrzę a może nawet sięgnę po książkę Harry’ego Batesa “Farewell to the Master”, żeby przekonać się jak mało z niej w najnowszej ekranizacji zostało.
Kontynuuj czytanie

Popularity: 19% [?]

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • TwitThis
  • Tumblr

sty 2 2009

007 Quantum of Solace – James Bond powraca!

Marcin Radczuk

Plakat z filmuWybraliśmy się dzisiaj z Gabcią do kina na Madagaskar 2, niestety seanse tego filmu były tak oblegane, że nie starczyło już dla nas, starych pryków miejsca. Skoro już jednak do kina poszliśmy, to postanowiliśmy się nie poddawać i jakiś film obejrzeć :) Padło na Jamesa Bonda w nowym wcieleniu.

Agent znowu otacza się pięknymi i groźnymi kobietami, jednak za nową twarzą Bonda, kryje się zupełnie nowy superszpieg. Nareszcie ktoś zauważył, że taki podfruwajek i podrywacz jakim Bond był we wcześniejszych filmach nie pasuje już do dzisiejszego wyobrażenia o tej postaci. James w Quantum of Solace ma swoje mroczne tajemnice, które sprawiają, że jest znacznie bardziej męski, tajemniczy i ludzki. Nie idzie już z każdą spódniczką jaka mu się nawinie, do łóżka. Aczkolwiek nadal liczy na swój zniewalający urok osobisty i cały czas jeździ Astonem Martinem. Chociaż już na samym początku okropnie zmasakrował ten wózek… Kontynuuj czytanie

Popularity: 18% [?]

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • TwitThis
  • Tumblr

lut 10 2008

Królowie nocy

Marcin Radczuk

 Właśnie wróciliśmy z kina. Byliśmy w C.H. Arkadia. Kolejki do kas kinowych masakryczne. Film był na 19:15, staliśmy prawie 30 minut za biletami, oczywiście kupiliśmy je o 19:30 bo wcześniej się nie dało. Żeby było śmieszniej to problem był z rezerwacjami biletów dokonanymi przez internet i większość kolejki stanowili właśnie ludzie, którzy mieli owe rezerwacje… Lipa. Z tego co usłyszałem, to po prostu jakieś problemy z systemem mieli w kinie. Nie ściągnęli wszystkich rezerwacji. No cóż, myśmy szli “na pałę” i gdyby pani przy kasie nie chciała nam sprzedać biletu na “Królów nocy” teraz bym pisał recenzję “Skarb narodów” ;-)

No, to może teraz coś o filmie.

Mnie się podobał. Fabuła całkiem niezła, bardzo dobra obsada i gra aktorska. Zero komputerowych efektów specjalnych :) To naprawdę dzisiaj robi wrażenie. Nie będę Wam tutaj pisał o czym jest film, bo takie informacje z łatwością znajdziecie wpisując w Google odpowiednie frazy. Nie o to przecież chodzi. Chodzi o to, żeby owa fabuła nie denerwowała, ani nie powodowała, że człowiek żałuje wydanych na nią pieniędzy. Ja nie żałuję.

Film zrobił na mnie wrażenie realnego. Owszem, nie wszystko było w 100% prawdziwe, czy możliwe, jednak drobne niedociągnięcia jestem w stanie poświęcić na ołtarzu zachowania ciągłości akcji. A akcja naprawdę trzymała mnie w napięciu. Długo nie byłem pewien kto przeżyje a kto zginie, kto jest naprawdę zły a kto tylko pionkiem w grze. To miłe przy tych wszystkich nędznych produkcjach jakie się ostatnio przewijają przez ekrany TV czy kin.

Jeszcze raz podkreślę, że nawet jeśli tam były jakieś wypaśne specjalne efekty komputerowe, to ja ich nie zauważyłem i za to szacunek dla twórców. Bardzo dobrze prowadzona kamera, budująca napięcie samym kadrem, świetnie dobrana muzyka, tak dobrze, że w teraz nie jestem pewien czy w jednym z kluczowych momentów była muzyka czy też nie. Mam wrażenie, że jej nie było i dlatego cała ta scena wywarła na mnie aż tak wielkie wrażenie.

Podsumowując, to wyjście do kina na “Królów nocy” było całkiem miłym zakończeniem całkiem udanego weekendu. Polecam ten film, ale ostrzegam, to nie jest lekkie kino. Mną, może nie wstrząsnęło, to za mocne słowo, zostawiło jednak pewien ślad, który lubię w sobie nosić przez jakiś czas po obejrzeniu filmu. To w pewien sposób mówi mi, że film był dobry, nie przeciekł przeze mnie jak “Alien versus Predator 2“.

Tak więc jeśli będziecie mieli okazję to plecam.

Popularity: 11% [?]

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • TwitThis
  • Tumblr

sty 17 2008

Alien vs Predator 2 – skiepścili

Marcin Radczuk

Się jakoś tak złożyło, że wylądowaliśmy w kinie na tym właśnie filmie. Ja to nawet chciałem go bardzo obejrzeć. “Jedynka” mi się podobała, bo lubię ten klimat dlatego też liczyłem, że druga część będzie przynajmniej na podobnym poziomie. Niestety…

Moim zdaniem zmarnowano tyle możliwości fabuły, że w zasadzie została tylko krwawa, niczemu nie służąca, prócz może zaspokojeniu najniższych pobudek, masa. Reżyser, scenarzysta i kto tam jeszcze nie czuje klimatu ani Predatora ani Aliena. Po prostu totalne dno. Te filmy nie mogą być ambitne z definicji, ale klimat muszą mieć. Niestety tutaj ten klimat nie zaistniał nawet w jednej sekundzie filmu. No dobra, zaistniał i został cały w skondensowanej formie umieszczony w tych 30 sekundowych zajawkach jakie można było oglądać w sieci czy w kinie. Tam to wszystko wyglądało naprawdę fantastycznie. Niestety pełna wersja absolutnie nie ma szans na uznanie jako film w klimacie Aliena i Predatora.

Nie będę Was tu zanudzał opisami, bo nie o to chodzi. Zawiodłem się na tym filmie i może tylko ze dwie sceny przykuły moją uwagę na dłużej, ale nie będę ich tutaj zdradzał.

Generalnie nie polecam płacenia za ten film. Nie warto…

Popularity: 11% [?]

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • TwitThis
  • Tumblr

statystyka