W zeszłym tygodniu w piątek, korzystając z dnia urlopu wybraliśmy się z Gabcią do kina na nowy film o załodze statku Enterprise. Ponieważ uwielbiałem serialowego Star Treka nie spodziewałem się niczego dobrego po jego kinowej odsłonie. Po co psuć sobie przyjemność z oglądania filmu, za który płaci się jakąś kasę?
[Obrazek zaiwaniłem stąd.]
Tak więc, jak łatwo się z tego wstępu domyśleć, bawiłem się na tym filmie całkiem nieźle. Olałem wszystko to, co pamiętałem z dawnych dobrych serialowych przygód załogi kapitana Jamesa Tiberiusa Kirka.
Może dwa krótkie słowa o tym, dlaczego podoba mi się serial telewizyjny. Nie jestem Trekkiem (czy jak to się odmienia), nie szaleję na punkcie tego serialu ani nic z tych rzeczy. Po prostu zawsze mi się podobało, że film ten starał się iść z duchem czasu oraz aktualną wiedzą naukową z zakresu wielu dziedzin: fizyki, biologii, astronomii itd. Owszem, dzisiaj często wygląda to żenująco, śmiesznie czy niepoważnie, jednak liczy się sam fakt, że serial próbował odpowiadać na trudne pytania w sposób zgodny z ówczesną wiedzą naukową. Oczywiście nie uchroniono się przed wieloma błędami czy uproszczeniami, to normalne i nie do uniknięcia. Mimo wszystko jednak zawsze z przyjemnością oglądam dowolny odcinek, dowolnej serii Star Treka.
Read the rest of this entry »



Właśnie wróciliśmy z kina. Byliśmy w C.H. Arkadia. Kolejki do kas kinowych masakryczne. Film był na 19:15, staliśmy prawie 30 minut za biletami, oczywiście kupiliśmy je o 19:30 bo wcześniej się nie dało. Żeby było śmieszniej to problem był z rezerwacjami biletów dokonanymi przez internet i większość kolejki stanowili właśnie ludzie, którzy mieli owe rezerwacje… Lipa. Z tego co usłyszałem, to po prostu jakieś problemy z systemem mieli w kinie. Nie ściągnęli wszystkich rezerwacji. No cóż, myśmy szli „na pałę” i gdyby pani przy kasie nie chciała nam sprzedać biletu na „Królów nocy” teraz bym pisał recenzję „Skarb narodów” ;-)