Skip to content

Posts tagged ‘Homofobia’

15
cze

Związki partnerskie – marszałku Schetyna, do roboty!

Zdaję sobie sprawę, że nie ma co liczyć czy to na pana marszałka, czy w ogóle na któregokolwiek polityka z naszej konserwatywnej „elyty” na takie działania. Tym bardziej jednak podoba mi się oddolna inicjatywa, którą popiera coraz więcej Polaków.
Ponieważ z Gabrysią zawarliśmy już legalny związek sama ustawa o związkach partnerskich nie jest nam do niczego potrzebna. Sam fakt jednak, że nie potrzebuję takiej ustawy, nie oznacza że nie ma ludzi, którzy by jej potrzebowali. W państwie demokratycznym, za jakie przecież uważa się nasz kraj, wszystkie grupy społeczne powinny mieć te same prawa i obowiązki. Negowanie tego jest prymitywną formą reagowania na własny strach przed innością.

Warto pamiętać, że tradycja nie jest wieczna. Zmienia się i to coraz szybciej. Czy wszystkie zmiany są dobre? Na pewno nie. Jednak nie każda zmiana jest zła. Akurat danie ludziom możliwości decydowania o swoim życiu jest zmianą pożądaną. Prędzej czy później to i tak nastąpi. Dlaczego więc nie uszczęśliwić tych ludzi już teraz?

Tak, wiem dlaczego. Polityka to taka ohydna działalność ludzi, która pod przykrywką poprawiania życia stara się to życie układać i w nie ingerować. Homofobia często przeplata się z polityką, ponieważ łatwiej dzielić i rządzić, niż łączyć i rządzić.

Dlatego ja podpisałem „Apel o uchwaleniu ustawy o związkach partnerskich„.  Nie mówcie mi proszę o „prawie naturalnym”, które rzekomo istnieje i zakazuje takich związków. Że małżeństwo to tylko baba i chłop. Nie istnieje tak rozbudowane „prawo naturalne” bo jedynym prawem natury jest prawo silniejszego. I właśnie ono tutaj się uwidacznia najlepiej. Tylko czy faktycznie tak prymitywne prawo powinno dyktować jak część społeczeństwa ma żyć?

4
gru

Czy Kościół Katolicki stosuje relatywizm moralny w swoim postępowaniu?

Na początek cytata:

[...]dla Kościoła „homoseksualizm” i „dojrzałość” całkowicie się wykluczają. – Tu chodzi o naturę kapłaństwa, której częścią jest duchowe ojcostwo wobec wiernych. A nawet wstrzemięźliwi seksualnie homoseksualiści są do tego niezdolni – przekonuje kard. Grocholewski. Jego zdaniem skłonności homoseksualnych nie można porównywać z heteroseksualizmem. Bo one oznaczają, że z psychiką takiego człowieka nie wszystko jest w porządku – tłumaczył kardynał.

Tak twierdzi KK.

A dalej już będzie ode mnie.

Kilka razy na moim blogu oskarżony bywałem przez Czytelników o relatywizm moralny. Że wybieram to, co wygodniejsze nie kierując się żadnymi moralnymi standardami. W domyśle moi adwersarze zawsze rozumowali, że jak prawa moralne to tylko te głoszone przez KK. Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak przyznać im rację, gdyż faktycznie uważam, że nie istnieje coś takiego jak moralność zamknięta w jakieś precyzyjne punkty postępowania, do których można zastosować się w każdej sytuacji. Z 10 przykazań uznaję tylko trzy. Nie zabijaj, nie kłam i nie kradnij, chociaż to o zakazie kłamania jest zawoalowane wśród kilku innych. Cała reszta to stek bzdur w sumie. Ale wracając do tematu.

Czytając od czasu do czasu co tam w polityce się dzieje, prawie zawsze trafiam na KK. Niby powinien siedzieć w tych swoich świątyniach kapiących złotem, ale nie, w polityce zawsze go pełno. Ciągle o coś walczy, na coś zwraca uwagę od czegoś odciąga i przed czymś ostrzega. Komuś coś zarzuca, demaskuje itd. Z obrazu tego zawsze wyłania się instytucja biznesowa, która na miejscu pierwszym stawia przede wszystkim Władzę i Pieniądze a dopiero później zajmuje się sprawami statutowymi, uchwalonymi ponad dwa tysiące lat temu. W sumie nie dziwota, tak było od początku założenia tej firmy. Read more »

19
lis

Homoseksualizm a miłość i prawo do własnych wyborów

Temat, który niejednokrotnie powraca jak bumerang. Kilka miesięcy temu pisałem o tym, że pary homoseksualne nie powinny mieć dzieci, z czasem jednak zmieniłem zdanie w tym temacie i teraz uważam, że prawo powinno być równe a miłość jest taka sama między dwojgiem mężczyzn czy kobiet jak w związku heteroseksualnym. W to przynajmniej wierzę i tego się trzymam, dopóki ktoś nie przedstawi mocnych dowodów, że jest inaczej. Wtedy pewnie znowu zweryfikuję swoje podejście w tym temacie. Złość jednak moją budzą ludzie, którzy piszą w ten sposób o czymś o czym pojęcia nie mają. Tak, ja też nie mam o tym pojęcia, dlatego skłaniam się ku opinii, że homoseksualiści wiedzą lepiej co dla nich jest dobre i ja powinienem to uszanować, o ile nie poniosę w związku z tym krzywdy. Chrześcijanie mają jednak to do siebie, że uwielbiają być najmądrzejsi w sprawach, gdzie chodzi o życie innych ludzi. Uwielbiają układać innym życie na swój sposób. To jest przerażające dla mnie i kilka razy już o tym napomknąłem u siebie. Rozumiem, że można się bać inności, bać się, że inność owa zburzy nasz porządek świata, który sobie z takim trudem wypracowaliśmy. Jest to dla mnie zrozumiałe i zdaję sobie z tego sprawę. Uważam jednak, że na takie „problemy” należy spojrzeć jednak szerzej i z całym szacunkiem, ale co mnie obchodzą dziecinne strachy innych? Tak samo jak moje strachy nie interesują przeciętnego Kowalskiego.

Czy ograniczenie czyjejś wolności w imię homofobicznych strachów jest postępowaniem właściwym? Czy to jest ta osławiona chrześcijańska miłość bliźniego? I wreszcie, czy chcielibyśmy aby ktoś, kto inaczej patrzy na świat niźli my, dyktował nam swoje warunki? Co powiedzieliby chrześcijanie, gdyby nagle zakazać im mieszania się w politykę? Bo przecież jest konstytucyjna rozdzielność KK od państwa. Już krzyczą na samo napomknięcie, że religia w szkołach gwałci ową rozdzielność. Klapki na oczach to strasznie ograniczające oprzyrządowanie – po to je stosowano koniom pociągowym…

Wracając jednak do legalizacji związków homoseksualnych – nie mieści mi się w głowie, że ktoś, w państwie demokratycznym, może coś zakazać jego pełnoprawnym, płacącym podatki, obywatelom. Na jakiej podstawie? Koloru skóry? Preferencji seksualnych? Wierzeń? Lub ich braku?
Sugerowanie, że chęć zawarcia związku homoseksualnego jest próbą uniknięcia odpowiedzialności karnej jest zwykłym pomówieniem i brakiem zrozumienia dla drugiego człowieka i jego potrzeb. Podawanie pseudo rozwiązań, aby tylko nie przyznać pełnych praw osobom innym, jest działaniem dziecinnym i wysoce szkodliwym społecznie. Stwierdzenie, że bóg chce abyśmy uprawiali seks tylko po to aby się mnożyć (jak króliki czy konie) jest kolejną pomyłką. Po pierwsze, nie każdy musi wierzyć w takiego boga. Po drugie, nie każdy musi chcieć mieć dzieci i nikt nie ma prawa pchać w to swojego zasmarkanego nosa, po to aby zmieniać cudze odczucia. Wreszcie, komu się stanie krzywda jeśli zostaną zalegalizowane związki homoseksualne? W kilku krajach są zalegalizowane i co? Ktoś z tego powodu dostał udaru, padaczki, opryszczki? Komuś zabrano pieniądze, pracę, dziecko? Czy po prostu zwyczajnie się to w ciasnych poglądach nie zmieściło, więc przecież poglądów poszerzać nie można, bo tak stoi w Piśmie Świętym. Trzeba więc napiętnować i zabronić. W imię miłości bliźniego. Ja to rozumiem, strach przed innością jest uczuciem głęboko w nas zakorzenionym, tak jak we wszystkich zwierzętach, tylko czy powinniśmy mu tak bezmyślnie ulegać?

Na koniec jeszcze dwa słowa o miłości. Niejednokrotnie czytałem o tym, że miłość osób tej samej płci to nie jest miłość. I znowu powoływano się na Biblię i boga, który dla wielu jest ostatecznym rozstrzygnięciem w sprawach trudnych. Problem w tym, że dla wielu nie jest. Nie wyobrażam sobie miłości do innego mężczyzny i pożądania go. Ale tak samo pewnie osoba homoseksualna nie wyobraża sobie miłości do osoby płci przeciwnej. Czy to daje nam prawo negowania naszych uczuć? Naszego pojmowania miłości? Kto dał nam prawo powiedzieć, że tylko my wiemy co jest właściwe a co nie? Bóg, w którego tak wielu wierzy oraz drugie tyle neguje jego istnienie?

Warto przemyśleć to sobie trochę poważniej niźli tylko z poziomu naszego grajdołka. Świat się nie kończy na naszych lękach i fobiach.

stat4u