Wpis na rozgrzewkę
Ano tak jakoś trochę zapomniałem o tym moim blogasku, ale nie zapomniałem tak całkowicie. W przygotowaniu mam kilka – mam nadzieję ciekawych – wpisów.
W najbliższym czasie będę chciał się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami co do wirtualizacji systemów operacyjnych (a może nie tylko systemów…), popsioczę trochę przy okazji na architekturę x86 i jej ograniczenia w tej materii. Nie będzie to wpis specjalistyczny. Skupię się raczej na ogólnikach nie wnikając w szczegóły zbytnio. Wyjaśnię podstawowe zagadnienia i terminologię, opiszę ewentualne problemy z jakimi można się spotkać podczas procesu wirtualizacji oraz pracy z wirtualnymi maszynami. Myślę, że znajdzie się też kilka słów o różnych programach do wirtualizacji, oraz o samej historii tego procederu. W sieci jest całe mnóstwo takich artykułów, jednak kiedy zacząłem szukać informacji, które pozwoliłyby laikowi zrozumieć ten problem, okazało się, że nic w zasadzie nie ma a jak jest, to wcale nie jest takie zrozumiałe dla kogoś, kto z tym tematem się jeszcze nie zetknął. W tej chwili wirtualizacja to już nie jest zabawa dla wielkich graczy. Przy dzisiejszych komputerach stacjonarnych można ją z powodzeniem zastosować nawet na laptopie, sądzę więc, że mój wpis może się okazać przydatny dla kogoś, kto chciałby spróbować zabawy z kilkoma systemami operacyjnymi uruchomionymi jednocześnie na jednej maszynie.
Kryzys – okiem laika
Rzadko mi się zdarza pisać coś o ekonomii na moim blogasku, nie znaczy to jednak, że tematem tym się nie interesuję. Nie znam się na tym, to fakt, dlatego ta analiza kryzysu jest całkowicie amatorska oraz nie kompletna, i z chęcią wysłucham innego na kryzys spojrzenia. Nie roszczę sobie najmniejszych praw do nieomylności jedynie pragnę przedstawić swój punkt widzenia.
Kryzys dotknął nas wszystkich. Nie każdego w tym samym stopniu, ale nie da się już powiedzieć, że kryzysu nie ma. Jest i jest coraz bardziej widoczny, niestety.
Jakiś czas temu trafiłem na kilka ciekawych artykułów na temat ekonomii i kryzysu, m.in. na artykuł o dolarowej bombie. Przyznam, że trochę to mną wstrząsnęło. Dlaczego dopuszczono do takiej sytuacji? Przecież ludzie mający na tyle władzy i wiedzy, żeby decydować o losach gospodarki światowej powinni byli to przewidzieć bez większych problemów. Przecież to było oczywiste, że budowany jest domek z kart, który musi runąć.
A jednak jak widać, wcale nie było to takie oczywiste, lub też unikano racjonalnego rozpatrzenia istniejącej sytuacji ekonomicznej świata. Łatwiej było mamić siebie i innych, że ta konstrukcja przetrwa dostatecznie długo, abyśmy zdążyli ją wzmocnić i coś z tym generalnie zrobić. Jak widać, polityka czubka własnego nosa nie przyniosła pozytywnych efektów. Tak swoją drogą, to nigdy i w żadnych warunkach nie przynosi, ale to już inna historia…
[slider title="Errata: (kliknij żeby przeczytać)"]Postanowiłem jednak zmienić tytuł na „Kryzys – okiem laika”. Url zostanie stary, jednak tytuł zmieniam :)[/slider]
Read more



