Zarządzanie informacją – multimedia i pliki
Od jakiegoś już czasu zastanawia mnie problem magazynowania i segregowania tej ogromnej ilości informacji jaką codziennie gromadzimy. Za informację przyjmuję tutaj wszelkie dane, które próbujemy w jakiś sposób uporządkować i przechować dla siebie lub innych do późniejszego lub ponownego wykorzystania drogą cyfrową. Wyszukiwanie i kolekcjonowanie danych jest dzisiaj, na początku XXI wieku, czymś tak prostym jak kliknięcie myszką 3 razy. Wskazujemy co, wskazujemy gdzie i akceptujemy. Takie uproszczenie problemu zaowocowało mnogością możliwości. Bity „naszych” danych już wcale nie muszą być przechowywane na naszych dyskach twardych. Problem wydaje się fascynujący i wart kilku słów. Zapraszam więc do lektury tego, co „odkryłem” w kwestii zalewu, potopu wręcz, bitami, bajtami i terabajtami zer i jedynek, które przedziwnie posklejane tworzą na ekranie mojego komputera tę fascynującą całość.
Dzisiejszy odcinek sponsorują szeroko rozumiane multimedia. Czyli będzie muzyka, film i zdjęcia. Do tego na pewno słów kilka (lub więcej) o przechowywaniu danych jako plików (bez względu na ich przeznaczenie docelowe). I kilka jak zwykle moich rzutkich myśli, które podczas pisania się nasunęły.
Informacja w świecie skomputeryzowanym. Jest tania i jest wszędzie. Jest jej cała masa. Trudno wybrać co jest wartościowe a co jest śmieciem.
Informacja stała się czymś powszechnym. Kiedyś wystarczyła dobra pamięć, dzisiaj potrzebujemy różnego rodzaju ułatwiaczy, które za nas będą przechowywały setki, tysiące a czasami nawet miliony danych na najrozmaitsze tematy. Często w głowie mamy tylko słowa kluczowe, które otwierają dopiero przedsionek do zdobycia właściwej informacji. Wiemy, że aby znaleźć jakieś dane musimy szukać w jakimś konkretnym miejscu. Problemem staje się już nie samo miejsce, gdzie to wszystko przechować, ale jak znaleźć to, co nas w danej chwili najbardziej interesuje. Prostota z jaką możemy te wszelkie dane gromadzić rodzi sporo problemów. Przy dzisiejszej pojemności dysków twardych na jakiś czas miejsca nam nie zabraknie. Dodatkowo coraz więcej ze swoich danych przechowujemy zdalnie a nie na lokalnych komputerach, co w teorii ma nam zapewnić praktycznie nieograniczoną powierzchnię dyskową oraz daje nam poczucie bezpieczeństwa. Zdjęcia z 80. urodzin naszej ulubionej cioci Wuli nie przepadną wraz z awarią naszego dysku. Dodatkowo takie przeniesienie pliczków z domowego komputera na serwer w Ameryce pozwoli wzmiankowanej cioci Wuli na obejrzenie u siebie tych zdjęć a nawet umożliwi jej pozostawienie komentarza.
Read more
Amerykańska propaganda w serialach telewizyjnych
Kiedyś, dość już dawno temu (tak dawno, że nie mogę znaleźć tego na blogasku), obiecałem przygotować wpis o różnego rodzaju teoriach spiskowych. Na razie okazało się, że „problem” jest zbyt rozległy i zahacza o zbyt wiele dziedzin, dlatego przyjdzie Wam jeszcze na moje przemyślenia w tym temacie poczekać. W międzyczasie jednak, postanowiłem zabawić Was, moją własną teorią spiskową, a w zasadzie to „teoryjką”. Otóż jesteśmy z Gabcią od pewnego czasu szczęśliwymi posiadaczami telewizji kablowej chello. W ramach pakietu mamy między innymi kanał Polsatu i telewizję AXN, na których to leci bardzo dużo seriali amerykańskich. Wracając codziennie z pracy przychodzi nam się zmierzyć z telewizyjnym szantażem, któremu zazwyczaj ulegamy, siedząc aż do zaśnięcia przed migającymi obrazkami (swoją drogą to się MUSI zmienić i nawet już od czasu do czasu udaje nam się usunąć oglądanie TV z wieczornego menu. Szkoda tylko, że tak rzadko). Jednak nie o jałowości oglądania telewizji chciałem dzisiaj tu napisać.
Zagrożenie ze strony terroryzmu zawsze istnieje. Obrona przed terroryzmem jest usprawiedliwiona z definicji i w każdych warunkach.
Otóż wchłaniając całkiem sporo rożnego rodzaju seriali amerykańskich zacząłem zauważać w prawie każdym z nich pewien schemat przedstawiania wydarzeń. Wydaje mi się, że spora część filmów od jakiegoś czasu nasycana jest propagandą proamerykańską i antyterrorystyczną. Możliwe, że w USA tego zbyt wyraźnie nie widać, w końcu oni tam się ostro nakręcają na te klimaty, jednak w Europie to razi. No dobra, w Europie razi to mnie. :) Przeważnie jednak propaganda ta nie wygląda tak, jak to, co znamy i dobrze pamiętamy z telewizji, radia i prasy w Polsce za czasów Komunizmu. Możliwe też, że taką propagandę widać dopiero z pewnej perspektywy? Tutaj tę perspektywę daje odległość jaka dzieli mnie, odbiorcę serialu, od problemów społeczeństwa amerykańskiego, dla którego docelowo serial został nakręcony.
Swoje dywagacje na temat agitacji jaka ma miejsce w amerykańskich serialach telewizyjnych oprzeć chciałem o dwa wybrane tytuły filmowe. Postaram się w skrócie opisać moje wrażenia z oglądania tychże filmów, bez wdawania się w zbędne szczegóły. Każdy może na własną rękę obejrzeć kilka dowolnych odcinków i wyrobić sobie własne zdanie w tej materii.
Kaczuchy zimą
Korzystając dzisiaj z chwilowego słońca i „ocieplenia” poszliśmy z Gabcią do Parku Moczydło nakarmić wygłodniałe kaczki. Jest ich tam sporo, więc chętnych do przyjęcia suchego chleba było wiele. Ludzi pozbywających się chleba było całkiem sporo a kaczki i gołębie czuły się w tym towarzystwie jak ryby w wodzie. Piękna pogoda wyciągnęła całkiem sporo ludzi do Parku. Szybko nam się skończył chleb i trzeba się było ewakuować bo kaczki stały się niebezpieczne ;-)
Nakręciłem dwa krótkie filmiki z tej naszej wyprawy i dzięki fajnemu narzędziu jakie udostępnia dramhost przekonwertowłem je do flasha i mam zamiar pochwalić się nimi na blogasku :) Read more



