Czy Kościół Katolicki stosuje relatywizm moralny w swoim postępowaniu?
Na początek cytata:
[...]dla Kościoła „homoseksualizm” i „dojrzałość” całkowicie się wykluczają. – Tu chodzi o naturę kapłaństwa, której częścią jest duchowe ojcostwo wobec wiernych. A nawet wstrzemięźliwi seksualnie homoseksualiści są do tego niezdolni – przekonuje kard. Grocholewski. Jego zdaniem skłonności homoseksualnych nie można porównywać z heteroseksualizmem. Bo one oznaczają, że z psychiką takiego człowieka nie wszystko jest w porządku – tłumaczył kardynał.
A dalej już będzie ode mnie.
Kilka razy na moim blogu oskarżony bywałem przez Czytelników o relatywizm moralny. Że wybieram to, co wygodniejsze nie kierując się żadnymi moralnymi standardami. W domyśle moi adwersarze zawsze rozumowali, że jak prawa moralne to tylko te głoszone przez KK. Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak przyznać im rację, gdyż faktycznie uważam, że nie istnieje coś takiego jak moralność zamknięta w jakieś precyzyjne punkty postępowania, do których można zastosować się w każdej sytuacji. Z 10 przykazań uznaję tylko trzy. Nie zabijaj, nie kłam i nie kradnij, chociaż to o zakazie kłamania jest zawoalowane wśród kilku innych. Cała reszta to stek bzdur w sumie. Ale wracając do tematu.
Czytając od czasu do czasu co tam w polityce się dzieje, prawie zawsze trafiam na KK. Niby powinien siedzieć w tych swoich świątyniach kapiących złotem, ale nie, w polityce zawsze go pełno. Ciągle o coś walczy, na coś zwraca uwagę od czegoś odciąga i przed czymś ostrzega. Komuś coś zarzuca, demaskuje itd. Z obrazu tego zawsze wyłania się instytucja biznesowa, która na miejscu pierwszym stawia przede wszystkim Władzę i Pieniądze a dopiero później zajmuje się sprawami statutowymi, uchwalonymi ponad dwa tysiące lat temu. W sumie nie dziwota, tak było od początku założenia tej firmy. Read more
Życie duchowe a religia strachu
Często zdarza nam się mylić duchowość z religią. Łączymy nasze duchowe przeżycia z konkretną wiarą lub religią, nie zdając sobie sprawy z tego, że te dwa aspekty naszej rzeczywistości nie zawsze ze sobą współgrają. Religia katolicka przyzwyczaiła nas, że nasze życie duchowe jest nierozerwalnie z nią związane. Podobnie jak moralność, którą Kościół próbuje sobie przywłaszczyć, a to wszystko wcale nie jest takie oczywiste. Życie duchowe to często nasze osobiste przeżycia związane z duchowością, nasze własne poszukiwanie Boga, wiary, głębszego sensu życia. Wcale nie musi się ono obracać wokół jakiejś wybranej religii czy jej dogmatów. Można mieć bardzo bogate życie duchowe nie będąc katolikiem, a także, na zasadzie analogii, można tegoż duchowego życia nie mieć wcale, deklarując się jednak zagorzałym wyznawcą jakiejś religii.
Nasza duchowość może się rozwijać pod wpływem jakiegoś religijnego „przewodnika”, ale wcale nie jest powiedziane, że bez takiego „przewodnika” będziemy pozbawieni jakichkolwiek głębszych duchowych doznań. Zbrodnią KK jest wmówienie ludziom, że tylko religia zapewnia jakieś głębsze moralne i duchowe przeżycia. To oczywiste kłamstwo ostało się w naszej kulturze ze względu na strach, jakim katolicyzm się posługuje wobec swoich wiernych. Strach to potężna broń. Ortodoksi, którzy na początku istnienia chrześcijaństwa, zdobyli władzę polityczną w Cesarstwie Rzymskim uważali, że nie można wierzyć w Boga bez bania się Go. W ten sposób strach ciągnął się przez te wszystkie wieki za wiernymi chrześcijanami, którzy bali się swojego Boga, a zarazem próbowali wmawiać sobie i innym, że ów straszny Bóg jest Miłością. Dzięki takim zabiegom dzisiaj, wielu ludzi uważa, że Boga należy się bać i że bez KK nie da się rozwijać duchowo.
Katolicka konstrukcja psychiczna
Przeczytałem „Amerykańskich bogów” Neila Gaimana i jestem pod silnym wrażeniem tej książki. Szkoda, że autorowi zabrakło jaj do wspomnienia o dzisiejszych „prawdziwych” religiach. Że skupił się tylko na dawnych, mitycznych lub w zasadzie nie istniejących już wierzeniach oraz wymyślonych przez niego kilku(nastu) nowych. Mimo wszystko jednak książka warta uwagi i polecenia. Kto nie czytał a lubi sobie przeczytać coś, co zmusza do samodzielnego myślenia, powinien sięgnąć po tę pozycję. Jednak ja dzisiaj nie o tej książce chciałem. Gaiman sprawił, że mocniej zastanowiłem się dlaczego tak silnie, wręcz organicznie odrzucam wiarę katolicką, chrześcijaństwo i Partię Kościelną. Nie chodzi już nawet o to, co dzieje się w Polsce, o religię na maturze, 30 mln. na świątynie katolicką (przepraszam – Centrum Muzealne), homofobie, nacjonalizm i balet. Moja niechęć do chrześcijaństwa i katolicyzmu nie jest spowodowana tylko milionami trupów jakie pozostawiła po sobie ta formacja religijna. Nie tylko cierpienie milionów istnień wywołane przez ograniczone umysły należące do tejże zbrodniczej organizacji mnie odrzuca. Tak naprawdę, podstawowym powodem jest fałsz i zakłamanie. Read more


