Skip to content

Posts tagged ‘Choroba’

13
lut

A miało być tak pięknie…

No właśnie. W poniedziałek zadecydowałem, że w piątek wezmę urlop i z Gabcią będziemy mieli więcej czasu na mizianie. No i masz, jak na złość już w środę zacząłem się źle czuć i tak oto wylądowałem dzisiaj w łóżku ale nie z Gabcią a z gorączką… Coś ostatnio mi się choruje dość często. Jakiś miesiąc temu tydzień spędziłem w domu bo się przeziębiłem, teraz znowu mnie jakieś choróbsko zaatakowało. Ech, życie…

Cholerny katar i gorączka, a na poniedziałek muszę być zdrowy. Wybieram się na warsztaty z firmy HP o ich serwerach z serii blade. Zapowiada się bardzo ciekawie. Interesują mnie takie rozwiązania, szczególnie sposoby wirtualizacji systemów na różnych platformach sprzętowych. Co prawda to nadal jest nieszczęsne x86, ale to, jak się je pakuje do jednej skrzynki jest b. pomysłowe. Generalnie każda firma ma na to jakiś patent i sposób – zobaczymy co ma w tej materii do powiedzenia HP.

I tak oto piątek trzynastego ma się ku końcowi. Nie ma co narzekać bo inni już to zrobili za mnie, ale powiem Wam, że chorowanie jest nie fajne. Szczególnie jak ewidentnie czuję, że organizm naprawdę walczy z intruzem. Jestem zmęczony i osłabiony a gorączka sprawia, że jak tylko dotknę czegoś chłodnego, to mam nieodpartą pokusę na przyłożenie policzka lub czoła do tego czegoś.

Pewnie właśnie z powodu owej gorączki wpis ten jest taki chaotyczny…

12
sty

L4

Siedzę sobie od poniedziałku na L4.

Czasami człowiek po prostu musi (inaczej się udusi, uuu!). Jakoś tak się wydarzyło, że w zeszły czwartek jakieś straszne choróbsko mnie dopadło, rzygałem w robocie dalej jak widziałem i w końcu musiałem wcześniej urwać się tejże roboty. Dobrze, że kolega, który się też wyznaje w tej całej tematyce co ją tam uskuteczniam w pracy, i zgodził się mnie zastąpić (dzięki Ci Mario! :-)). Jako, że do mojego bezpośredniego przełożonego dodzwonić się nie mogłem nic o mojej zapadłości w chorobę był nie wiedział. Trudno. Najgorsze, że w piątek dnia następnego też telefonów nie odbierał, a czułem się równie podle co dzień wcześniej.
Chciałem po prostu uzgodnić z nim, żeby mieć piątek wolny. Wydedukowałem, że piątek i weekend wystarczą mi na wydobrzenie, niestety się mi ta sztuka nie udała i podrałowałem w piątek rano do pracy z gorączką bliską 39 stopniom Celsjusza. No cóż… Bezpośredni przełożony pojawił się jakiś czas później. Wszyscy mówili, żebym szedł do domu albo do lekarza albo i jedno i drugie. Niestety mój szef się na tyle długo z tym ociągał i był na tyle głupi, że w końcu spędziłem w pracy bite 10h i postanowiłem, że skoro tak, to idę na L4. Na tak długo na ile się da. A jak się okazało dało się na tydzień.

Zostało mi jeszcze dwa dni + dzisiejszy :)
Oj przydał się ten odpoczynek. Przydał się i to bardzo. Znalazłem chwile na założenie nowego bloga :) W końcu mogę siedzieć (ku zgrozie i zdenerwowaniu mojej Ukochanej) nawet do 6 – 7 rano. Ależ jak to uwielbiam!!

stat4u