Skip to content

Posts tagged ‘Bóg’

22
wrz

Z Bogiem czy bez Boga? Moja droga do szczęścia.

Wpis powstał pod koniec ubiegłego roku, ale tak jakoś zapomniałem o nim i przeleżał sobie te wszystkie miesiące w szkicowniku. Trafiłem na niego szukając co by tu ze staroci wywalić i po przeczytaniu stwiedziłem, że mimo swojego wieku nie stracił zbytnio na popularności. Co prawda już raz ogłosiłem swoją ateizację, wydaje mi się jednak, że ten stary wpis oświetla moją decyzję pod jeszcze innym kontem pokazując co było i jest dla mnie ważne.

Ten rok (2010) minął u mnie pod znakiem ateizacji. W ogóle przez ostatnie kilka miesięcy sporo się zmieniło jeśli chodzi o wiarę w moim życiu. Jeszcze w sumie całkiem niedawno odrzucałem wszystko co jest związane z KK, ale w Boga wierzyłem. Nie był to Bóg chrześcijan ale taki mój własny. Im więcej się jednak zastanawiałem nad tym, tym bardziej dostrzegałem, że ta moja wiara nie ma żadnego racjonalnego usprawiedliwienia.

Najwcześniej przestałem wierzyć w sens i skuteczność modlitwy. No bo przecież jasno widać, że modlitwa nie działa. Gdyby było inaczej większość problemów ludzkości już dawno zostałaby rozwiązana. Niestety tak nie jest. Oczywiście można powiedzieć, że „niezbadane są wyroki Pana” i uciąć całą dyskusję. I takie właśnie podejście do tematu przekonało mnie, że dla religii w moim życiu z miesiąca na miesiąc jest coraz mnie miejsca. I tak sobie zacząłem rozmyślać nad tym tematem coraz intensywniej. Odpowiedzi udzielane mi przez ludzi wierzących były całkowicie nie satysfakcjonujące. No, bo niby dlaczego mam się nie zastanawiać nad konstrukcją świata, tylko brać wszystko na wiarę? Przecież rozwój – chociażby w medycynie - zawdzięczamy takiemu właśnie kwestionowaniu tego, co zastaliśmy tutaj na Ziemi. Zakład Pascala także uważam za strasznie idiotyczny. Straszenie mnie zaś grzechem pierworodnym, który wcale nie wyniknął z mojego zaniechania uznałem za pomysł całkowicie abstrakcyjny i wsadziłem między bajki. Coraz więcej rzeczy dzieliło mnie z religią i bogami niż łączyło.
Powoli więc, ale sukcesywnie, musiałem się od tego tematu oddalać. Zapisując się na listę ateistów i agnostyków nie wiedziałem jeszcze czy będę ateistą, ale agnostykiem na pewno już byłem. No i szukałem dalej swojego samookreślenia w tej materii.
Read more »

22
sty

Amerykańska propaganda w serialach telewizyjnych

Kiedyś, dość już dawno temu (tak dawno, że nie mogę znaleźć tego na blogasku), obiecałem przygotować wpis o różnego rodzaju teoriach spiskowych. Na razie okazało się, że „problem” jest zbyt rozległy i zahacza o zbyt wiele dziedzin, dlatego przyjdzie Wam jeszcze na moje przemyślenia w tym temacie poczekać. W międzyczasie jednak, postanowiłem zabawić Was, moją własną teorią spiskową, a w zasadzie to „teoryjką”. Otóż jesteśmy z Gabcią od pewnego czasu szczęśliwymi posiadaczami telewizji kablowej chello. W ramach pakietu mamy między innymi kanał Polsatu i telewizję AXN, na których to leci bardzo dużo seriali amerykańskich. Wracając codziennie z pracy przychodzi nam się zmierzyć z telewizyjnym szantażem, któremu zazwyczaj ulegamy, siedząc aż do zaśnięcia przed migającymi obrazkami (swoją drogą to się MUSI zmienić i nawet już od czasu do czasu udaje nam się usunąć oglądanie TV z wieczornego menu. Szkoda tylko, że tak rzadko). Jednak nie o jałowości oglądania telewizji chciałem dzisiaj tu napisać.

Zagrożenie ze strony terroryzmu zawsze istnieje. Obrona przed terroryzmem jest usprawiedliwiona z definicji i w każdych warunkach.

Otóż wchłaniając całkiem sporo rożnego rodzaju seriali amerykańskich zacząłem zauważać w prawie każdym z nich pewien schemat przedstawiania wydarzeń. Wydaje mi się, że spora część filmów od jakiegoś czasu nasycana jest propagandą proamerykańską i antyterrorystyczną. Możliwe, że w USA tego zbyt wyraźnie nie widać, w końcu oni tam się ostro nakręcają na te klimaty, jednak w Europie to razi. No dobra, w Europie razi to mnie. :) Przeważnie jednak propaganda ta nie wygląda tak, jak to, co znamy i dobrze pamiętamy z telewizji, radia i prasy w Polsce za czasów Komunizmu. Możliwe też, że taką propagandę widać dopiero z pewnej perspektywy? Tutaj tę perspektywę daje odległość jaka dzieli mnie, odbiorcę serialu, od problemów społeczeństwa amerykańskiego, dla którego docelowo serial został nakręcony.

Swoje dywagacje na temat agitacji jaka ma miejsce w amerykańskich serialach telewizyjnych oprzeć chciałem o dwa wybrane tytuły filmowe. Postaram się w skrócie opisać moje wrażenia z oglądania tychże filmów, bez wdawania się w zbędne szczegóły. Każdy może na własną rękę obejrzeć kilka dowolnych odcinków i wyrobić sobie własne zdanie w tej materii.

Read more »

5
paź

Wyrzuty sumienia

Zastanawiałem się przed chwilą czy wyrzuty sumienia sprawiają, że rzadziej popełniamy jakieś czyny, których to efektem są rzeczone wyrzuty? Planując zdradę partnera, na ten przykład, wiemy, że będziemy się źle czuli po, ale mimo wszystko i tak często do takiej zdrady dochodzi. Tak więc wyrzuty sumienia wcale nie sprawiają, że nie dojdzie do czynu, który owe wyrzuty wywoła.

To tyle tytułem wstępu.

Wyrzuty sumienia to potężna broń. Chyba każda większa religia używa tego narzędzia na swoich poddanych. W tej chwili na pytanie czy wyrzuty sumienia są w nas w jakiś sposób „wmontowane” większość osób pewnie odpowie, że oczywiście tak. Mało kto się zastanowi, kto nam te wyrzuty wmontował. A jak już się ktoś zastanowi to dojdzie do wniosku, że to oczywiście Bóg nas wyposażył w uniwersalne sumienie, które informuje nas za pomocą wyrzutów, że coś robimy ŹLE. No i oczywiście jawi mi się tu fałsz takiego myślenia. W mojej skromnej opinii wyrzuty sumienia wmontowało nam społeczeństwo, w którym przyszło nam żyć za pomocą rodziców, szkoły, religii itd. Wyrzuty sumienia to pewne standardy, które ułatwiają nasze poruszanie się w tym tłumie, który stworzyliśmy na tej planecie. Za ich pomocą łatwo jest tym tłumem sterować. Tak się zastanawiam na ile potrzebne nam są wyrzuty sumienia? Czy aby to na pewno jest tak ważne dla nas, jak próbują nam wmówić różni ważni ludzie? Czy bez sumienia (w potocznym znaczeniu) nie można żyć? Nie umiem jeszcze w żaden sposób się ustosunkować do tego problemu. Jak na razie wydaje mi się, że nie jest to aż tak ważne jak się przyjęło uważać. Wcale nie gwarantuje nam sumienie tego, że będziemy moralnie postępować, albo jak już dojdzie do „ukarania” nas za „zły” czyn, to następnym razem tego „złego” czynu nie popełnimy. A jeśli tak jest, to wyjątkowo mało skutecznie to sumienie działa i jeśli jest ono dziełem Boga to… to bubel z tego wyszedł, coś na miarę DRM. Chyba by się przydało zapoznać z definicją sumienia wśród innych kręgów kulturowych i religijnych, gdyż nasze chrześcijańskie pojmowanie sumienia, w mojej opinii, jest dość ubogie i zawęża sens swojego istnienia jedynie do zastraszania i sterowania ludźmi.

Wiem, że próbuję podważyć tutaj pewien dogmat, oczywistość i udowodnić aksjomat. Staram się sięgnąć najgłębiej jak się da do przyczyny tego, co nas otacza. Rozgryźć dlaczego reagujemy tak, jak reagujemy jako ludzie i jako społeczeństwo, gdyż myślę, że wszystko to jest ze sobą bardzo mocno połączone i nic nie dzieje się z powietrza i bez konkretnej przyczyny. Cokolwiek z tego wyjdzie, sądzę, że powiększy moją wiedzę, doświadczenie i umiejętność patrzenia na świat i dostrzegania ciekawych rzeczy :)

stat4u