Dreamhost pokazał rogi
Cały wczorajszy dzień i noc blogasek był niedostępny. Niestety Dreamhost nie pokazał się z najlepszej strony i olewał wszelkie tickety jakie do nich w tej sprawie zgłaszałem. Według nich wszystko było ok. Dopiero niedawno w końcu stronka zaczęła znowu działać. Muszę przyznać, że dali ciała na całej linii i poważnie zastanawiam się nad zmianą hostingu.
Niby taka wielka firma, tak długo na rynku, ale jak przychodzi do awarii to żadnego kontaktu z nimi nie ma. To strasznie frustrujące jak człowiek nie może zajrzeć pod maskę i zobaczyć co powoduje tę „pięćsetkę” a support ma nas generalnie w dupie i olewa totalnie wszelkie kanały informacyjne jakie wystawił na świat. W takich chwilach jestem skłonny przyznać rację kol. Łukaszowi, że najlepiej mieć własny, domowy hosting i już.
No dobra, pokurwiłem trochę wczoraj i dzisiaj przed 8 rano, jak się okazało, że jeszcze strona nie działa ale najważniejsze, że na razie wszystko działa. Zobaczymy jak długo. Jeśli sytuacja się powtórzy to zmieniam hosting i składam reklamację na jakość dotychczasowych usług w Dreamhost. W sumie taka awaria nie pierwszy raz się zdarzyła w ciągu nie całych czterech miesięcy. Jednak wcześniejsze problemy trwały nie dłużej niż 3h i działo się to późno w nocy, a teraz blogaska nie było w sieci ponad 24h.
Godzina 5 minut 30, kiedy pobudka zagrała
Nie, nie wzięli mnie w kamasze.
W firmie mamy taki fajny monitoring serwerów, który na sms wysyła informacje, że coś się wzięło i przestało działać. A zjebło się wzięło połączenie do jednego z serwerów MSSQL. Panie, takie rzeczy to tylko z Microsoftem. System (MS Windows 2000 Server) uznał, że należy wyłączyć konto admina, a co. A najlepiej to zablokować wszystkie konta. No i bazka przestała działać. Jakoś udało się zalogować przez RDP i to naprawić, ale musiałem budzić szanowną „kol. Perpetkę”:http://perpetka.wordpress.com/ co by z tą bazką zatańczyła. W końcu to dzieło jej życia i jej podopiecznych, niech też ma coś z tego ;-)
Żałuję, że wieczorem powiedziałem, że chciałbym następnego dnia wstać wcześniej… Nie o taką wczesną godzinę mnie chodziło! Jak tu nie kochać pracy sysadmina? Pewnie będzie trzeba po podwyżkę się udać za niedługo, w związku z tą do pracy miłością. A co! w końcu skoro jestem non stop pod telefonem i staram się być non stop do dyspozycji w razie jakiejś awarii to taka wyprawa będzie jak najbardziej na miejscu.
A tak na poważnie, to trzeba będzie przygotować plan sprawdzenia tego mssql-a i wyeliminowania przyczyny, bo ciągła walka z problemami o godzinie 5 nad ranem mi się nie uśmiecha. Podobno szefowej programistów też się nie podobał mój telefon przed 6 rano hehe…
A teraz do roboty!


