<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Walth&#039;s World &#187; Technologie</title>
	<atom:link href="http://waltharius.pl/category/technologie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://waltharius.pl</link>
	<description>Blondas poznaje świat</description>
	<lastBuildDate>Mon, 09 Jan 2012 08:07:21 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
<image>
  <link>http://waltharius.pl</link>
  <url>http://waltharius.pl/favicon.ico</url>
  <title>Walth&#039;s World</title>
</image>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Zarządzanie informacją &#8211; multimedia i pliki</title>
		<link>http://waltharius.pl/zarzadzanie-informacja/multimedia-i-pliki</link>
		<comments>http://waltharius.pl/zarzadzanie-informacja/multimedia-i-pliki#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Feb 2009 21:07:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Radczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Technologie]]></category>
		<category><![CDATA[Chaos]]></category>
		<category><![CDATA[Filmy]]></category>
		<category><![CDATA[Informacja]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Porządek]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczność]]></category>
		<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://waltharius.pl/?p=1955</guid>
		<description><![CDATA[Od jakiegoś już czasu zastanawia mnie problem magazynowania i segregowania tej ogromnej ilości informacji jaką codziennie gromadzimy. Za informację przyjmuję tutaj wszelkie dane, które próbujemy w jakiś sposób uporządkować i przechować dla siebie lub innych do późniejszego lub ponownego wykorzystania drogą cyfrową. Wyszukiwanie i kolekcjonowanie danych jest dzisiaj, na początku XXI wieku, czymś tak prostym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span class="bigletter">O</span>d jakiegoś już czasu zastanawia mnie problem magazynowania i segregowania tej ogromnej ilości informacji jaką codziennie gromadzimy. Za informację przyjmuję tutaj <strong>wszelkie dane, które próbujemy w jakiś sposób uporządkować i przechować dla siebie lub innych do późniejszego lub ponownego wykorzystania drogą cyfrową</strong>. Wyszukiwanie i kolekcjonowanie danych jest dzisiaj, na początku XXI wieku, czymś tak prostym jak kliknięcie myszką 3 razy. Wskazujemy co, wskazujemy gdzie i akceptujemy. Takie uproszczenie problemu zaowocowało mnogością możliwości. Bity &#8222;naszych&#8221; danych już wcale nie muszą być przechowywane na naszych dyskach twardych. Problem wydaje się fascynujący i wart kilku słów. Zapraszam więc do lektury tego, co  &#8222;odkryłem&#8221; w kwestii zalewu, potopu wręcz, bitami, bajtami i terabajtami zer i jedynek, które przedziwnie posklejane tworzą na ekranie mojego komputera tę fascynującą całość.</p>
<p>Dzisiejszy odcinek sponsorują szeroko rozumiane <strong>multimedia</strong>. Czyli będzie muzyka, film i zdjęcia. Do tego na pewno słów kilka (lub więcej) o przechowywaniu danych jako plików (bez względu na ich przeznaczenie docelowe). I kilka jak zwykle moich rzutkich myśli, które podczas pisania się nasunęły.</p>
<blockquote class="rpullquote"><p>Informacja w świecie skomputeryzowanym. Jest tania i jest wszędzie. Jest jej cała masa. Trudno wybrać co jest wartościowe a co jest śmieciem.</p></blockquote>
<p>Informacja stała się czymś powszechnym. Kiedyś wystarczyła dobra pamięć, dzisiaj potrzebujemy różnego rodzaju ułatwiaczy, które za nas będą przechowywały setki, tysiące a czasami nawet miliony danych na najrozmaitsze tematy. Często w głowie mamy tylko słowa kluczowe, które otwierają dopiero przedsionek do zdobycia właściwej informacji. Wiemy, że aby znaleźć jakieś dane musimy szukać w jakimś konkretnym miejscu. Problemem staje się już nie samo miejsce, gdzie to wszystko przechować, ale jak znaleźć to, co nas w danej chwili najbardziej interesuje. Prostota z jaką możemy te wszelkie dane gromadzić rodzi sporo problemów. Przy dzisiejszej pojemności dysków twardych na jakiś czas miejsca nam nie zabraknie. Dodatkowo coraz więcej ze swoich danych przechowujemy zdalnie a nie na lokalnych komputerach, co w teorii ma nam zapewnić praktycznie nieograniczoną powierzchnię dyskową oraz daje nam poczucie bezpieczeństwa. Zdjęcia z 80. urodzin naszej ulubionej cioci Wuli nie przepadną wraz z awarią naszego dysku. Dodatkowo takie przeniesienie pliczków z domowego komputera na serwer w Ameryce pozwoli wzmiankowanej cioci Wuli na obejrzenie u siebie tych zdjęć a nawet umożliwi jej pozostawienie komentarza.<br />
<span id="more-1955"></span></p>
<h3>Megatony muzyki, filmów i zdjęć.</h3>
<blockquote class="rpullquote"><p>Zdjęcia, muzyka i filmy to dzisiaj kolejne pliki na naszych komputerach, Tworzymy je w takich ilościach, że często utrata kilku nie jest wielkim bólem.</p></blockquote>
<p><span class="bigletter">P</span>rzy tak wielkiej ilości informacji i wszelkiej maści danych musimy się wspomagać specjalizowanym oprogramowaniem komputerowym. Dzisiaj instalowanie kombajnów do katalogowania muzyki i filmów to żaden zbytek, to normalka. Niektórzy z nas posiadają ogromne kolekcje filmów i muzyki w różnych formatach, do tego chcą to wszystko mieć ładnie poukładane względem dat, artystów, gatunków, formatów, ilości odtworzeń, jakości i co tam jeszcze komu się zamarzy. Chcielibyśmy mieć wszystko na wyciągnięcie ręki. Dwa kliknięcia i z głośników leci ulubiona piosenka czy zaczyna się kolejny odcinek ulubionego serialu ściągniętego z jakiejś <a href="http://coda.fm">torrentowni</a>. Nie ma szans na zatrzymanie tego pędu. Muzyki i filmów jest coraz więcej i staje się coraz łatwiej dostępna. O ironio! Im wytwórnie fonograficzne i filmowe starają się ograniczyć piractwo internetowe, tym powszechniejszym zjawiskiem się ono staje.</p>
<p>Skoro mamy już poukładane i skatalogowane w wirtualnych albumach z okładkami naszą muzykę i filmy czas na zdjęcia. Przecież przeciętny użytkownik komputera ma ich pewnie więcej niż muzyki i filmów. Zdjęcia łatwo dzielić na mniejsze porcje, układać według różnych tagów, właściwości, dat itd. Wraz z upowszechnieniem się aparatów cyfrowych, których ceny spadły do poziomu całkowicie akceptowalnego, zdjęcia nas zalewają. Zwykły low end&#8217;owy aparat telefoniczny może w tej chwili zrobić fotkę z rozdzielczością minimum 3 Mpix, co daje całkiem zadowalające wyniki jak chce się cyknąć roznegliżowaną sąsiadkę ;-) Dodatkowo niejednokrotnie chcielibyśmy w sposób łatwy i szybki poprawić nasze cyfrowe dzieła sztuki. Pozbyć się efektu &#8222;czerwonych oczu&#8221; czy dodać jakąś ładną ramkę. A może zrobić pokaz slajdów z najlepszych fotek, lub jakiś ciekawy collage? Wszystko w zasięgu ręki, wirtualnej ręki, bo w zasięgu naszej dłoni musi się znaleźć jedynie myszka i klawiatura.</p>
<h3>No dobra. A co z wszelkiej maści dokumentami i innymi plikami?</h3>
<blockquote class="rpullquote"><p>Powiedz mi jakie pliki zalegają Twój dysk twardy a powiem Ci, kim jesteś&#8230;</p></blockquote>
<p><span class="bigletter">S</span>koro już sobie poukładaliśmy muzykę, filmy i zdjęcia, część z tego (głównie zdjęcia, podcasty i jakieś krótkie filmiki własnej roboty) umieściliśmy na serwisach typu <strong>YouTube</strong>, <strong>Vimeo</strong>, <strong>Picasa</strong>, <strong>Flickr</strong>, <strong>Webshots</strong>, <strong>Photobucket</strong> czy <strong>Screencast</strong>, czas zastanowić się nad całą resztą tego stuffu zalegającego w katalogach na dyskach. Przecież mamy całą masę notatek z linkami, które na pewno kiedyś zechcemy kliknąć, ale przez najbliższe 30 lat nie będzie na to czasu. Do tego ogromne ilości programów ściągniętych gdzieś z sieci, często o nazwach niewiele mówiących i nieznanym przeznaczeniu (to przypadłość chyba tylko windowsiarzy i makowców, pod Linuksem zdalne repozytorium ułatwia sprawę). Na pewno też mamy całe mrowie jakiś pdf&#8217;ów, pliczków w formacie .doc, .swx, .odt, .ott, .txt, .rtf, .xml i cokolwiek innych. Wiele z nich chcielibyśmy mieć w kilku miejscach na raz, a najlepiej, żeby zmiany wprowadzane w jednym miejscu magicznie się rozprzestrzeniały między naszymi komputerami. Tutaj przychodzi z pomocą svn, ale dla ludków, które wolą coś prostszego proponuję <strong>Dropboxa</strong>. Można wersjonować pliki, cofać się w czasie z modyfikacjami itd. Do tego można na nim nawet postawić własną stronkę internetową, o czym pisał CoSTa więc nie będę powielał a <a class="liexternal" href="http://costa.kofeina.net/index.php/2009/02/03/dropbox-iweb-strona-internetowa/">podlinkuję</a> po prostu. Wielką zaletą Dropboxa jest możliwość podłączenia go do aktualnego drzewa katalogów na naszym komputerze. Można to zrobić pod Windowsem, Linuksem i Mac <acronym title="Operating System">OS</acronym> X&#8217;em. Dzięki czemu korzysta się z niego, jak z lokalnego katalogu. Wszystko co umieszczamy w takim katalogu ląduje także na zdalnym serwerze, z którego możemy to pobrać na innym naszym komputerze. Pliki są przechowywane tak lokalnie jak i zdalnie z tym, że modyfikacja jest praktycznie od razu (w zależności od szybkości naszego łącza) wprowadzana na serwerze i tym samym, jeśli na jakimś innym komputerze mamy uruchomionego Dropboxa, na lokalnej maszynie. Oczywiście nie ma tutaj problemu, bo przecież możemy w każdej chwili cofnąć zmiany.</p>
<p>Wielkim plusem tego rozwiązania jest banalne wprost dzielenie się naszymi plikami ze znajomymi. Można wystawić paczkę z filmami, zdjęciami czy muzyką i dać kilku znajomym możliwość ściągnięcia tego do siebie. Prosto i estetycznie, bez niepotrzebnych komplikacji.</p>
<p>Rozwiązań podobnych do Dropboxa jest cała masa. Tak oto mamy <a href="http://www.docuter.com/index.asp">Docuter.com</a> aby dzielić się całym mrowiem dokumentów jakie jesteśmy w stanie wytworzyć przez całe swoje życie, szukając dalej trafimy na taki serwis jak <a href="http://www.box.net/">box.net</a> takoż do dzielenia się plikami. Łatwo też w Sieci znaleźć coś takiego jak <a href="http://www.filedropper.com/">file dropper</a>, który za niewielką miesięczną opłatą udostępni nam całkiem sporo przestrzeni dyskowej, co umożliwi nam przesłanie w świat nawet dość pokaźnych plików. Możemy też przesyłać pliki za pomocą <a href="http://sendspace.com/">sendspace</a>&#8216;a. Jak widać takich serwisów jest całe mrowie. Skupiłem się na Dropboxsie bo wydaje się najlepszy dla przeciętnego Kowalskiego. Integruje się z menadżerami plików najpopularniejszych systemów operacyjnych co sprawia, że w zasadzie staje się integralną i niezauważalną częścią naszego systemu operacyjnego.</p>
<h3>Podsumowanie</h3>
<p><span class="bigletter">B</span>ardzo dużo tego wszystkiego przechowujemy na naszych oraz zdalnych dyskach. Dzisiaj przedstawiłem kilkanaście programów i serwisów internetowych, które wspomogą nas w zarządzaniu tym całym elektronicznym bałaganem. Skoro nie da się uniknąć zalewem multimedialnymi treściami, to można spróbować nad nim zapanować i go poukładać. Są wśród nas tacy, którzy muszą mieć wszystko pięknie poukładane i posegregowane, opisane i zamknięte w odpowiednich pudełkach, większość z tych programów na pewno im się przyda.</p>
<blockquote class="rpullquote"><p><strong>Muza/Filmy:</strong><br />
<a title="Jest nawet pod Mac OS X i Windowsa" href="http://amarok.kde.org/wiki/Download">Amarok</a>, <a title="Wielka onlineowa segregowania czego słuchamy" href="http://www.lastfm.pl">last.fm</a>, <a title="Całkiem niezły, płatny, playerek" href="http://www.helium-music-manager.com/">helium music manager</a>, <a title="Muzyczna Małpka?" href="http://www.mediamonkey.com/">media monkey</a>, <a title="Niestety tylko pod Windowsa..." href="http://www.foobar2000.org/">foobar2000</a>, <a title="Dziadek ale się jeszcze trzyma" href="http://pl.winamp.com/">winamp</a>, <a title="Kombajn muzyczny (i nie tylko) od Jabca" href="http://www.apple.com/pl/itunes/download/">iTunes</a>, <a title="Fajny odtwarzacz filmów pod Windowsa" href="http://www.gomlab.com/eng/">gom player</a>, <a title="Kolejny niezły odtwarzacz do filmów" href="http://www.videolan.org/vlc/">vlc</a>, <a title="Świetny polski program do oglądania filmów" href="http://www.bestplayer.com.pl/">best player</a>, <a title="Masz Windowsa? Masz WMP!" href="http://www.microsoft.com/windows/windowsmedia/player/11/default.aspx">wmp</a>, <a title="Płatny program do katalogowania filmów" href="http://delicious-monster.com/">delicious monster</a>, <a title="Do zarządzania zbiorem filmów - płatny" href="http://www.invelos.com/"><acronym title="Digital Versatile Disc">DVD</acronym> profiler</a>, <a title="Koljny płatny kombajn do katalogowania kolekcji DVD" href="http://www.collectorz.com/movie/">Collectorz Movie Collector</a>, <a title="Darmowy program do zarządzania kolekcją DVD" href="http://www.getlibra.com/">Libra</a>, <a title="Mały program do poukładania sobie kolekcji filmów" href="http://www.emdb.tk/">Eric&#8217;s Movie Database</a>, <a title="To już jest kawał historii Internetu" href="http://www.youtube.com/">YouoTube</a>, <a title="Młodszy brat YouTube. Radzi sobie b. dobrze." href="http://www.vimeo.com/">Vimeo</a>.</p>
<p><strong>Zdjęcia:</strong><br />
<a title="Któż jej nie zna?" href="http://picasa.google.pl/">Picasa</a>, <a title="Tutaj też można gromadzić swoją fotograficzną twórczość" href="http://www.flickr.com/">Flickr</a>, <a title="Zarządzaj zdjęciami i filmami. Także lokalnie." href="http://www.webshots.com/">webshots</a>, <a title="Stwórz swoją własną stronę ze zdjęciami." href="http://www.webs.com/">Webs</a>, <a title="Dziel się zdjęciami ze znajomymy. Za darmo." href="http://photobucket.com/">photobucket</a>, <a title="Umieszczaj swoje screeny za darmo w sieci" href="http://www.screencast.com">Screencast</a>, <a title="Onlinowa zabawa zdjęciami i storage do 2GB" href="https://www.photoshop.com/express/landing.html">Adobe Photoshop Express</a></p></blockquote>
<p>Obok znajdziecie kilkanaście linków do stron z najróżniejszymi programami do zarządzania zdjęciami, filmami i muzyką. Niektóre mają tylko podstawową funkcjonalność oglądania zdjęć/filmów czy słuchania muzyki, jednak kilka z nich to prawdziwe, wypaśne na maxa, kombajny do robienia cudów na patyku z Waszymi kolekcjami. Są wśród nich także płatne wersje, oraz takie, które działają tylko pod określonym systemem operacyjnym (Linux, Windows, Mac <acronym title="Operating System">OS</acronym> X). Zdaję sobie sprawę, że to tylko kilka wybranych programów i jest ich znacznie więcej. Jeśli macie jakiś swój ulubiony typ, który nie trafił na moją listę, dopiszcie w komentarzu a na pewno umieszczę go tutaj.</p>
<p>Niedługo napiszę kolejny wpis z serii <strong><em>&#8222;Zarządzanie informacją&#8221;</em></strong>, tym razem będzie o zmniejszeniu entropii panującej wśród urywków informacji gromadzonych ze stron internetowych oraz naszych złotych myśli i innych takich. Zresztą sami zobaczycie. Obszerność tematu nie pozwoliła mi tego zamknąć w tym wpisie, który i tak jest już zbyt długi. Mam nadzieję jednak, że komuś się do czegoś przyda.
<div id="crp_related">
<h3>Prawdopodobnie podobne wpisy:</h3>
<ul>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/02/24/imageshack-photobucket-zabawa-ze-zdjeciami/" rel="bookmark" class="crp_title">ImageShack, Photobucket &#8211; zabawa ze zdjęciami</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2008/10/26/nowy-dom-dla-mojej-stronki/" rel="bookmark" class="crp_title">Nowy dom dla mojej stronki</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2008/09/25/community-hype-nie-dla-mnie/" rel="bookmark" class="crp_title">Community hype nie dla mnie</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2009/02/09/dzien-w-ktorym-zatrzymala-sie-ziemia/" rel="bookmark" class="crp_title">Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/04/26/zalman-zm600-hp/" rel="bookmark" class="crp_title">Zalman ZM600-HP</a></li>
</ul>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://waltharius.pl/zarzadzanie-informacja/multimedia-i-pliki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rok 2008 dłuższy o sekundę</title>
		<link>http://waltharius.pl/2009/01/01/rok-2008-dluzszy-o-sekunde/</link>
		<comments>http://waltharius.pl/2009/01/01/rok-2008-dluzszy-o-sekunde/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Jan 2009 00:27:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Radczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologie]]></category>
		<category><![CDATA[Czas]]></category>
		<category><![CDATA[Sekunda Przestępna]]></category>
		<category><![CDATA[Ziemia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://waltharius.pl/?p=999</guid>
		<description><![CDATA[Trochę spóźniona informacja, ale sam trafiłem na nią dopiero co. Otóż naukowcy wydłużyli rok 2008 o jedną sekundę. Ponieważ Ziemia generalnie obraca się wokół własnej osi dość nierównomiernie, taka zamiana była konieczna. Taka jedna sekunda (z angielska leap second) niewiele znaczy w codziennym życiu, ale w naszym stechnicyzowanym społeczeństwie może odbić się czkawką w kilku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trochę spóźniona informacja, ale sam trafiłem na nią dopiero co. Otóż naukowcy wydłużyli rok 2008 o jedną sekundę. Ponieważ Ziemia generalnie obraca się wokół własnej osi dość nierównomiernie, taka zamiana była konieczna. Taka jedna sekunda (z angielska <a title="Leap second" href="http://www.cyberciti.biz/tips/leap-second-to-be-added-dec-31-2008.html">leap second</a>) niewiele znaczy w codziennym życiu, ale w naszym stechnicyzowanym społeczeństwie może odbić się czkawką w kilku miejscach.</p>
<p>Sekunda przestępna została pierwszy raz wprowadzona w roku 1972. Wraz ze wzrostem dokładności pomiaru czasu musiano zacząć wprowadzać pewne poprawki w tykaniu super dokładnych zegarów atomowych. I tak oto, kolejny raz natura pokazał, że nie ma sztucznych granic ani klatek, w które dałaby się bezkarnie zamknąć ;-)</p>
<p>Na szczęście rok 2008 odszedł już w zapomnienie i nawet ten dodatkowy czas go nie uratował. Tak więc z nową nadzieją spoglądam w nowy rok 2009 i wierzę, że<strong> to jest właśnie ten rok, w którym powrócę do pasji z młodości i odkryję na nowo wszystko co mijam codziennie.</strong> Czego i Wam wszystkim życzę!
<div id="crp_related">
<h3>Prawdopodobnie podobne wpisy:</h3>
<ul>
<li><a href="http://waltharius.pl/2009/01/04/koniec-laby/" rel="bookmark" class="crp_title">Koniec laby</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2009/01/01/roku-starego-2008-podsumowanie/" rel="bookmark" class="crp_title">Roku starego &#8211; 2008 &#8211; podsumowanie</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/03/08/8-marca-ten-dzien/" rel="bookmark" class="crp_title">8 marca &#8211; &#8222;ten&#8221; dzień&#8230;</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/12/31/przemijanie-noworoczne/" rel="bookmark" class="crp_title">Przemijanie noworoczne</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/12/26/nowy-rok-sie-zbliza-wielkimi-krokami-a-wraz-z-nim-wielkie-plany/" rel="bookmark" class="crp_title">Nowy Rok się zbliża wielkimi krokami a wraz z nim Wielkie Plany!</a></li>
</ul>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://waltharius.pl/2009/01/01/rok-2008-dluzszy-o-sekunde/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lawinowy rozwój techniki to nie przelewki</title>
		<link>http://waltharius.pl/2008/11/01/lawinowy-rozwoj-techniki-to-nie-przelewki/</link>
		<comments>http://waltharius.pl/2008/11/01/lawinowy-rozwoj-techniki-to-nie-przelewki/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Nov 2008 13:45:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Radczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologie]]></category>
		<category><![CDATA[Czas]]></category>
		<category><![CDATA[Dane]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Komputery]]></category>
		<category><![CDATA[Oprogramowanie]]></category>
		<category><![CDATA[Usability]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://waltharius.pl/?p=675</guid>
		<description><![CDATA[Skomplikowane ułatwianie życia. Większość ludzi na świecie jest w tej chwili uzależniona od sprzętu elektronicznego. Żadna to nowość i nie ma w tej wypowiedzi nic odkrywczego. Ciągłe dążenie człowieka do ułatwiania sobie życia doprowadziło do lawiny, która zamiast pędzić i oczyszczać teren przed nami, wali się nam na plecy, powodując tym chęć ucieczki i gwałtowne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Skomplikowane ułatwianie życia.</h3>
<p>Większość ludzi na świecie jest w tej chwili uzależniona od sprzętu elektronicznego. Żadna to nowość i nie ma w tej wypowiedzi nic odkrywczego. Ciągłe dążenie człowieka do ułatwiania sobie życia doprowadziło do lawiny, która zamiast pędzić i oczyszczać teren przed nami, wali się nam na plecy, powodując tym chęć ucieczki i gwałtowne przyspieszenie naszej egzystencji. Czujemy się przytłoczeni całym tym plastikiem, aluminium i czym tam jeszcze. Dochodzi do tego, że zamiast ułatwiać zaczyna on utrudniać nam najprostsze czerpanie przyjemności z codziennego wypoczynku czy pracy. Z drugiej znowuż strony, większość z nas nie miałaby ani wypoczynku ani pracy, gdyby ów cały skomplikowany i przekombinowany sprzęt zniknął z naszego życia. Znaleźliśmy się w pułapce, z której &#8211; jak na razie wyjścia nie widać. Jedni krzyczą, że chcą mieć więcej opcji w programach czy sprzętach, z których na co dzień korzystają, inni znowu, z drugiej strony barykady wołają, że opcji powinno być jak najmniej, a najlepiej, żeby był jeden przycisk robiący wszystko, czego użytkownik sobie zażyczy.</p>
<p>Przytłacza nas mnogość możliwości, których nie umiemy wykorzystać a często wręcz, do niczego nie są nam one potrzebne. Jakże frustrująca może być dla kogoś tak prosta czynność jak <a title="Technologiczne bariery wejścia (by CoSTa)" href="http://costa.kofeina.net/index.php?/archives/1517-Technologiczne_bariery_wejscia.html">włączenie sobie filmu <acronym title="Digital Versatile Disc">DVD</acronym> na swoim nowym telewizorze</a>. Zgadzam się całkowicie z CoSTą i jego uroczą żoną, że ta czynność powinna być znacznie prostsza. Wali nam się na plecy z ogromnym impetem lawina ułatwiania i technicyzacji życia. Nie wróży dobrze na przyszłość, kiedy stajemy przed problemem jak skorzystać z podstawowej funkcji sprzętu, który kupiliśmy za ciężko zarobione pieniądze.</p>
<p><span id="more-675"></span></p>
<h3>Tyle milionów operacji na sek. a tak powoli!?</h3>
<p>Kolejnym problemem jest czas, jaki potrzebujemy na dostanie się do zasobów zgromadzonych na naszym sprzęcie komputerowym. Owszem, usypianie czy hibernacja systemów operacyjnych, które to funkcje są dostępne w zasadzie w każdym nowoczesnym systemie, rozwiązują wiele problemów z czasem dostępu do naszych danych. Mimo wszystko jednak, ciągle wiele osób uważa, że komputer &#8222;budzi&#8221; się za wolno &#8211; <acronym title="In my humble opinion">IMHO</acronym> osoby takie mają często rację. Chcielibyśmy <a title="Startują w pięć sekund! (YouTube)" href="http://www.youtube.com/watch?v=s7NxCM8ryF8" rel="shadowbox[sbpost-675];player=swf;width=640;height=385;">w kilka sekund</a> dostać się do naszych informacji &#8211; co jest zupełnie zrozumiałe. Przez to, że nasze komputery potrzebują kilkudziesięciu &#8211; a czasami znacznie więcej &#8211; sekund na udostępnienie nam swojej pełnej użyteczności, nasze nerwy wielokrotnie muszą sprostać trudnemu zadaniu powstrzymania ogarniającej nas fali frustracji czy wręcz złości i agresji. Uzależniając się od maszyn skazaliśmy się na ciągłą ucieczkę przed potężną lawiną zależności, których nie byliśmy w stanie przewidzieć i jak na razie nie umiemy im sprostać oraz nad nimi zapanować. Druga strona medalu to prędkość komputerów. Przyspieszyły one ogromnie w ciągu kilku lat, wywierając na nas silny nacisk i tak oto również nasze życie musiało przyspieszyć ogromnie. To frustruje i powoduje wiele dodatkowych problemów, napięć i stresów. Nie pomaga to ogromne tempo życia, które sobie pozwoliliśmy narzucić.</p>
<h3>Jak w tych śmieciach znaleźć to co ważne?</h3>
<p>Bezpośrednio z tym powiązany jest inny problem. Otóż ilość gromadzonych przez nas informacji staje się na tyle potężna, że nie wiadomo co z nimi robić. Nie chodzi o to, że nie ma gdzie tego składować, bo pojemności nośników, na których możemy magazynować nasze cyfrowe dobra, rośnie w zastraszającym tempie. Terabajtowy dysk to dzisiaj żadna nowość. A jednak problem pozostaje. Co robić z ciągłym nawałem &#8222;ważnych&#8221; informacji? Kanałów informacyjnych przybywa i bombardują nas coraz to nowymi danymi. Poruszamy się już w morzu cyfrowego dobrobytu. Informacja nie jest bezcenna, tak jak kiedyś. Teraz o wiele ważniejsze jest odfiltrowanie ważnych danych od tych mniej istotnych lub wręcz niepotrzebnych. Problem z wyszukiwaniem i przechowywaniem naszych elektronicznych informacji połączony jest ściśle z brakiem umiejętności odsiewania informacji wartościowych od śmieci. Po prostu, najzwyczajniej na świecie, człowiek nie wykształcił w sobie odpowiednich mechanizmów filtracyjnych. Na tym polu, o paranojo!, także musimy wspierać się techniką, która za nas odfiltruje to, co ważne, od tego co nie istotne. Pytanie tylko, kto tak naprawdę ustali zakres ważności, klucz według którego te inteligentne programy stwierdzą, co jest wartościowe a co nie? Technologia znowu nas pokonała i tutaj. Stworzyliśmy coś, co przynosi nadwyżkę informacyjną w każdym zakresie, a my nie za bardzo wiemy co z tą nadwyżką zrobić i jak ją spożytkować.</p>
<p>Świat poszedł do przodu, ale my, jako organizmy biologiczne nie jesteśmy w stanie za nim nadążyć. Można by pokusić się o &#8211; chyba całkiem uprawnione stwierdzenie &#8211; że stworzyliśmy coś, co zaczęło żyć własnym życiem.</p>
<h3>W pajęczynie własnej pomysłowości.</h3>
<p>Kolejnym tego dowodem jest Internet. Stworzyliśmy coś na skalę globalną. Coś co się doskonale skaluje, jest w miarę proste w działaniu a przez to wysoce odporne na awarie. Sieć światowa od początku nie była tym, czym chcieli ją widzieć najwięksi wizjonerzy przeszłości. Nie stała się cudowną składnicą wiedzy, międzykontynentalną biblioteką, gdzie wszystko byłoby ładnie opisane, łatwe do znalezienia i dostępne na każde zawołanie. Dzisiaj nie potrafimy &#8211; myśląc o Internecie &#8211; nawet sobie wyobrazić takiego ładu. Wolność jaką przyniosła nam globalizacja informacji zaowocowała targowiskiem, gdzie każdy może przyjść, sprzedać, pokazać czy dać swoje produkty i każdy może je kupić, obejrzeć czy wziąć. W zasadzie nie ma ograniczeń. To cudowne! Jednak w tej beczce miodu jest nie jedna łyżka dziegciu. Tak wielkie rozpasanie informacyjne prowadzi do wielu niebezpieczeństw, jak rozkwit pedofilii, wulgarnej pornografii i niebezpiecznych, z punktu widzenia ładu społecznego, myśli. Radzimy sobie z tym na różne sposoby, jednak nie ma rozwiązań naprawdę dobrych i przemyślanych. Nie może ich być, ponieważ to nie Internet jest zły, czy niedopracowany. To my, jego Twórcy, nie dorośliśmy do takich narzędzi.</p>
<p>Jaki z tego wszystkiego płynie wniosek? Chyba tylko taki, że musimy być uważni, na to co się wokół nas dzieje. W nasze dzisiejsze życie powinien być wpisany ciągły rozwój, ale nie tylko techniczny, także duchowy, moralny i etyczny. Dopóki tego nie zrozumiemy, nigdy nie nadążymy za wynalazkami, które w pewnej chwili nas przysypią całkowicie swoim bogactwem i nie zobaczmy już z pod nich żadnego zachodu słońca.
<div id="crp_related">
<h3>Prawdopodobnie podobne wpisy:</h3>
<ul>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/08/26/technika-vs-religia/" rel="bookmark" class="crp_title">Technika vs. Religia?</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/10/05/wyrzuty-sumienia/" rel="bookmark" class="crp_title">Wyrzuty sumienia</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2008/08/08/filozoficznych-rozwazan-kilka-o-czasie/" rel="bookmark" class="crp_title">Filozoficznych rozważań kilka o czasie.</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2009/04/16/jak-powierze-woda-i-jedzenie-internet/" rel="bookmark" class="crp_title">Jak powietrze, woda i jedzenie &#8211; Internet</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2006/10/29/moj-krzyk-moje-veto/" rel="bookmark" class="crp_title">Mój krzyk. Moje veto.</a></li>
</ul>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://waltharius.pl/2008/11/01/lawinowy-rozwoj-techniki-to-nie-przelewki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chcę to mieć! OLPC XO-2</title>
		<link>http://waltharius.pl/2008/05/21/chce-to-miec-olpc-xo-2/</link>
		<comments>http://waltharius.pl/2008/05/21/chce-to-miec-olpc-xo-2/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 May 2008 19:26:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Radczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Sprzęt]]></category>
		<category><![CDATA[Technologie]]></category>
		<category><![CDATA[ee pc]]></category>
		<category><![CDATA[Negroponte]]></category>
		<category><![CDATA[OLPC]]></category>
		<category><![CDATA[Sugar]]></category>
		<category><![CDATA[XO]]></category>
		<category><![CDATA[XO-2]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wordpress.walth.hostdmk.net/?p=388</guid>
		<description><![CDATA[Na pewno wszyscy słyszeli o idei OLPC(One Laptop Per Child). Bogaty człowiek, *Nicolas Negroponte* postanowił zainwestować w produkcję małych, słabych ale tanich laptopów dla dzieci z krajów rozwijających się. Czyli wszędzie tam, gdzie nie ma kasy na normalny komputer. Generalnie ma to poprawić możliwości edukacyjne owych wspomnianych dzieci. Laptop miał kosztować coś poniżej 100$ czy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na pewno wszyscy słyszeli o idei OLPC(One Laptop Per Child). Bogaty człowiek, *Nicolas Negroponte* postanowił zainwestować w produkcję małych, słabych ale tanich laptopów dla dzieci z krajów rozwijających się. Czyli wszędzie tam, gdzie nie ma kasy na normalny komputer. Generalnie ma to poprawić możliwości edukacyjne owych wspomnianych dzieci. Laptop miał kosztować coś poniżej 100$ czy jakoś tak. Miał być na nim tylko Linux, żeby było taniej i żeby nie uzależniać biedniejsze kraje od Microsoftu&#8230; Coż, idea szczytna, wyszło średnio. Laptop okazał się droższy i oczywiście podpisano z Microsoftem umowę na sprzedaż XO (taką nazwę ma ten notebook) ze &#8222;specjalnie przykrojoną wersją Windows XP&#8221;:http://www.pcworld.pl/news/151846.html, oraz dystrybucją &#8222;Linux Sugar&#8221;:http://wiki.laptop.org/go/Sugar. Żeby było ciekawiej oba te systemy są instalowane na jednej maszynie (maszynce?).</p>
<p>W każdym razie *OLPC* nie przyniosło spodziewanych efektów i generalnie ludzie nie walą drzwiami i oknami po ten sprzęt. Sporo zamieszania wprowadził Asus ze swoimi  &#8222;ee pc&#8221;:http://event.asus.com/eeepc/microsites/en/index.htm, które dość szybko zyskały sobie rzesze zwolenników.</p>
<p>To o czym ja tu w takim razie piszę? Otóż pan *Negroponte* postanowił raz jeszcze wymyślić coś nowego. Myślał, myślał i&#8230; &#8222;WYMYŚLIŁ!&#8221;:http://www.olpcnews.com/laptops/xo2/olpc_announces_xoxo.html</p>
<p>I mówię Wam, ja to chcę! Jak już wyjdzie na rynek w tym 2010, a znając życie pewnie na przełomie *2012/13*, kupię sobie tę, lub podobną zabaweczkę. Wydaje się to być naprawdę świetna sprawa i doskonały pomysł. Ładnie wygląda, nie zajmuje wiele miejsca i pewnie nie będzie za ciężkie. Na razie za mało danych aby cokolwiek więcej o tym napisać, ale na pewno pomysł nie przejdzie bez echa. Oby znowu nie skończyło się tylko na gadaniu&#8230;
<div id="crp_related">
<h3>Prawdopodobnie podobne wpisy:</h3>
<ul>
<li><a href="http://waltharius.pl/2008/11/22/wyspecjalizowac-blogaska/" rel="bookmark" class="crp_title">Wyspecjalizować blogaska?</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2008/08/23/dell-xps-m1730/" rel="bookmark" class="crp_title">Dell XPS &#124; M1730</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/01/22/linux-mint-bea/" rel="bookmark" class="crp_title">Linux Mint Bea</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2008/06/01/kolejne-podejscie-do-windows-vista-ultimate/" rel="bookmark" class="crp_title">Kolejne podejście do Windows Vista Ultimate</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2008/11/17/podejscie-drugie-do-ubuntu-810-reinstalacja/" rel="bookmark" class="crp_title">Podejście drugie do Ubuntu 8.10 &#8211; reinstalacja</a></li>
</ul>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://waltharius.pl/2008/05/21/chce-to-miec-olpc-xo-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przyszłości wizja moja</title>
		<link>http://waltharius.pl/2007/05/05/przyszlosci-wizja-moja/</link>
		<comments>http://waltharius.pl/2007/05/05/przyszlosci-wizja-moja/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 May 2007 10:15:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Radczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozmyślania]]></category>
		<category><![CDATA[Technologie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wordpress.walth.hostdmk.net/?p=189</guid>
		<description><![CDATA[Michał "Cihy" Cichocki rzucił nam wyzwanie na swoim "blogu":http://www.blog.cihy.pl w tym "wpisie":http://www.blog.cihy.pl/technologia-przyszlosci/. Przedstawił on swoją wizję przyszłości i zachęca czytelników do podobne zabawy.
Tak więc postanowiłem podjąć rękawice rzuconą przez Michała ;-)

Najpierw jednak kilka uwag co do pomysłów jakie on sam zaproponował.

h3. Kamera w oku, dysk twardy w mózgu

O ile kamera mogłaby się przydać (niekoniecznie w oku) o tyle sens takiego dysku twardego jest raczej niewielki.

bq. Kamera taka będzie służyła do zwalczania przestępczości. Razem z nią, “wmontują” w nas mikro dysk twardy, który pomieści obraz zarejestrowany przez całe nasze życie. Od teraz nie będzie sądów - będą one zbędne. Aby sprawdzić, czy ktoś jest winny, przeanalizuje się obraz zarejestrowany przez kamerę ;).

Czy aby na pewno. Owszem, kamera może się przydać, ale w zwalczaniu przestępczości będzie raczej z niej niewielki pożytek. Jeśli nagra obraz na "lokalnym" dysku to wystarczy ów dysk z takiego _kamerzysty_ usunąć... Miałoby to sens, gdyby dane były przechowywane poza naszym ciałem. Sądy zawsze będą potrzebne, a w takim świecie nawet bardziej niż teraz. Trzeba będzie udowodnić, że obraz nagrany na taki dysk nie został sfałszowany. Na pewno powstanie całe mnóstwo urządzeń zakłócających nagrywanie z takich kamer. Zginie prywatność.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Michał &#8222;Cihy&#8221; Cichocki rzucił nam wyzwanie na swoim &#8222;blogu&#8221;:http://www.blog.cihy.pl w tym &#8222;wpisie&#8221;:http://www.blog.cihy.pl/technologia-przyszlosci/. Przedstawił on swoją wizję przyszłości i zachęca czytelników do podobne zabawy.<br />
Tak więc postanowiłem podjąć rękawice rzuconą przez Michała ;-)</p>
<p>Najpierw jednak kilka uwag co do pomysłów jakie on sam zaproponował.</p>
<p>h3. Kamera w oku, dysk twardy w mózgu</p>
<p>O ile kamera mogłaby się przydać (niekoniecznie w oku) o tyle sens takiego dysku twardego jest raczej niewielki.</p>
<p>bq. Kamera taka będzie służyła do zwalczania przestępczości. Razem z nią, “wmontują” w nas mikro dysk twardy, który pomieści obraz zarejestrowany przez całe nasze życie. Od teraz nie będzie sądów &#8211; będą one zbędne. Aby sprawdzić, czy ktoś jest winny, przeanalizuje się obraz zarejestrowany przez kamerę ;).</p>
<p>Czy aby na pewno. Owszem, kamera może się przydać, ale w zwalczaniu przestępczości będzie raczej z niej niewielki pożytek. Jeśli nagra obraz na &#8222;lokalnym&#8221; dysku to wystarczy ów dysk z takiego _kamerzysty_ usunąć&#8230; Miałoby to sens, gdyby dane były przechowywane poza naszym ciałem. Sądy zawsze będą potrzebne, a w takim świecie nawet bardziej niż teraz. Trzeba będzie udowodnić, że obraz nagrany na taki dysk nie został sfałszowany. Na pewno powstanie całe mnóstwo urządzeń zakłócających nagrywanie z takich kamer. Zginie prywatność.</p>
<p>To już nie jest kilkaset kamer umieszczonych w newralgicznych punktach miasta. To są setki tysięcy kamer ciągle się poruszających, których ruchów nie da się przewidzieć. Owszem, wizja możliwa do zrealizowania &#8211; kiedyś, ale w państwie policyjnym. Tak jak microchip wszczepiony w człowieka i monitorujący stan jego zdrowia. W razie zawału serca czy innej zapaści natychmiast powiadamiający najbliższe pogotowie. I znowu wszystko rozbija się o prywatność. Czy lepiej być permanentnie na podsłuchu ale mieć większe szanse przeżycia czy jednak zaryzykować, lecz zachować więcej prywatności.<br />
Nie wspomnę już o kradzieży tak zdobywanych danych. Jakież to cenne informacje dla zakładów ubezpieczeń na przykład. Chociaż nie tylko.</p>
<p>Wrócę jeszcze na chwilę do pomysłu kamery w oku. Dlaczego sądy nie znikną? Manipulacja materiałem zebranym przez taką kamerę będzie zbyt kuszącym zadaniem, aby wszystko to, mogło być niepodważalnym materiałem dowodowym. I nie chodzi mi tutaj o jakieś komputerowe wprowadzanie zmian. Wiele razy na pewno spotkaliście się z sytuacją, w której coś, co dla Was wyglądało na X dla innych było Z. Wszystko zależy od punktu patrzenia &#8211; i tutaj to będzie i dosłownie i w przenośni. Oczywiście identyfikacja innych świadków będzie banalna, ale znowu wraca to straszne ograniczenie wolności i prywatności.</p>
<p>Tak więc sądzę, że wizja z kamerą w oku nagrywającą całe nasze życie na minidysk jest mało prawdopodobna. I szczerze mówiąc mam głęboką nadzieję, że za mojego życia nikt czegoś takiego nie wymyśli i nie wcieli w życie.</p>
<p>h3. Komórka wbudowana w ciało/rękę</p>
<p>Po co? Nie lepiej żeby taka komórka była w zegarku, kolczyku czy innym gadżecie? Komórka wbudowana w rękę to już w ogóle mało przydatny gadżet. Taką zwykłą komórkę mogę podczas rozmowy przytrzymać między podbródkiem a ramieniem, uwalniając tym samym dłoń, komórki wbudowanej w rękę już tak nie przytrzymam.<br />
Wbudowanie komórki w ciało &#8211; ok, ale niech to będzie jakiś chip w uchu i ustach na przykład a jeszcze lepiej niech to będzie chip, który nie potrzebuje wcale dźwięków do działania, wystarczą nasze myśli.<br />
Ale i tutaj jest całe mnóstwo problemów i negatywów. To musi być coś, co można włączyć i wyłączyć na życzenie. Tak jak &#8222;zwykłą&#8221; komórkę. Coś, co nie będzie mogło nas szpiegować (zwykła komórka to może), coś co nie będzie mogło nam zaszkodzić w razie jakiegoś zawirusowania. I tutaj też mam wielce negatywne podejście do takiego pomysłu.</p>
<p>h3. Gaszenie pożarów</p>
<p>Ten pomysł mi się spodobał. Już widzę jak ogromne helikoptery nakładają na gaszony obszar wielkie &#8222;coś&#8221; i wysysają z tego powietrze.</p>
<p>Swoje propozycje jednak ujmę w pewne ramy czasowe. Otóż zaproponuję kilka &#8222;wynalazków&#8221;, które mogłyby się pojawić w ciągu najbliższych 200 &#8211; 300 lat (o ile mamy szanse przeżyć jako gatunek jeszcze tyle czasu).</p>
<p># <strong>Loty na Księżyc</strong> &#8211; staną się czymś dość normalnym i wielu ludzi postawi swoją stopę na naszym naturalnym satelicie. Większość w ramach wycieczek organizowanych przez biura podróży, ale może wiele osób zamieszka na Księżycu?<br />
# <strong>Rozwój Internetu</strong> &#8211; tutaj chyba będzie się działo najwięcej. Powstawać będą całe wirtualne światy, które będą miały jakiś wpływ na świat rzeczywisty dzięki dużym koncernom, chcącym zarobić na nas jeszcze więcej pieniędzy. Nie wiem jak to będzie wyglądało, przypuszczam jednak, że pewne &#8222;zarobione&#8221; dobra wirtualne będą miały przełożenie na dobra materialne. Może wirtualna praca stanie się czymś całkiem normalnym? Szczególnie dla szeroko pojętej grupy informatyków.<br />
# <strong>Rozwój alternatywnych źródeł energii</strong> &#8211; węgiel i ropa nie wystarcz na długo. Wiatr, woda i słońce &#8211; to nasza przyszłość. Atom jest niebezpieczny, zbyt niebezpieczny.<br />
# <strong>Część ludzkości zamieszka pod powierzchnią wody</strong> &#8211; większa część naszej planety jest utopiona. Dlaczego tego nie wykorzystać?<br />
# <strong>Cybernetyzacja</strong> &#8211; sądzę, że tutaj raczej wiele się nie zmieni. Mało kto będzie chciał dać sobie wszczepić jakiś gadżet do mózgu, po to, żeby włączyć TV czy kierować samochodem. Aczkolwiek już nie jeden wizjoner się przejechał na swoich wizjach przyszłości &#8211; vide videofon ;-)<br />
# <strong>Samochody</strong> &#8211; ha! mam nadzieje, że nie będzie już możliwości własnoręcznego kierowania pojazdami naziemnymi. Mówisz dokąd a komputer w aucie sam zaplanuje najlepszą trasę i przewiezie cię znaczni bezpieczniej z punktu A do B. Tak, wiem ja nie mam benzyny we krwi i jazda samochodem mnie w ogóle nie bawi. Ale jak widzę śmierć na drodze bo jakiś idiota jechał za szybko i nie przewidział zmieniających się warunków &#8211; bo niby jak miał to zrobić przy dużej prędkości &#8211; to uważam, że ta wizja nie jest taka zła. ;-)</p>
<p>Tak, to były takie &#8222;większe&#8221; zmiany jakie jestem w stanie przewidzieć czy wymyślić. Trochę to jak film czy książka s-f :-) Dlaczego nie ma teleportacji? Bo nie wierzę, że w ciągu najbliższych tysiąca lat będziemy w stanie coś takiego osiągnąć.</p>
<p>Kolejna sprawa &#8211; &#8222;wzrost analfabetyzmu co widać w USA&#8221;:http://maciek.lasyk.info/homo_americanus_debil_amerykanski.html. Stanie się to zjawiskiem coraz powszechniejszym. Jako, że większość prac będzie wykonywanych przez komputery człowiek zacznie się uwsteczniać. Nie będziemy w stanie panować nad tym, co się w naszym życiu będzie działo. Efekt będzie taki jak w starożytnym Egipcie. Powstanie sekta kapłanów, którzy będą mieli jako takie pojęcie o tym, co i jak działa i rządy ich będą krwawe i straszne. Nastaną wieki ciemności&#8230;</p>
<p>&#8230;ekhem chyba się lekko rozpędziłem ;-)</p>
<p>P.S.<br />
To chyba najdłuższy wpis jaki popełniłem&#8230; Ciekaw jestem czy ktoś to w ogóle w całości przeczyta. Raczej wątpię :)<br />
<h3>
<div id="crp_related">
<h3>Prawdopodobnie podobne wpisy:</h3>
<ul>
<li><a href="http://waltharius.pl/2008/09/25/community-hype-nie-dla-mnie/" rel="bookmark" class="crp_title">Community hype nie dla mnie</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/10/11/o-problemach-demokracji-i-pieprzonych-chujach/" rel="bookmark" class="crp_title">O problemach demokracji i pieprzonych chujach</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/10/05/wyrzuty-sumienia/" rel="bookmark" class="crp_title">Wyrzuty sumienia</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2009/02/10/czy-aby-na-pewno/" rel="bookmark" class="crp_title">Czy aby na pewno?</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2008/03/27/trzydziesktki-cien/" rel="bookmark" class="crp_title">Trzydziestki cień</a></li>
</ul>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://waltharius.pl/2007/05/05/przyszlosci-wizja-moja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gnome ssie</title>
		<link>http://waltharius.pl/2007/04/01/gnome-ssie/</link>
		<comments>http://waltharius.pl/2007/04/01/gnome-ssie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Apr 2007 13:45:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Radczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[OS]]></category>
		<category><![CDATA[Technologie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wordpress.walth.hostdmk.net/?p=142</guid>
		<description><![CDATA[No niestety :(
Od jakiegoś czasu bawię się różnymi pochodnymi Ubuntu. Pisałem już o Linux Mint, używam też Kubuntu, "Ubuntu Ultimate":http://ubuntusoftware.info/ultimate/ i "Ubuntu Xmas Edition":http://ubuntusoftware.info/xmas.html :) Wszystko z ciekawości. Testy porównawcze z moim ukochanym Gentoo (z którego jednak jakoś nie potrafię zrezygnować). Oprócz Kubuntu wszelkie inne pochodne Ubuntu mają domyślnie jako środowisko graficzne, ustawionego Gnome.

Po wypróbowaniu wielu dystrybucji muszę stwierdzić, co następuje:

bq. GNOME ssie :(]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No niestety :(<br />
Od jakiegoś czasu bawię się różnymi pochodnymi Ubuntu. Pisałem już o Linux Mint, używam też Kubuntu, &#8222;Ubuntu Ultimate&#8221;:http://ubuntusoftware.info/ultimate/ i &#8222;Ubuntu Xmas Edition&#8221;:http://ubuntusoftware.info/xmas.html :) Wszystko z ciekawości. Testy porównawcze z moim ukochanym Gentoo (z którego jednak jakoś nie potrafię zrezygnować). Oprócz Kubuntu wszelkie inne pochodne Ubuntu mają domyślnie jako środowisko graficzne, ustawionego Gnome.</p>
<p>Po wypróbowaniu wielu dystrybucji muszę stwierdzić, co następuje:</p>
<p>bq. GNOME ssie :(</p>
<p>Fajny jest, ale niestety zauważalnie wolniejszy niż KDE. Zżera też więcej zasobów komputera. Mam 2GiB RAM(Random Access Memory)u i Gnome zawsze po niedługim czasie wchodzi mi na swap. W pracy, na znacznie wolniejszym sprzęcie KDE z Kubuntu korzysta ze swapa, ale tam mam 512 RAM(Random Access Memory)u i KDE zajmuje nie więcej jak 300 MiB RAM + 120 MiB swup. Natomiast na tym samym komputerze w pracy Gnome kasuje ponad 500 MiB swupa i oczywiście większą część RAM pracując ociężale.</p>
<p>Owszem, Gnome mi się nawet zaczął podobać ze swoją filozofią pracy i wyglądu, nie zmienia to jednak faktu, że jest dość wolny w porównaniu z KDE i konfigurowanie jego ustawień to czysta męczarnia.
<div id="crp_related">
<h3>Prawdopodobnie podobne wpisy:</h3>
<ul>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/07/13/nawrocilem-sie-na/" rel="bookmark" class="crp_title">Nawróciłem się na&#8230;</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/01/22/linux-mint-bea/" rel="bookmark" class="crp_title">Linux Mint Bea</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/05/13/a-jednak-stalo-sie/" rel="bookmark" class="crp_title">A jednak stało się&#8230;</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2008/11/28/probowalem-zamienic-ubuntu-na-sabayona/" rel="bookmark" class="crp_title">Próbowałem zamienić Ubuntu na Sabayona&#8230;</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2006/12/20/zabaione-gentoo/" rel="bookmark" class="crp_title">Zabaione Gentoo</a></li>
</ul>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://waltharius.pl/2007/04/01/gnome-ssie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mów do mnie JESZCZE!</title>
		<link>http://waltharius.pl/2007/03/26/mow-do-mnie-jeszcze/</link>
		<comments>http://waltharius.pl/2007/03/26/mow-do-mnie-jeszcze/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Mar 2007 13:17:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Radczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[OS]]></category>
		<category><![CDATA[Technologie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wordpress.walth.hostdmk.net/?p=132</guid>
		<description><![CDATA[Tak sobie nadrabiam moje zaległości w kanałach RSS, jest tego naprawdę sporo i trafiłem na wpis "ktosa(ktos.info - Przyszłość wprowadzania danych)":http://www.ktos.info/notatki/2007/03/24/przyszlosc-wprowadzania-danych/, gdzie w sposób dość ciekawy porusza on kwestię głosowego czy też za pomocą myśli, wprowadzania danych do naszych komputerków.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak sobie nadrabiam moje zaległości w kanałach <acronym title="Really Simple Syndication">RSS</acronym>, jest tego naprawdę sporo i trafiłem na wpis ktosia, gdzie w sposób dość ciekawy porusza on kwestię głosowego czy też za pomocą myśli, wprowadzania danych do naszych komputerków.</p>
<p>Prawdą jest, że <strong>głosowe wprowadzanie danych</strong> w głośnym biurze mogłoby być upierdliwe, już nie tylko dla samych komputerów, które w przyszłości mogłyby mieć na tyle wyrafinowany słuch, że rozpoznawałyby bezbłędnie nasz głos, nie myląc go z dźwiękami dobiegającymi z otoczenia. Byłoby upierdliwe dla nas, użytkowników, którzy musieliby się przekrzykiwać wzajemnie. Rozwiązaniem byłaby praca w takich boksach jak wiele biur oferuje już teraz, tylko, że dźwiękoszczelnych. Byłoby to jednak niezbyt ciekawe, więcej z tego ograniczeń niźli ułatwień. Sądzę, że głosowe sterowanie komputerem najlepiej sprawdzi się w zakresie zamykania/otwierania programów, kasowania jakiegoś tekstu, plików, włączania/wyłączania filmu itp. To by było całkiem fajne, gdybyśmy nie musieli przeciągać myszki czy trackmana na fotel, z którego chcielibyśmy sobie pooglądać film. Wystarczy się usadowić, piwko w rękę, czipsy na kolana i poinformować komputer o tym, jaki film sobie życzymy obejrzeć :)<br />
Natomiast werbalne wprowadzanie danych do systemu jakoś mi się nie widzi. Musiałyby być spełnione określone warunki:</p>
<ul>
<li><em>Spokojne, ciche pomieszczenie</em> &#8211; wydaje mi sie, że znacznie łatwiej jest się skupić przed klawiaturą nawet jeśli wokoło panuje jakiś rozgardiasz. Nie możemy też przeszkadzać innym użytkownikom w pobliżu swoim gadaniem, ktoś chce rozmawiać przez telefon i mu w tym momencie skutecznie zagłuszamy percepcję :) Tak samo, też wiadomo, że w tym momencie każdy będzie bardzo ciekawy tego, co wprowadzamy do naszego komputera i będzie się bardziej skupiał na tym, co my mówimy i tu dochodzimy do kolejnego punktu&#8230;</li>
</ul>
<ul>
<li><em>Prywatność</em> &#8211; nie będziemy dyktowali prywatnego listu do ukochanej kiedy w pobliżu będzie wiele osób. Tak samo nie podamy hasła do poczty, konta jabbera czy strony internetowej na głos. To samo z pismami firmowymi itd.</li>
</ul>
<ul>
<li> <em>Stała barwa naszego głosu.</em> A co, jeśli dostaniemy chrypki? Albo jakieś inne czynniki spowodują zmianę barwy naszego głosu? Wszelkie choroby gardła, cukierki, gumy do żucia itd. znacznie mogłyby utrudnić pracę z takim słyszącym komputerem. No chyba, że takie problemy zostaną wyeliminowane przez technikę jutra&#8230;</li>
</ul>
<p>Dlatego uważam bardzo podobnie jak <a href="http://www.ktos.info/ ">ktos</a> i śmiem stwierdzić, że klawiatury prędko się z naszych biurek nie pozbędziemy.</p>
<p>Natomiast sterowanie sprzętem komputerowym za pomocą myśli byłoby naprawdę fantastycznym rozwiązaniem. Wtedy sądzę moglibyśmy pozbyć się tych końcówek, które walają nam się niepotrzebne przez cały dzień naszej (wytężonej) pracy w biurze ;-)
<div id="crp_related">
<h3>Prawdopodobnie podobne wpisy:</h3>
<ul>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/04/22/gdyby-nam-zabrali-tarcia-sile/" rel="bookmark" class="crp_title">Gdyby nam zabrali tarcia siłę&#8230;</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/05/05/przyszlosci-wizja-moja/" rel="bookmark" class="crp_title">Przyszłości wizja moja</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/09/25/tylko-biedacy-glosuja-na-pis/" rel="bookmark" class="crp_title">Tylko biedacy głosują na PiS</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/03/22/minusy-textpatterna/" rel="bookmark" class="crp_title">Minusy Textpatterna</a></li>
<li><a href="http://waltharius.pl/2007/09/23/dlaczego-nie-apple/" rel="bookmark" class="crp_title">Dlaczego nie Apple?</a></li>
</ul>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://waltharius.pl/2007/03/26/mow-do-mnie-jeszcze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

