Więcej tutaj.
Koniec lata…
Dzisiaj już się nie robi takich zapałek…
Ja rozumiem, dzisiaj kupuje się kuchenki, które same rozpalają ogień pod wybranym palnikiem. Kupuje się kuchenki elektryczne, które ognia w ogóle nie używają do gotowania nam strawy. Kupuje się wreszcie różnego rodzaju zażigałki, którymi podpala się palniki w tych starszych modelach kuchenek. I powiadam Wam, biada temu, kto próbuje jeszcze zagotować sobie wodę w czajniku, odpalając ogień w palniku za pomocą starożytnego wynalazku zapałki! Strzeżcie się zapałek z wielbłądem i piramidą na opakowaniu!
Nie rozumiem sensu marnowania materiałów na tak chujowy produkt jak te właśnie zapałki. Na tych patyczkach nie ma prawie wcale siarki. A ta ilość która jest w zupełności nie starcza na podpalenie samego patyczka. Ba! Te patyczki są czymś nasączone, co utrudnia podpalenie tej zapałki nawet od palącego się już palnika. Zupełna paranoja!
No i jest jeszcze draska! Cholera jednak zupełnie w żaden sposób nie chce wytworzyć odpowiedniego tarcia. Chociaż swoją drogą, może to wcale nie jej wina, tylko braku tej siarki na końcu patyczka?…
I tak oto proste zrobienie obiadu urosło do rangi nie byle jakiego zadania…
Powiadam Wam, strzeżcie się zapałek z wielbłądem i piramidką…
Przeciekło, ale nie pobrudziło…
Niestety. WikiLeaks i jej twórca – Assange opublikowali jakiś czas temu ogromną ilość tajnych do tej pory dokumentów pokazujących jeszcze dokładniej zbrodniczy charakter wojny w Afganistanie. Wcześniej portal ów ujawnił zbrodniczą egzekucję żołnierzy amerykańskich na cywilach i dziennikarzach. Rozstrzelali z działka pokładowego kilkanaście osób, które rzekomo miały mieć broń w rękach. Okazało się, że to był sprzęt filmowy. Nie będę Wam tu opisywał dokładnie co się stało sami sobie możecie ten film obejrzeć, ale ostrzegam, jest naprawdę brutalny i jak się pomyśli, że tam ludzie naprawdę giną, tylko dlatego, że kilku żołnierzy chciało sobie postrzelać…
Read the rest of this entry »
Obłuda po katolicku
A kiedy się modlicie, nie postępujcie jak obłudnicy, bo oni lubią się modlić, wystawając w synagogach i na narożnikach ulic, aby się pokazać ludziom. Zaprawdę, powiadam wam: Już odebrali swoją zapłatę.
A ty, kiedy się modlisz, wejdź do komórki i zamknąwszy drzwi, módl się w ukryciu do swego Ojca, a twój Ojciec, który widzi to, co jest ukryte, odpłaci tobie.
(Mt 5,6)
To w zasadzie kończy dyskusję o tak zwanych „obrońcach krzyża”. Oczywiście nie sądzę żeby ten cytat miał dla nich jakiekolwiek znaczenie, przecież wiadomo, że wszystko co mogłoby w nich uderzyć, musi być uwikłane w bliżej nie określony układ…
Dla mnie bomba. Ci ludzie sami jeszcze bardziej dezawuują swoją wiarę, sens istnienia KK jako instytucji i wszystko co się z tym może wiązać.
Pułapka uczuć religijnych
Batalia o krzyż, wojna o krzyż, obrońcy krzyża i podobne określenia padają od kilku dni ze strony wszystkich mediów. Mówi się krzyż prezydencki czy krzyż harcerski a przecież to jest po prostu krzyż rzymskokatolicki i nic więcej. Osobiście jest mi wszystko jedno, czy krzyż będzie tam sobie stał, czy nie. Jednak z punktu widzenia demokracji i rozdziału kościoła (religii) od państwa, krzyż powinien zostać wyniesiony do jakiegoś kościoła. Z ostatnich wydarzeń pod pałacem prezydenckim wynika dla mnie jedna sprawa: krzyż jako symbol zaczyna nabierać coraz wyraźniejszych cech politycznego bejsbola, którym coraz łatwiej jest się posługiwać. Smuci mnie to, bo uderza bezpośrednio w moją wolność. Całe to zajście pokazało, że anarchia i fanatyzm w tym kraju mogą wygrać z demokracją i konstytucją. To bardzo źle. Rozumiem ludzi, którzy są wierzący i dla nich krzyż jest jakimś pozytywnym symbolem a nie narzędziem starożytnych tortur. Mam tylko pytanie, czy w państwie, które budują używając krzyża jako pałki, znajdzie się miejsce dla innych obywateli, którzy są niewierzący albo, którzy nie chcą się tak skrajnie angażować w sprawy religijno-polityczne? Odnoszę wrażenie, że nie.
Tacy ludzie zostaną zepchnięci na najdalszy plan, jak Żydzi kiedyś. Pozbawieni praw będą mieli tylko obowiązki. A główny z nich to będzie praca.
Read the rest of this entry »
