Pedofilia gorsza niż morderstwo czy tortury?

Przeczytałem sobie kawałek przewodnika Smashwords o tym, jak publikować książki na tym portalu. Rozbawiło mnie jedno stwierdzenie, (moje luźne tłumaczenie z pamięci):

Jeśli piszesz erotykę, wszystkie Twoje postaci muszą być dorosłe.

Dlaczego mnie to rozbawiło? Ok, spróbuję to wyjaśnić

Walka z pedofilią jest teraz w modzie i wszyscy dbają o poprawność w tej materii. No i dobrze, wszystko wydaje się ok. Trzeba walczyć ze złem (co prawda nie jestem jeszcze przekonany, czy po prostu nie jest to raczej walka z wiatrakami, ale niech dla uproszczenia tego wpisu tak zostanie).  Rozumiem, że blokowanie takich treści wynika z przeświadczenia, że książka taka namawiałaby do pedofilii. Przecież na pewno, po przeczytaniu erotyki, gdzie nie wszystkie postaci są dorosłe czytelnik stałby się automatycznie pedofilem. A gdyby, nie daj boże, w książce znalazły się sceny autentycznie pedofilskie, to już wiadomo, że konwersja z normalnego obywatela na pedofila byłaby stuprocentowa. Nie mówiąc już o zaspokojeniu niskich instynktów „starych” pedofilii, którzy masowo rzuciliby się na taką powieść.

Wiadomo, że portal chce się odciąć od wszelkich treści propagujących „ZUO!”, bo przecież jest portalem poważnym i z aspiracjami.

Dlaczego więc śmieszy mnie takie podejście do problemu? Ponieważ ani słowa nie ma dalej, że nie dopuszczają książek, w których ktoś kogoś okrada, okłamuje, zabija, torturuje. Takie postawy nie są naganne, nie powodują, że ludzie zostaną zachęceni do takiego (bezwzględnie negatywnego i szkodliwego społecznie) zachowania. Te historie można opisywać i nie ma przymusu, żeby przynajmniej kończyły się happy endem czy ukaraniem winnego. Nie muszą być wychowawcze, ponieważ wiadome by było, że:

  • Mało kto chciałby takie powieści pisać,
  • Mało kto chciałby takie powieści czytać,
  • Mało kto zarobiłby cokolwiek na takich powieściach.

Śmieszy mnie więc taka dwulicowość i w zasadzie głupota. To tak jak walka z narkotykami. Gdyby zalegalizować te związki chemiczne, ich ceny spadłyby znacząco, przestałoby się opłacać je produkować i znacznie łatwiej byłoby kontrolować ich jakość, przez co mniej ludzi by od nich umierało. Do tego, mniej kasy by szło na całą tę walkę, więc więcej by zostało na bardziej pożyteczne rzeczy. Biedne kraje, które słyną z produkcji i hodowli narkotyków przestały by widzieć w tym interes. Może lepiej byłoby zamiast maku czy co tam jeszcze, sadzić zboże czy kukurydzę? Wiem, nie byłoby tak idealnie, ale sądzę, że byłoby lepiej niż jest teraz. Zresztą wystarczy poszukać w Sieci danych na ten temat. Jest to jednak problem zasługujący na oddzielny wpis.

Wracając więc do pedofilii śmieszy mnie takie udawanie, że jesteśmy moralni, bo u nas nie można takich materiałów umieszczać. Można pisać o kradzieżach i morderstwach, to jest moralnie dopuszczalne, ale nie można napisać o czymś, co chociażby się otarło o ten – jakże społecznie niebezpieczny – temat jakim jest pedofilia.

I żeby nie było, nie jestem obrońcą pedofilów. Nie rozumiem ich potrzeb obcowania fizycznego z dziećmi, ale nie uważam też wcale, że walka w taki sposób jak się teraz odbywa przyniesie jakikolwiek wymierny skutek.

Patrząc na to znacznie szerzej można dostrzec, że nie wszystkie społeczności traktują pedofilię czy kazirodztwo w taki sam sposób. Próba więc wmawiania, że jest to jakiś kolejny uniwersalizm moralny jest z deka śmieszna i bezczelna. Jak próba wmawiania, że moralność musi pochodzić z religii i bez religii nie ma moralności. Wszystko to już było przerabiane.

Moim zdaniem warto się nad tym zastanowić i nie rozpatrywać tych problemów z osobna, bo łatwo zatracić szersze spojrzenie na tę kwestię. Nie wszystko złoto co się świeci i nie wszystko spleśniałe nie nadaje się do jedzenia ;-)

Nie jestem też przeciwny portalowi Smashwords, który jako jeden z niewielu umożliwia prostą i szybką publikacje książek i powieści wszystkim tym, którzy chcą publikować za darmo i jeszcze ewentualnie na tym zarabiać. Jestem jedynie przeciwny bezmyślnej reprodukcji poprawnych politycznie głupot. Bez refleksji.

Brakuje nam po prostu zdrowego rozsądku odrobiny.

Print Friendly