Skip to content

20.08.2010 09:25

Przeciekło, ale nie pobrudziło…

Niestety. WikiLeaks i jej twórca – Assange opublikowali jakiś czas temu ogromną ilość tajnych do tej pory dokumentów pokazujących jeszcze dokładniej zbrodniczy charakter wojny w Afganistanie. Wcześniej portal ów ujawnił zbrodniczą egzekucję żołnierzy amerykańskich na cywilach i dziennikarzach. Rozstrzelali z działka pokładowego kilkanaście osób, które rzekomo miały mieć broń w rękach. Okazało się, że to był sprzęt filmowy. Nie będę Wam tu opisywał dokładnie co się stało sami sobie możecie ten film obejrzeć, ale ostrzegam, jest naprawdę brutalny i jak się pomyśli, że tam ludzie naprawdę giną, tylko dlatego, że kilku żołnierzy chciało sobie postrzelać…

Wracając jednak do tematu WikiLeaks. Okazuje się, że to Assagne jest tym złym i to on ma krew na rękach (jakież to popularne ostatnio określenie). Nagle wszyscy się skupiają na twierdzeniu, że przez to iż te dokumenty ujrzały światło dzienne mogą zginąć ludzie. Owszem mogą, tak jakby do tej pory nie ginęli na tej chorej wojnie. Co znamienne, próbuje się odwrócić sytuację tak, żeby pokazać jacy to „nasi” żołnierze są ok, a cała reszta zła, przez co uprawnia nas to do takich a nie innych zachowań. Można mieć wiele do zarzucenia samemu Assagne, można powiedzieć, że próbuje łatać swoje ego tym co robi, można mieć zastrzeżenia co do sposobu w jaki komunikuje swoje przecieki, nie da się jednak ukryć, że ten człowiek ujawnił zbrodnie wojenne za które powinny polecieć głowy, a nie lecą. Cała ta sytuacja doskonale pokazuje manipulację jaką można zrobić za pomocą mediów, byleby tylko mieć pieniądze i władzę. I tak oto wyciekła paskudna maź, która nikogo (no, może oprócz Assagne) nie pobrudziła. A pobrudzić powinna i reakcja powinna być tak samo stanowcza jak podczas wycieku z platformy BP.

Jak się jednak okazało, media wcale nie są tym tematem tak zainteresowane a strach przed rządem USA jest na tyle poważny, że gdyby tylko „zwyczajne” gazety miały dostęp do tych tajnych danych, to na pewno nie ujrzałyby one światła dziennego.

Na chwilę wrócę jeszcze do tego filmiku. Ironiczne wydaje się to, że osoba, która przekazała ów film do WikiLeaks może zostać skazana na ponad 70 lat, a sami zbrodniarze nigdy nie zostaną zapewne ujawnieni. I tak oto mamy szczegółowy obraz tak zwanych „wolnych mediów”…

stat4u