Pułapka uczuć religijnych
Batalia o krzyż, wojna o krzyż, obrońcy krzyża i podobne określenia padają od kilku dni ze strony wszystkich mediów. Mówi się krzyż prezydencki czy krzyż harcerski a przecież to jest po prostu krzyż rzymskokatolicki i nic więcej. Osobiście jest mi wszystko jedno, czy krzyż będzie tam sobie stał, czy nie. Jednak z punktu widzenia demokracji i rozdziału kościoła (religii) od państwa, krzyż powinien zostać wyniesiony do jakiegoś kościoła. Z ostatnich wydarzeń pod pałacem prezydenckim wynika dla mnie jedna sprawa: krzyż jako symbol zaczyna nabierać coraz wyraźniejszych cech politycznego bejsbola, którym coraz łatwiej jest się posługiwać. Smuci mnie to, bo uderza bezpośrednio w moją wolność. Całe to zajście pokazało, że anarchia i fanatyzm w tym kraju mogą wygrać z demokracją i konstytucją. To bardzo źle. Rozumiem ludzi, którzy są wierzący i dla nich krzyż jest jakimś pozytywnym symbolem a nie narzędziem starożytnych tortur. Mam tylko pytanie, czy w państwie, które budują używając krzyża jako pałki, znajdzie się miejsce dla innych obywateli, którzy są niewierzący albo, którzy nie chcą się tak skrajnie angażować w sprawy religijno-polityczne? Odnoszę wrażenie, że nie.
Tacy ludzie zostaną zepchnięci na najdalszy plan, jak Żydzi kiedyś. Pozbawieni praw będą mieli tylko obowiązki. A główny z nich to będzie praca.
Bo przecież walczący o krzyż nie będą mieli czasu i sił na pracę. Pracować będą musieli ci niewierzący, którzy dostaną najgorszy status obywatela. Oglądając zdjęcia i reportaże z placu pod pałacem prezydenckim odniosłem wrażenie, że ludzie starzy i nie wykształceni dokonali tam swoistego zamachu na całą resztę społeczeństwa, w tym także na tych starych i niewykształconych, którzy nie popierali tego postępowania. Owszem, specjalnie generalizuję, jednak oglądając tych dziwnych, warczących, płaczących, przeklinających, grożących i modlących się ludzi nie umiem się uwolnić od myśli, że oto uciekła z zakładów zamkniętych grupa osób niepełnosprawnych umysłowo. Bo jak inaczej nazwać takie zachowanie? Mam nadzieję, że ich teraz trochę zalało w związku z oberwaniem chmury jaki miał miejsce w Warszawie.
Dzisiaj jak widać, bardzo łatwo jest zapomnieć do czego służy konstytucja i co jest legalne a co nie w państwie demokratycznym, takim jak Polska. Sprawa powinna zostać załatwiona raz-dwa. Nie chcą pozwolić przenieść krzyża? Wkracza policja, robi się z takich ludzi idiotów i krzyż z wielką pompą przenosi się do kościoła obok. Koniec. Afera szybko umiera, ale nie w Polsce. U nas mamy Jarka K., którego można śmiało nazwać zbrodniarzem (oczywiście w sensie potocznym a nie prawnym). Człowiek ten zapadł już umysłowo na co najmniej kilkanaście chorób i będzie robił wszystko, żeby krzyż coraz bardziej upodabniał się do kija bejsbolowego. Jak wszyscy wiemy, taki kij jest najlepszym narzędziem dydaktycznym i najlepiej posłuży jako argument w każdej dyskusji. Najłatwiej też odwracać nim kota ogonem i zamiast o stanie państwa mówić o rzeczach totalnie nieistotnych…
Jak widać symbole to potęga, a krzyż jako kij bejsbolowy zyskał co najmniej +5 do anarchii i +5 do fanatyzmu. Brawo! Katole broniący tych dwóch desek sięgacie dna i umysłowo jesteście na równi z talibami.



Pingback: Religia (w) pokoju @ Hadret’s.Blog