Skip to content

03.08.2010 15:43

Polaków myślenie o pieniądzach

Wiadomo, my Polacy, ciągle kombinujemy. A to żeby podatku nie zapłacić, a to żeby prąd skądś na lewo pociągnąć itp. Myślenie typu państwowe znaczy się niczyje więc mogę sobie przywłaszczyć jest czymś oczywistym i powszechnym i w zasadzie niewiele osób dziwi taka postawa. No, wiadomo komunizm. Za dawnego ustroju było tak, że się z państwowych materiałów wywiezionych cichaczem z państwowej budowy można było wybudować prywatnie cały dom. Rodzice uczą swoje pociechy, że jak nie będą kombinowały to nic nie będą miały. Same pociechy obserwując swoich rodziców widzą, że ci do świętych i praworządnych obywateli nie należą, też kombinują jak mogą.

W większości bogatych krajów takie zachowania są średnio do przyjęcia i przeważnie sami obywatele podkablują na sąsiada, który prowadzi nielegalne interesy czy w jakikolwiek inny sposób naciąga fiskusa. U nas takie donosy na sąsiada, w tak sprawny sposób walczącego ze znienawidzonym system były by poczytane za czyn raczej haniebny. Tymczasem, naprawdę niewiele osób rozumie co znaczy zwrot „pieniądze z państwowej kasy”. Ludzie myślą, że państwo w jakiś magiczny sposób „zarabia” pieniądze, a w tym nie ma żadnej magii. To kasa z podatków.

Taki przykład tegorocznej powodzi, który dobrze unaocznia nam tę dziwną optykę jaką posługują się obywatele tego kraju rozmawiając o państwowych wydatkach. Przeprowadzono jakiś sondaż czy należy powodzianom pomóc ze środków państwowych. Oczywiście większość odpowiedziała „TAK”. Po kilku dniach przeprowadzono ten sam sondaż tylko wyjaśniając co kryje się pod tym eufemistycznym terminem „środki państwowe”, którego użyto w sondażu. Zgadnijcie co się stało. Oczywiście zgadliście :-). Liczba osób odpowiadających „TAK” drastycznie spadła.

Kolejnym z przesądów jaki towarzyszy pieniądzom w Polsce jest ten, który każdego kto zarabia więcej niż średnia, każe uważać za oszusta i złodzieja. To też wynosimy pewnie z domu, kiedy rodzice z zazdrością mówią o sąsiedzie, któremu spaliła się stodoła, że na biednego nie padło. Albo gdy sąsiad kupuje nowy samochód, na który naszych rodziców nie było stać, usłyszymy komentarz w stylu „nakradł się (nabrał w łapę czy cokolwiek w ten deseń) a teraz szpanuje”. Oczywiście nie mówię, że tak jest w każdym domu, ale taka mentalność pokutuje w naszym społeczeństwo bardzo. I nie chodzi tu tylko o niewykształconą część obywateli. Przecież zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał więcej niż my.

Następnym stereotypem jest, że człowiek bogaty musi być ubogi duchowo. To się wiąże oczywiście z punktem wypisanym powyżej, jednak nie koniecznie i nie zawsze jest z nim łączone. Często słyszałem jak mówiono o bogatym przedsiębiorcy lokalnym, że nie chodzi do kościoła w niedzielę czy nie daje na mszę tyle ile by mógł a jedynie rzuca kilka złotych.

Znacie może jeszcze jakieś stereotypy w Polaka myśleniu o pieniądzach?

stat4u