Trudne wybory
Jeszcze kilka dni temu myślałem, że zagłosuję na Bronisława K. a przeciwko Jarkowi K. Jednak w świetle ostatnich działań Donalda T. i jego partii stwierdzam, że nie mogę się zgodzić na to, aby jedna partia objęła rządy w tym kraju. Walka Donalda T. z Grzegorzem S. o władzę w PO pokazuje, już jego zapędy do władzy absolutnej. Samo to jednak jeszcze nie skłoniłoby mnie do zmiany decyzji o popieranym kandydacie. Tak naprawdę miarka się przebrała, kiedy przeczytałem o nowym projekcie zmian ustawy o CBA. Samo to już każe zagłosować przeciwko PO, czyli przeciwko Bronisławowi K. W pierwszej turze nie zagłosuję na Jarosława K. bo to człowiek nie z mojej bajki. W drugiej turze pewnie będę musiał go poprzeć, gdyż nie widzę innej opcji a nie chcę, żeby całą władzę zdobyła jedna partia. Trudno, znowu będziemy mieli konflikt na linii prezydent – premier. Wolę jednak poszczuć na siebie tych dwóch ludzi, co przynajmniej zagwarantuje, że oni zawsze będą sobie utrudniać jak tylko się da i żaden nie będzie miał szans na zrealizowanie swoich prawdziwych celów. Ani jeden nie zbuduje znowu IV RP, ani drugi nie będzie mógł zabawić się w Putina II.
Szkoda, że ciągle wybory do rządu i na fotel prezydenta są w tym kraju traktowane jako wybieranie między większym lub mniejszym złem. Szkoda, że media zdobyły tak wielki wpływ na społeczeństwo, że mogą tak dobrze manipulować i twierdzić, że z dziesięciu kandydatów liczą się tylko dwaj… że nie potrzeba prawdziwej debaty, bo nie ma sensu, żeby taki Jarek K. czy Bronisław K. debatowali z takimi ludźmi jak Andrzej O. czy Kornel M. Chociaż z drugiej strony jak posłuchać takiego Janusza K.-M. z jego rewolucyjnymi poglądami na politykę, gospodarkę i społeczeństwo, nie dziwi, że nikt poważny nie chce z nim dyskutować…
Tak więc, wracając do tematu wpisu, stwierdzam że PO nie zobaczy mojego głosu. Nie chcę powrotu do państwa totalitarnego a ewidentnie ostatnio Donaldowi T. puściły nerwy i pokazuje swój prawdziwy cel, czyli totalitarną kontrolę nad państwem. Ja to przynajmniej tak widzę. Może przesadzam, ale jestem na tym punkcie bardzo przeczulony i wolę dmuchać na zimne. Lepszym będzie dla zachowania demokracji w tym kraju konflikt dwóch wściekłych psów, niźli jeden wściekły pies bez kagańca i spuszczony ze smyczy.
Ale to dopiero po wyborach się okaże.
-
http://kasiak.jogger.pl Kasia


