Skip to content

Archive for Kwiecień 2010

28
kwi

Żałoba w wersji pop

Straszna lipa wyszła z tą całą „żałobą narodową”. Zrobiono z tego wielkie medialne widowisko. Kazano nam przeżywać te 10 dni w jeden słuszny sposób. Tylko ci, co przeżywali to głośno i widowiskowo pokazywani byli jako prawdziwi Polacy. Irytujące było to ciągłe pokazywanie córki prezydenta i jej cierpienia.
Strata najbliższych powinna być przeżywana w samotności, w gronie rodziny, a nie stać się widowiskiem dla całego narodu. Pozbawiono ją możliwości przeżycia tej katastrofy w sposób właściwy, cywilizowany i terapeutyczny. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie ohyda. Aczkolwiek sądząc po wywiadach w TV, radio i gazetach, większość tzw. „zwykłych ludzi” się tym ekscytowała. Zresztą wystarczyło obejrzeć filmidło Pospieszalskiego…

Nie pojmuję tych mechanizmów, którymi zmanipulowano społeczeństwo. Rozumiem dalszą chęć dzielenia społeczeństwa na tych co są prawdziwymi Polakami i tych, którzy sprzedali by ten kraj za miskę zupy. To dla PiS normalna zagrywka polityczna. Dziwi jednak, że używa się jej w te, jakże dla wielu trudne, dni… Z ofiar katastrofy prezydenckiego tupolewa uczyniono męczenników, którymi przecież wcale nie byli. Ani to nie była śmierć męczeńska ani bohaterska. Katastrofa lotnicza nie czyni z człowieka bohatera. Nie lecieli tam przecież po śmierć. Za często zapominano, że zginęli nie tylko pisowcy ale także członkowie innych ugrupowań politycznych o różnych wizjach Polski. Wrzucono ich do jednego wora, przyprawiono tym, co większość społeczeństwa lubi najbardziej, czyli tragedią, górnolotnymi sformułowaniami i nic nieznaczącymi frazesami. Dorzucono do tego bzdury religijne i tak narodziła się na chwilę „legenda”. Ta legenda ma pomóc wygrać wybory. Nie sądzę żeby ktokolwiek z tych ludków u władzy wierzył, że przetrwa ona dłużej niż kilka miesięcy. Nie ma szans. To wszystko jest bzdurą do potęgi, ale co zrobić? Szoł mast goł on…

Za kilka miesięcy zacznie się gorączkowe kombinowanie co zrobić z parą prezydencką tak głupio wsadzoną w kamienny sarkofag na Wawelu. Ale nic się już z tym zrobić nie da. Legenda przygaśnie i przestanie kogokolwiek „kręcić” a co poniektórych zacznie straszyć i nękać. Nasuwa się tu kolejne pytanie, jakim prawem politycy i klechy krzyczą o przymusie kontynuowania pracy „tych, co pod Smoleńskiem w bohaterskiej walce legli„? Kolejna idiotyczna BZDURA, która ma na celu dzielić społeczeństwo. Nigdzie nie jest powiedziane, że następca prezydenta, który ginie na służbie, musi kontynuować jego politykę. Dodatkowo prezydent powinien być bezpartyjny, Lech Kaczyński bezpartyjny nie był o czym wielokrotnie mówił. Nie mówiąc już o tym, że miał na karku proces sądowy, umorzony z powodu zajmowanego przez niego stanowiska…

Moim zdaniem, jako społeczeństwo nie zdaliśmy egzaminu z żałoby. Pozwoliliśmy aby emocje wpłynęły na nasze długofalowe czyny, czym tylko zaszkodzimy sobie na dłuższą metę. Cóż… niedługo przyjdzie nam zapłacić za to, że tak łatwo daliśmy się zmanipulować. Przeżyliśmy tę żałobę na pusto, bez refleksji. Teraz nadal tylko bezrefleksyjna pustka będzie towarzyszyć naszym politycznym działaniom. A ludzie będący u steru dostaną jasny przekaz – społeczeństwo nie używa rozumu. Można je wygrywać przeciwko sobie. Dzielić i rządzić nim do woli. Nie ważne kto teraz wygra. My sprzedaliśmy nasz ból za bezcen, byleby było medialnie.

14
kwi

Polska rządzona trumnami…?

… oto jest pytanie.

Sobotnia tragedia dzieli Polaków. Dzielił już nas sam Lech i Jarosław Kaczyńscy na samym początku swojego do rządu wejścia, dzielą i teraz, po śmierci Lecha, pochopną – według wielu – decyzją o pochówku pary prezydenckiej na Wawelu, w krypcie Piłsudskiego. Podnoszone są argumenty, że sam naród tego chce, rzekomo poprzez swoje wielkie zaangażowanie w żałobę. Ciężko z tym polemizować. Sam czuję się wstrząśnięty tym, co się stało. Jak pisałem wcześniej Lech Kaczyński nie był moim politycznym idolem, jednak wielu chyba zapomniało, że w katastrofie zginęło znacznie więcej osób niż tylko on. Żałoba jest po nich wszystkich i warto by było o tym pamiętać. I przede wszystkim żałoba jest po ludziach, dopiero później po politykach, żołnierzach czy księżach. Przynajmniej według mnie tak być powinno. Prezydent jest ważną osobą w państwie, ale nie jest niezastąpiony. Większe spustoszenie spowodowała śmierć większości naszych generałów, bo odtworzenie ich doświadczenia zajmie lata. Przede wszystkim jednak pamiętać należy o ludziach…

Wracając jednak do samej sprawy pochówku na Wawelu. Intencje zapewne szlachetne jednak decyzja zbyt pochopna. Podjęta zbyt autorytarnie, a Wawel jest naszym wspólnym dziedzictwem narodowym i nie należy nim dysponować w taki sposób. Nie Dziwisz powinien być tu rozdającym karty, bo w żaden sposób nie jest głosem całego społeczeństwa. Trzeba i o tym pamiętać. Tak samo rodzina nie ma raczej prawa podjąć takiej decyzji. W końcu jednak mamy demokrację i właśnie w takich sytuacjach, narzędzia przez nią dostarczane, powinny być wykorzystane.

Kolejnym ważkim pytaniem jest, co się stanie jak umrą Wałęsa, Mazowiecki czy Michnik? Przecież to są figury, które już zapisały się na kartach Polskiej historii, tak jak śp. Lech Kaczyński nie miał szans się zapisać za życia. To Ojcowie Założyciele III RP, to oni są symbolami demokracji w Polsce, a to czyn nie byle jaki. Cokolwiek byśmy sądzili o nich jako ludziach i politykach, nie można im odmówić, że bez nich, dzisiejsza Polska nie wyglądałaby tak samo. No i co z Narutowiczem, który też zginął tragicznie na swojej służbie? W czym on jest mniejszy od pp. Kaczyńskich?

Inną sprawą jest sama instytucja, którą przez lata stał się Wawel. W tej chwili to jest muzeum a nie miejsce pochówku. Nasuwa się tu spostrzeżenie, że może co niektórym politykom i kapłanom zależy na zbudowaniu pomnika Lecha Kaczyńskiego, udowodnieniu dawnym jego adwersarzom, i wszystkim tym, który nie zgadzali się z jego polityką, że „Kaczyński Lech wielką postacią był i basta!„. Wydaje mi się, że taka postawa prędzej czy później obróci się przeciwko pamięci Lecha i Marii Kaczyńskich. Czy faktycznie Maria Kaczyńska chciałaby tam spocząć? Z dala od rodziny i najbliższych przyjaciół, od swojego domu w Warszawie? Nie mnie to oceniać – fakt – dlatego komentował nie będę. Pytania jednak pozostają. Nawet Piłsudski, którego format polityczny i osobisty przewyższa dokonania Lecha Kaczyńskiego, nie spoczął na Wawelu z małżonką tylko samotnie. Mam wrażenie, że symbol jakim do tej pory był Wawel, zostanie rozmyty, pomniejszony i przestanie mieć swoją moc, którą ma jeszcze teraz.

Dodatkowo, nie znamy jeszcze pełnego raportu z przyczyn sobotniej katastrofy. Nikt, z tych, którzy chcą wyniesienia Państwa Kaczyńskich na cokoły, nie bierze w ogóle pod uwagę, że przecież jest możliwe, że to właśnie pan Lech Kaczyński naciskał na lądowanie we mgle. I co wtedy? Jeśli tak by się okazało, to nie tylko pilot winny, ale i głowa państwa. Jak będzie im się na tym Wawelu leżało wtedy?

Jak się uporać z takimi kontrowersjami? Moim zdaniem robi się znowu szopkę, mającą pokazać, że kto nie jest z nami, ten przeciwko Polsce, Bogu, Historii i wszystkim Cnotom. Po co to robić? Po co dzielić Polaków? Brakuje pokory za to nadmiar hipokryzji i pychy wylewa się na całą Polskę. Szkoda, bo nie tak to powinno wyglądać.

12
kwi

Jeśli chodzi o kasę to KK potrafi działać

Zwykle hierarchia kościelna wymierza księżom kary w ramach swoich struktur. Tu jednak miarka się przebrała – z nieoficjalnych informacji zdobytych przez reporterów RMF FM wynika, że prawdopodobnie chodzi o możliwość wyłudzenia kredytu przez księdza na niebagatelną kwotę prawie 3 mln zł na dokończenie budowy kościoła.

No tak, wszystko zależy jaką miarką się mierzy. Jasno widać jaką miarką mierzono w tej sprawie, a jaką próbuje się mierzyć w sprawie księży pedofilii. Smutne ale ukazuje chyba dość wyraźnie jak działa organizacja zwana powszechnie Kościołem Katolickim. Takich właśnie pracowników zatrudnia. Z powołania oni wszyscy nie z ulicy…

Całość do przeczytania tutaj.

Posted via email from Viva la Evolución!

stat4u