Dyspensa tania nie jest. Kasa, kasa i jeszcze raz kasa dla Kościoła jak zawsze najważniejsza.
Już kilka razy pisałem o biznesplanie jaki ma KK.
Dzisiaj znowu kolejny wycinek tegoż biznesplanu. W końcu na czymś zarabiać trzeba.
Młodzi pochodzą z różnych parafii, na miejsce ceremonii wybrali toruńską katedrę św. Janów. Tam jednak dowiedzieli się, że załatwienie ślubu i wesela w piątek to nie taka prosta sprawa. Dlaczego? Duchowni stwierdzili, że planując przyjęcie w ten właśnie dzień, nowożeńcy narażają się na grzech. Księża powołali się na przepisy kodeksu prawa kanonicznego. Według zapisów, które od 1983 r. obowiązują wszystkich katolików, każdy piątek to czas postu i pokuty. Nie wolno wtedy urządzać hucznych zabaw ani jeść mięsa. Ten sam kodeks, w szczególnych przypadkach – np. właśnie ślubu i wesela – dopuszcza zwolnienie z tych ograniczeń. Udzielić go może proboszcz parafii, na terenie której ma się odbyć uroczystość. Część toruńskich duchownych stawia jednak warunki – przyszli państwo młodzi muszą za to zapłacić. – W parafii św. Janów ksiądz powiedział nam, że zgodzi się udzielić sakramentu i dyspensy na wesele w piątek, jeśli poza normalną opłatą za ślub w wysokości 600 zł zapłacimy dodatkowe 300 zł – opowiada Ania.
Posted via email from Viva la Evolución!
Radio MaRyja na skraju bankructwa?
Osobiście wątpię. Raczej Rydzk chce więcej kasy, więc apel wystosował do swoich poddanych… eee przeprasza, do swoich wiernych…. wróć, do swoich odbiorców. No!
- Nigdy dotąd nie mieliśmy tak trudnej sytuacji materialnej jak obecnie – alarmował wczoraj na antenie o. Tadeusz Rydzyk. I wzywał słuchaczy Radia Maryja z całego świata do comiesięcznych wpłat na stację.
W życiu nie uwierzę, że ten biznesman nie ma kasy. Raczej przestraszył się, że będzie musiał zapłacić ponad 4 mln zł do skarbu państwa i szuka jeleni, którzy mu to sfinansują. Oczywiście jeleni jest cała masa. A rydzyk wytrawnym łowcą jeleni jest.
Posted via email from Viva la Evolución!
Wiatr zmian.
No cóż, nie da się ukryć, że robi się ciekawie :) Chrześcijanom Katolikom to raczej nigdy nie grozi. Na szczęście, bo dzięki temu co jakiś czas pojawiają się tutaj jakieś ciekawe smaczki z ich podwórka :)
Posted via email from Viva la Evolución!


