cze 17 2009

Zwolniłem się – ostatnio

Marcin Radczuk

Nie, nie z pracy się zwolniłem. Życie zwolniłem, siebie zwolniłem i dobrze mi z tym. Olewam wszelkie twittery, RSSy, maile, gadu-gadu, jabbery czy co tam jeszcze umysły ludzkie wymyśliły. Nie chodzi o to, że całkowicie zaprzestałem czytanie i pisanie maili czy przeglądanie RSS. Po prostu odrzuciłem od siebie ten wewnętrzny imperatyw, że muszę wyczytać wszystko z czytnika, że muszę odhaczyć każdego maila, że muszę codziennie włączyć twitterowego wkurwiacza :D
Jestem jak ta kaczucha na zdjęciu obok :) Środek sporego miasta, tłumy ludzi, jakieś gołębie i wrony wszędzie, a ona sobie przycupnęła przy fontannie i jest jej dobrze. Patrzy na wszystko z innej perspektywy, trochę niedostępnej dla wszystkich dookoła.
Czas zacząć powoli to swoje życie porządkować. Nie ma gdzie się spieszyć, bo przed ostatecznym i tak nie zwieję, a pośpiech sprawi jedynie tyle, że niewiele z tego życia zobaczę. Kolejnym minusem życia w szybkim tempie jest niemożność skoncentrowania się na rzeczach odleglejszych a jakże ważnych. To jest tak jak w pociągu, że wystarczy spojrzeć na linię horyzontu a wszystko spowalnia. Rzeczywistość jednak przygniata do ziemi i nie pozwala na spojrzenie dalej niźli koniec torowego nasypu, po którym zasuwa nasze ekspresowe życie. Tak sobie myślę, że czas powyciągać te małe kamyczki z dzbana, który dostałem na samym początku, i zacząć go wypełniać większymi kamieniami, które same w sobie mają już jakieś znaczenie dla świata. Jak zwykle wniosek jest jeden – starzeję się. Zmienia mnie się optyka. Tyle razy już tu o tym pisałem, że zaczynam się powtarzać.Jeszcze 3 miesiące temu nie przypuszczałbym, że można tak podejść do tego całego wirtualnego zagmatwania. Wydawałoby mi się, że już tak głęboko w to wrosłem, iż bez tych wszystkich wzmacniaczy samooceny nie dam rady funkcjonować. W pewnym jednak momencie mechanizm się zrestartował i podczas bootowania systemu usługa odpowiedzialna za to uczucie nie wystartowała prawidłowo. Nie ma co się oszukiwać, że to jest stan, który będzie trwał sam z siebie. Trzeba nad tym pracować. Wiecie co? To jest właśnie w tym wszystkim najlepsze! Znowu zaczęło mi się chcieć! Dobrze jest spojrzeć w siebie i zastanowić się nad tym, jak to tam wszystko funkcjonuje i jak sprawić, żeby funkcjonowało lepiej. A najfajniej jest, ZACZĄĆ DZIAŁAĆ! Efektów jeszcze jakiś strasznych nie ma, ale satysfakcja już JEST! No i to poczucie, że kieruję swoje myśli i działania we właściwą stronę, też jest dużo warte.

No dobra, nie będę tutaj się przechwalał ani zapeszał, bo na razie to tylko początek, ale chciałem się tym z Wami podzielić i może przeczytać Wasze opinie czy spostrzeżenia na ten temat, jeśli zechcecie się ze mną nimi podzielić. Chciałem też po prostu zmierzyć się z tym uczuciem i spróbować ubrać je w słowa, tak dla samego siebie.

Podsumowując. Spowolnienie nie oznacza stagnacji, a zmniejszenie ilości rzeczy, które mnie absorbują nie oznacza odcięcia się od świata. Wygląda na to, że w ten sposób można tylko zyskać.

Popularity: 3% [?]

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • TwitThis
  • Tumblr

cze 16 2009

Terminator – Ocalenie

Marcin Radczuk

Wielkim fanem Terminatorów nie byłem i nie jestem. Po kolejnej odsłonie przygód dzielnych robotów niszczących z zapałem (godnym lepszej sprawy) ludzkość na pewno też fanem się nie stanę. Kolejny raz okazuje się, że wybrałem doskonałą taktykę “nieoczekiwania za wiele od twórców filmów”. Idę do kina na rozrywkę masową, która nie zaskoczy mnie głębokimi przemyśleniami czy odkrywczym spojrzeniem na życie. Wcale takowych nie oczekuję – wcale takowych nie dostaję, w związku z czym bawię się całkiem nieźle i wychodzę z kina zrelaksowany. A oto przecież w tej masówce chodzi. Byleby nie dać się za bardzo wkręcić ;-) Tak też właśnie było na tym filmie.

Trudno by było nie zgodzić się z tym, co u siebie napisał o tym filmie Papa CoSTa. “Terminator – Ocalenie” w żaden sposób nie powala. Jest filmem całkowicie przeciętnym, nie pozostawiającym żadnych specjalnych – czy to pozytywnych, czy to negatywnych – wrażeń na widzu takim jak ja. Owszem, efekty są mocne. Skala i rozmach z jaką dzieje się akcja w tym filmie przykuła mnie do kinowego (całkiem wygodnego) fotela na te 2,5h z siłą wystarczającą, aby czas ten po prostu mi minął. Oczywiście tak jak i na poprzednich filmach, o których tutaj pisałem, tak i teraz musiałem wyzbyć się wszelkiego oczekiwania na KINO, oraz zapomnieć o tym, o czym wielokrotnie tutaj wspominam – czyli odłożyć krytycyzm i zdrowy rozsądek na bok, najlepiej przed wejściem na kinową salę. To niestety zbędny tam balast. Powód jest ten sam co w Dniu, w którym zatrzymała się Ziemia – świat przedstawiony w filmie nie ma szans obronić się nawet wewnątrz samego siebie. Nie będę tu się rozwodził nad dość długą listą niedociągnięć jakie w filmie można obejrzeć bo nie o to chodzi. Więcej mądrych wniosków przeczytacie u wzmiankowanego CoSTy, do którego linkuję i zachęcam do zapoznania się z jego recką.

Moim zdaniem na film nie warto iść do kina. Chyba, że komuś strasznie zależy na tych efektach specjalnych. Gra aktorów kiepska, fabuły w zasadzie brak, wtórna i nudna, nie ma co trzymać w napięciu. Plusem są TYLKO te efekty, które jednak też nie są jakimś strasznym cudem. Są niezłe i kilka razy złapałem się na tym, że po prostu czekałem jakie kolejne “BUM” zafundują autorzy filmu w zupełności olewając fabułę, którą to owo “BUM” miało jedynie okrasić, jak wisienka na tort. No ale cóż, skoro tortu zabrakło, trzeba było się zadowolić wisienkami. To chyba przekleństwo dzisiejszego kina dla mas. Tak jakoś się stało chyba po “Matrix”, kiedy okazało się, że nie ma już rzeczy niemożliwych…

P.S.
Operacja serca na pustyni pod namiotem? No kamon! Nawet typowemu targetowi tych filmów zapali się światełko, że coś jest nie do końca O.K. Prawda?

Popularity: 3% [?]

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • TwitThis
  • Tumblr

statystyka