…i bardzo mi z tego powodu źle. Z tego co czytałem w sieci, to moje objawy (łamanie w stawach, bóle mięśni, zmęczenie, rozdrażnienie itd.) odpowiadają tej dolegliwości, jedyne co jest „nienormalne” to to, że nasilają się wtedy, kiedy jest ładna pogoda – tak jak teraz – a zimą zanikają. Zazwyczaj to właśnie jesienią i zimą te dolegliwości przybierają na sile, a u mnie odwrotnie…
Odczuwanie wszelkich zmian pogodowych – jestem w stanie przewidzieć ze 100% dokładnością, że następnego dnia będzie załamanie pogody i na przykład będzie padał deszcz – jest kiepskim ficzerem. Niech mi ktoś powie, że człowiek to dzieło yntelygentnego projektu, to mu się w twarz zaśmieję. Ja dziękuję za taki projekt! Spać po nocy nie mogę, wstaję niewyspany, ogólnie jestem obolały i generalnie do dupy z takim projektem. Dajcie mi tego architekta to mu powiem, ba! nawet pokażę, co i gdzie spierdolił. I to przez duże eS Spierdolił.
Wiem oczywiście, że to wszystko chemia i zaburzenia w pracy całego organizmu, nie zmienia to jednak mojego samopoczucia na lepsze. Czasami mam wrażenie, że ta planeta mnie po prostu nie lubi, że nie jest moja a ja powinienem znaleźć sobie przyjemniejsze miejsce do życia :)
Heh to sobie ponarzekałem troszkę ;-), a skończy się jak zawsze, na kolejnej porcji witam, które i tak niewiele zmienią…
Marcin W
20/05/2009 at 10:11
A może po prostu pójść do lekarza? Chyba mają jakieś eliksiry również na tę dolegliwość? :)
CoSTa
20/05/2009 at 10:16
Planeta jest jak najbardziej twoja a na niej jest takie miejsce, w którym nic nie dolega, żarcie jest dobre a życie płynie leniwie – nazywa się to basen Morza Śródziemnego :)
Wsadź tyłek w gorący piasek a od razu zapomnisz o wszelkich -patiach!
CoSTa’s last blog post..Podcast 011 – USG Aliena
Marcin Radczuk
20/05/2009 at 14:27
Marcin W – no właśnie, widzisz jest tak, że nie mają za bardzo. Witaminy pan łykaj! :P Czasami łykam ;-) Generalnie jednak nie ma co się oszukiwać, współczesna medycyna wielu rzeczy nie kuma i nie ma szans, żeby potrafiła pomóc. Nie wiadomo dlaczego tak się dzieje, że niektórzy ludzie tak mają. Po prostu tak jest i tyle. Pomagają spacery, witaminy i generlanie zdrowy tryb życia, ale, po pierwsze, nie wyleczą z tego, jedynie czasami złagodzą objawy, a po drugie kto dzisiaj widział zdrowy tryb życia? Ja koło niego nawet pewnie nie stałem… Więc rozumiesz jak jest…? :)
CoSTa – celnie. Pamiętam jak byłem w Kalifornii to po prostu było zajebiście. Suchy, ciepły mikroklimat, sprzyjający takim ludkom jak ja. Szybko odchorowałem podróż samolotem i później przez 3 miechy czułem się po prostu jak młody bóg. A po powrocie do kraju też na b. długo zapomniałem co to są bóle mięśni i stawów. Tak więc faktycznie DA SIĘ, ale cholercia nie jest to trywialne. No i wynika z tego, że tylko niektóre miejsca na tej „mojej” planecie są mi przychylne ;-)
Kasia
20/05/2009 at 19:43
ja też jestem – u mnie najczęściej objawia się to bólem głowy. dzień przed tym, w którym boli wszystkich albo rzadziej dzień po nich;)
Kasia’s last blog post..totally out of it…
as
22/05/2009 at 16:04
A może alternatywne metody pomogą, np. zioła?
Marcin Radczuk
25/05/2009 at 10:37
Kasia – noo, to wiesz o co chodzi w tym cholerstwie…
as – z moich testów wynika, że zioła działają, ale tylko wtedy jeśli niezachwianie wierzę w ich moc :) Generalnie nie ma co się oszukiwać, zioła są słabiutkie. Musiałbym je pić czy jeść przez b. długi czas, żeby jakieś efekty były. Dzisiaj jednak to za wolno. Za szybko się żyje, żeby czekać kilka lat i nie doczekać się efektu. Łykam witaminki i inne dopalacze i powoli objawy się zmniejszają. Może to też sam fakt, że organizm przyzwyczaja się i coraz słabiej reaguje na zmiany pogodowe, które niesie ze sobą przełom wiosna/lato?