Czasami trudno się oprzeć wrażeniu, że oprócz powierza, wody i pokarmu współczesny człowiek jeszcze potrzebuje dostępu do Internetu. Staje się to coraz bardziej widoczne, kiedy (młodzi ale nie tylko) ludzie w tramwajach i autobusach siedzą z nosami w telefonach i czatują, grają w gry online, czy piszą wpisy na swoje strony www.
To chyba znak naszych czasów. Ciężko powiedzieć czy to dobrze czy źle, najgorzej być na „styku czasów”, tak jak jesteśmy teraz, z drugiej jednak strony taki „styk” jest chyba zawsze i w każdych czasach coś się kończy a coś zaczyna, lub w nowe się zamienia.
Tak swoją drogą to dziwnie postępuje ta informatyzacja społeczeństwa. Prawie każdy wie co to Twitter, Blip, WordPress czy inne forum, ale niewielu umie za pomocą Googla wyszukać potrzebnych informacji. Nie wspominając już o umiejętności zainstalowania Windowsa na komputerze… Zanika też umiejętność czytania ze zrozumieniem tego co się w sieci znalazło. Ciężko powiedzieć czy to źle czy może nie ma co paniki siać. W sumie głupim i nieświadomym tłumem łatwiej manipulować i łatwiej nad nim zapanować ;-)
Internet to wspaniała sprawa i każdy kto by temu zaprzeczał zwyczajnie nie rozumie tego wynalazku. Za jego pomocą mogę w sposób łatwiejszy niż kiedykolwiek w historii, zdobyć znakomitą większość informacji na dowolny interesujący mnie temat. Niestety Internet to także największy na świecie Śmietnik informacyjny. Równia łatwo, a nawet łatwiej (niestety), znajdę całe tony informacji, która w jakiś sposób jest nieprawdziwa lub skażona jakąś gorszą lub jeszcze gorszą ideologią. Taka jest cena wolności jaką daje Sieć.
Coraz więcej usług korzysta ze stałego dostępu do tej globalnej pajęczyny, a ponieważ usługi te są coraz częściej coraz bliżej nas, siłą rzeczy i my stajemy się istotami stale podłączonymi do tej sieci. Łatwo to sprawdzić, wystarczy wyjechać na kilka dni gdzieś, gdzie telefon nie ma zasięgu, albo gdzie komputer jest podłączony tylko do gniazdka z prądem.

