Witam wszystkich stałych oraz okazjonalnych czytelników bloga. Jak sugeruje obrazek obok, autorem wpisu jestem ja, Hadret. Skąd to zamieszanie? Jak nietrudno rozgryźć, jest to tzw. wpis gościnny. Rzadko spotykany w Polsce i tylko trochę częściej za granicą, a przecież pomysł jest naprawdę niezły (:
Mamy w Polsce wielu zabawnych polityków, ale kilku z nich zdecydowanie wybija się ponad poziom. Interesujące jest to, że właśnie Ci nieprzeciętni trzymają ze sobą sztamę. Kogo mam na myśli? Specjalistę od smoków Macieja Giertycha i oszałamiająco przystojnego Mirka Orzechowskiego. Wpis poświęcony będzie temu drugiemu.
Jestem pewien, że Polska jest jedynym krajem na świecie, w którym do władzy mogli dojść tacy ludzie. Po prostu lubimy czasem zrobić jakieś jaja i np. wpuszczamy do Parlamentu Europejskiego gościa, który uważa, że nasza planeta istnieje od ~6000 lat, a ludzie hodowali dinozaury. Europa zrozumiała żart i zapewne zrywają boki po dziś dzień. Bardzo dobrze, wszak to było naszym celem.
Zdarza się jednak, że nasi politycy żartują bardziej lokalnie i swoje skecze przedstawiają na łamach swoich blogów. Taki przypadek opiszę na przykładzie bloga Mirosława Orzechowskiego i wpisu: „Haniebny atak na wiarę katolicką. Brońmy Królowej Polski!” Tytuł w zasadzie mówi wszystko, ale na tym Mirek nie poprzestał. Przypatrzmy się pamfletowi z bliska.
Pierwszym, co rzuca się w oczy, jest śmiałe założenie, iż wszyscy Polacy to katolicy. Już to jest wskazówką, że tekst jest pisany w celu rozśmieszenia publiki, a nie przekazania jakiejś istotnej informacji.
Drugim jest nagromadzenie synonimicznych określeń, które mają nadać wypowiedzi ton ekspresywny i wysoce emocjonalny, np.
[...]Matkę Boga samego[...], [...]Najświętszą Maryję Pannę[...], [...]świętość Królowej Polski[...]
Jestem pewien, że wielu dzięki temu dało się nabrać, iż tekst napisany został na poważnie.
Trzecim jest dygresja odnosząca się do nauczania historii w polskich szkołach – naprawdę nie widzę związku i wątpię, czy ktokolwiek będzie w stanie go dostrzec. Ale to jest właśnie najśmieszniejsza część, o to chodziło! Taki oksymoron np. jak „prawda wiary” jest zwyczajną figurą retoryczną służącą rozbawieniu publiczności. Gdyby, przykładowo, Orzechowski występował na scenie (tu: w sejmie, Parlamencie Europejskim etc.) to po zdaniu…
[...] władze Państwa tolerują bluźniercze ataki na Świętości czczone przez Polaków, otwarcie mówiąc, że ich celem jest zniszczenie chrześcijaństwa, a skazywani są ci, którzy np. wznoszą modły o nawrócenie żydów.
…cała sala zaryczałaby się ze śmiechu.
Czwartym jest sam pomysł. Wystarczy się zastanowić – czy prokuratura w Polsce może zabronić komercyjnej, izraelskiej stacji telewizyjnej nadawania tego, co jej się żywnie podoba?
Uprzejmie informuję o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez autorów programu telewizyjnego „Like a Virgin” („Jak dziewica”) emitowanego w programie Channel 10 w Izraelu, polegającego na wyjątkowo ohydnym znieważeniu prawd wiary katolickiej, a przez to podejmowanie działań mających na celu wywołanie antychrześcijańskich nastrojów.[...]
[...]Wobec powyższego wnoszę o zbadanie, czy emisja programu „Like a Virgin” („Jak dziewica”) przez Channel 10 nie naruszyła prawa polskiego oraz o wszczęcie i przeprowadzenie postępowania w niniejszej sprawie i przykładne ukaranie sprawców.
Właśnie. Nie może, bo i z jakiego powodu i jakiej przyczyny? To typowy sofizmat, czyli świadome wprowadzenie czytelników bloga w błąd twierdzeniem, że zawiadomienie do prokuratury przez pierwszą lepszą osobę z urażonymi uczuciami religijnymi, naprawdę może zdziałać coś w zupełnie innym punkcie na Ziemi.
Piątym jest rzecz jasna sama treść zawiadomienia. Jeśli rzeczywiście trafiło ono do prokuratury, to trzeba pamiętać, że tylko i wyłącznie dla poprawienia humorów przebywających tam urzędników.
Ordynarne ataki na Najświętszą Maryję Pannę, Matkę Jezusa Chrystusa, Królową Polski, Tę której cześć oddawali i zawierzali Ojczyznę król Jan Kazimierz, Sługa Boży Ks. Kardynał Stefan Wyszyński, Ojciec Święty Jan Paweł II i wszyscy Polacy[...]
Ciekawe, czy Mirek częściej posyła im swoją radosną twórczość?
Szóstym jest captatio benevolentiae, czyli pozyskanie życzliwości odbiorcy. Przytoczę choćby „Ale Polacy milczeć nie mogą!”, czy
Proszę Polaków, Czytelników i Gości mojego bloga: Protestujcie! Nie dajcie niszczyć świętości, dzięki którym jesteśmy Polakami i katolikami!
które jednoznacznie wskazują na mrugnięcie okiem w stronę publiczności.
Wielka szkoda, że nie każdy potrafił dostrzec wspaniałą, humorystyczną koncepcję utworu Mirosława Orzechowskiego. Zapewne byłaby to świetna mowa, ale papier (tu: monitor) emocji nie oddaje, a brak gestykulacji i mimiki powoduje, że ludzie skłonni są takie wypowiedzi potraktować całkiem serio. Przecież nie o to chodziło naszemu byłemu wiceministrowi edukacji!
Na zakończenie, żeby nie pozostawić cienia wątpliwości, nie śledzę bloga Mirosława Orzechowskiego. Jego poczucie humoru specjalnie do mnie nie przemawia, więc omijam go z daleka. Na ten konkretny wpis trafiłem za sprawą tego wpisu na blogu Docendo discimus.

Pingback: Hadret's.Blog
Pingback: Kent Hovind – idol kreacjonistów « Blog Archive « notes|brochy
Pingback: Podsumowanie 2009 i rzut okiem na 2010 @ Hadret’s.Blog