Skip to content

24.03.2009 21:46

9

Dlaczego uważam Chrześcijaństwo i Islam za negatywne wyznania.

Ostatnio pod wpływem pewnej książki – o której tu niebawem na pewno napiszę – dużo się zastanawiałem nad tym, dlaczego uważam Chrześcijaństwo za religię gorszą jakościowo od Judaizmu? W zasadzie wszystkie wyznania są do siebie bardzo podobne, jednak po głębszym zastanowieniu można dojść do wniosku, że Chrześcijaństwo odznacza się dużo większą agresywnością w porównaniu z innymi religiami.

Dzisiejszy Islam stał się bardzo podobny do Chrześcijaństwa, w swojej nienawiści i sianiu chaosu dlatego uważam, że od biedy można go z Chrześcijaństwem zrównać.

Najgorsza w Chrześcijaństwie (oraz współczesnym Islamie) jest jego inwazyjność i wiara we własną nieomylność. Obie te religie uznają, że nie ma innej drogi do zbawienia jak właśnie ta, którą kroczą ich wyznawcy. Postawa taka jest powodem cierpień oraz śmierci milionów ludzi na całym świecie, jednak nadal Chrześcijaństwo mówi o Miłości i Wybaczaniu (przeważnie jeśli to tej religii wyznawcy zaznają jakiś cierpień). Ponieważ jednak w obu tych religiach na całe zło przez nie czynione można znaleźć doskonałe usprawiedliwienie, ich wyznawcy są ślepi na rzeczywiste skutki czynów, jakie w imię ich Boga są popełniane.

Zastanawiałem się co mnie tak odrzuca od tych systemów religijnych i długo nie mogłem tej prostej rzeczy uchwycić. Islam i Chrześcijaństwo produkują fanatyków. Owszem, pewnie każda religia tworzy ich pewne zasoby, jednak tylko w tych dwóch tak łatwo dostać rozgrzeszenie od ichniego Boga za czyny popełniane w Jego imieniu. Niby nie jest to takie skomplikowane, uchwycić ten prosty zabieg myślowy jaki wpisany jest w fundamenty tych wierzeń. Na Islamie się nie znam, wydaje mi się jednak, że był on swego czasu znacznie łagodniejszą religią niż ówczesny mu katolicyzm. Muzułmanie nie robili pogromów żydom zamieszkującym ich tereny, nie palili ksiąg ani mędrców itd. Co nie znaczy, że byli świętymi, oczywiście, jednak pokazywali swoje znacznie łagodniejsze oblicze niźli teraz to czynią. Co prawda nie należy generalizować w tej materii, ponieważ nie wszyscy muzułmanie to fanatycy religijni chodzący z kilogramami plastyku owiązanymi wokół torsu. Tak samo jak nie wszyscy katoliccy chrześcijanie pragną niszczyć zdobycze nauki czy pluć na żydów.

Tak więc po głębszym się zastanowieniu – na razie – klasyfikuję Chrześcijaństwo i Islam do religii negatywnych. Obie te religie w sposób negatywny kształtują swoją rzeczywistość. Wolą wymuszać, zastraszać i niszczyć niż jednoczyć, przekonywać argumentami i czynami i budować. Są przepojone nienawiścią do inności i w sposób łatwy pozwalają na powstawanie patologii wyznaniowych, które tłumaczą się Wyższą Potrzebą czy Zachowaniem Czystości Wiary.

Dla mnie jest to ohydne. Rozumiem idee jakie się kryją głęboko za tymi nurtami filozoficznymi, nie rozumiem jednak jak można było aż tak bardzo zniekształcić przesłanie miłości jakie zawarte było na samym początku Chrześcijaństwa. Dla mnie jest to dowód na to, że ludzie zawsze i przede wszystkim powinni myśleć samodzielnie i krytycznie podchodzić do wszelkich prawd objawionych. Inaczej zawsze będzie tak, jak było w wiekach średnich, kiedy to KK trząsł ówczesnym światem, tak politycznie, jak ideowo, naukowo i religijnie.

[slider title="Post Scriptum: (kliknij żeby przeczytać)"]Coś ostatnio znowu mnie się zmniejszyła częstotliwość pisywania na blogaska. Jakoś tak wyszło :) Znowu też powrócił z całą siłą temat religii i mojego do niej stosunku. Jeśliby tak prześledzić wszystkie moje wpisy traktujące o wierze, KK, religii itp. można by zauważyć, że w pewien sposób moje stanowisko ciągle się „rozwija” i ulega gwałtownym i gruntownym przemianom. Ewoluuje – ruszę sobie :-)
Mam nadzieję, że wraz z wiekiem nabieram ogłady i sposób w jaki piszę o swoim podejściu do tego tematu jest coraz mniej jadowity a coraz bardziej strawny i zachęcający do dyskusji – [Tak wiem, marzenie ściętej głowy. Takie rzeczy to tylko w erze ;-)].
Zdaję sobie sprawę, że ten wpis jest prowokacyjny, dlatego też powstawał kilkanaście dni. Próbowałem najmocniej jak się da wygładzić słowa, które mogą się komuś wydać za ostre, jednak nie miałem zamiaru zrezygnować z przekazania mojej głównej myśli, która jest jednak dość kontrowersyjna. Ocenicie sami jak mi to wypadło, o ile oczywiście komukolwiek zechce się zagłosować czy skomentować niniejszy wpis.

Heh P.S. wyszło prawie tak długie jak sam wpis ;-)[/slider]

  • http://hadret.com Hadret

    Może na wstępie napiszę o tym, jakie miałem odczucia czytając ów wpis.

    Po pierwsze – nie uważam, że judaizm jest w jakikolwiek sposób lepszy od chrześcijaństwa, czy islamu. To w zasadzie to samo podwórko, wszystkie te religie łączy Stary Testament, wszystkie wywodzą się z jednego źródła, a to, co je zróżnicowało, to kultura. Kiedyś, żeby przynależeć do jakiegoś wyznania trzeba było się w nim urodzić (jak zapewne wiesz, żeby być Żydem, trzeba mieć matkę Żydówkę, gdyż dziedziczysz po kądzieli, a nie po mieczu), dopiero chrześcijaństwo otworzyło się na wszystkich (co było znakomitym politycznym posunięciem, na które możemy popatrzeć po dziś dzień), a przynajmniej na wszystkich chętnych. Jeśli uważasz, że judaizm w jakikolwiek sposób mniej agresywny od któregokolwiek z pozostałych wyznań, to przypomnij sobie choćby stosunek żydów do chrześcijan w wiekach średnich, czy do obecnego ich stosunku do muzułmanów.

    Po drugie – nie podałeś żadnych konkretów. Piszesz bardzo ogólnikowo i snujesz wywody niczym prawdy objawione, które mają być(?) oczywiste dla wszystkich. Ale nie są i nie będą, bo nie mogą być. Napisałeś, że chrześcijaństwo jest agresywniejsze niż pozostałe religie, inwazyjne, pewne swej nieomylności, że powoduje cierpienia oraz śmierć milionów ludzi, że na czynienie zła można znaleźć łatwe usprawiedliwienie itd. itd. Żadnych konkretów. Ja też mogę tak wymieniać po przecinku, ale niekoniecznie będzie to 1. zgodnym z rzeczywistością stanem rzeczy, 2. wystarczająco wyczerpującym wywodem (to jest takim, który po podaniu wielu przykładów po przecinku, nie pozostawia cienia wątpliwości co do interpretacji). Mam nadzieję, że udało mi się jasno sprecyzować, w czym rzecz, podam jednak jeszcze przykład. Napisałeś o cierpieniach i śmierci milionów ludzi na naszym ziemskim padole, ale o których konkretnie wspominałeś?

    Po trzecie – „wydaje mi się” nie jest w żadnym razie obiektywnym przedstawieniem jakichkolwiek faktów i uważam, że może bardzo silnie wskazywać (z językowego pkt. widzenia) na tendencyjność tego tekstu. Doskonale rozumiem Twój stosunek do wiary (kto jak kto, ale ja? :)), ale sposób w jaki go przedstawiasz jest, jak dla mnie, nieco chybiony. Myślę, że to kwestia wprawy, dlatego takie, a nie inne uwagi mi się nasunęły.

    Inna sprawa jest taka, że nazwy wyznań piszemy małą literą, np. żyd (czyli wyznawca judaizmu), chrześcijanin (czyli wyznawca chrześcijaństwa), muzułmanin (czyli wyznawca islamu) etc.

    Tyle z uwag, keep up good job! (:

    • http://waltharius.pl Marcin Radczuk

      Hadret – dzięki za cenną krytykę. Na pewno wyciągnę wnioski, a teraz kilka słów tłumaczenia się :)

      ad.1 – Zgadzam się, że wszystkie te religie są do siebie bardzo podobne i łączy je historia i mnóstwo innych spraw. W tym wpisie, jak widać niezbyt jednak czytelnie, chodziło mi o kulturowe różnice. Co do zostania żydem, to można było się obrzezać, zmienić religię poprzez małżeństwo na przykład. Co do stosunku żydów do innych wyznań, jakoś nie przypominam sobie z historii żadnych pogromów chrześcijan prowadzonych przez żydów. Może i były jakieś, ale to raczej żydzi mieszkali w gettach od wieków. Tak więc tu jest ta różnica na minus dla chrześcijaństwa. Żydzi nie lubili się z chrześcijanami – to dość oczywiste i nigdzie nie napisałem, że było inaczej. Do rękoczynów jednak nie dochodziło na aż taką skalę.

      ad.2 – fakt, nie podałem konkretów, bo przyznam szczerze, pisałem ten wpis pod wpływem ostatnich dyskusji na blogasku pod innymi wpisami religijnymi. Tak tych konkretów podawałem więcej i jakoś stwierdziłem, że znowu mi wyjdzie rozbuchany, długaśny wpis, którego nikt nie przeczyta z powodu długości. Może powinienem jakieś fakty podać… Chyba po prostu uzupełnię ten wpis o konkrety w najbliższym czasie. Najprawdopodobniej moja chęć wyszlifowania wpisu i uładzenia tego spowodowała zupełnie inny efekt niż zamierzony :) Mam nauczkę.

      ad.3 – heh ale w sumie chyba żaden z moich wpisów nie ma ambicji na bycie obiektywnym przedstawieniem jakichkolwiek „faktów historycznych”, jedynie przedstawia mój do nich stosunek. Tendencyjność bardzo prawdopodobna, chociażby dlatego, że piszę o tym co MI na sercu leży i prawdopodobnie nie umiem tego za ładnie ująć. Wniosek z tego dla mnie jeden: więcej pisać :d

      Co do błędów ortograficznych – zaraz poprawię :D

      Raz jeszcze dzięki za cenne uwagi, postaram się z nich skorzystać :)

      • http://hadret.com Hadret

        Punkty 1 i 2 możesz wziąć sobie na przyszłość do serca o tyle, że musisz też brać uwagę odwiedzających Twój blog i Twój wpis po raz pierwszy. Z czasem i ja stanę się stałym bywalcem (wylądowałeś już w RSS-ie) i pewnie przestanie mnie to razić (:
        Jeśli chodzi o pkt. 3 to bardziej niż o obiektywny obraz samego snucia (przecież nie o nie chodzi przy prowadzeniu bloga, prawda? :)) chodziło mi o Twój obraz islamu. Jeśli czegoś nie znasz, to stosowanie „wydaje mi się” może być bardzo niewskazane i, najzwyczajniej w świecie, błędne (:

        • http://waltharius.pl Marcin Radczuk

          Miło mi z powodu RSS’a :)
          Co do punktu 3. to cóż, na pewno masz rację, jednak czasami człowiekowi ciężko się oprzeć wygodzie generalizacji. Fakt, muszę na to bardziej na przyszłość uważać. Dzięki za zwrócenie uwagi.

  • rafaelmet

    Zgadzam się z Hadretem, że to wszystko to to samo podwórko.
    Islam miał swoje „momenty” kiedy był tolerancyjny. Zazwyczaj miało to miejsce w krajach świeżo podbitych, w których nowi władcy nie czuli się silni. Jednak w przeciwieństwie do chrześcijaństwa nigdy nie był religią pokoju. Założenia nauki Jezusa są pokojowe i trudno je porównywać z naukami i czynami Mahometa, który nie miał problemów z wybiciem całych plemion żydowskich z okolic Mekki. Inna sprawa co potem z chrześcijaństwem zrobili „święci”… Chociaż taka katolicka Polska XVI wieku była bardziej tolerancyjna niż najbardziej otwarte kraje islamskie.
    Ogólnie religie, chociaż mają pewne cechy pozytywne, więcej przynoszą szkód niż pożytku.

  • http://surion.wordpress.com/ Surion E.

    Ja w ogóle religie zaliczam do zjawisk negatywnych. Bo nawet jeśli są jakieś megapokojowe i konstruktywne, to opierają się na urojeniach (urojenia – modne ostatnio słowo w świecie krytyki religijnej :>). A prawda jest lepsza od najbardziej budujących iluzji.

    Surion E.’s last blog post..Co boli ateistów?

  • http://waltharius.pl Marcin Radczuk

    rafaelmet – no to w najważniejszej konkluzji się zgadzamy. Religie więcej szkodzą niż robią dobrze ;-)
    P.S.
    Gdzieś mi umknął Twój komentarz, dlatego dopiero teraz odpowiadam.

    Surion E. – z tą prawdą to jest tak, że ilu ludzi tyle prawd. Nie istnieje prawda obiektywna na wszystko, dlatego cholernie trudno tutaj o porozumienie. To jest problem. Nie ma żadnych argumentów, że religia jakakolwiek niesie w sobie prawdę, ale nie ma też żadnych niezbitych dowodów, że to kłamstwo.

    • http://surion.wordpress.com/ Surion E.

      Nie do końca się zgodzę, bo jest wiele przesłanek, które przemawiają za jedną z wielu opcji. Podejście naukowe polega na weryfikowalności etc., a religii jest wiele i każda arbitralnie próbuje coś rozstrzygać. Naukowo możemy rzeczy sprawdzić, testować, zajmuje to czasu, ale jest to lepsze, niż uznawanie czegoś na siłę za prawdę, bo tak mi pasuje do wizji świata (patrz błędy poznawcze). I tak można by długo wyliczać. :D Zapewne wiesz, o czym mówię, więc nie będę się rozwodził. :D

      Surion E.’s last blog post..Remanent 2

  • http://waltharius.pl Marcin Radczuk

    Surion E. – ok, nie sprecyzowałem za dobrze (jak zwykle zresztą :) ). Chodziło mi o to, że są „prawdy”, których nikt nie może udowodnić. Jak choćby istnienie lub nie boga. Nie mamy wystarczającego aparatu poznawczego, żeby tego dokonać. Na razie nie możemy nawet obalić lub udowodnić tezy, że jest jakieś życie rozumne w kosmosie oprócz nas :D
    Co gorsze, to że ktoś udowodni naukowo, że coś jest lub czegoś nie ma, nie oznacza to wcale, że wszyscy przyjmą to bezapelacyjnie i zaczną ten pogląd uważać za prawdziwszy. Szczególnie jeśli wcześniej uważali inaczej. Religia to magia i przez to umożliwia cuda, co prowadzi do możliwości odrzucenia nauki jako miarodajnego źródła poznawania świata. Szczególnie jeśli ta nauka przeczy świętej księdze itd.
    Z drugiej strony nauka tyle razy się myliła, okazywała podatna na manipulacje i ludzkie słabości, że wcale nie traktuję jej jako jedynego i pewnego wyznacznika. Dlatego właśnie uważam, że każdy ma swoją prawdę. Jedni mają te prawdy bardzo zbliżone do siebie a inni zupełnie odległe.
    Nauka jest pełna błędów ludzi i wniosków wysnuwanych właśnie za pomocą błędów poznawczych. Dlatego nie czyni jej to nieomylną. Wszystko to ludzie. Ze swoimi, często już ugruntowanymi poglądami na dane sprawy. Nie ma szans, żeby eksperymenty wszystkie były rzetelne i poprawne. Dlatego tak trudno jest zaprojektować obiektywny eksperyment, który sam w sobie będzie wykluczał możliwość pomyłek czysto ludzkich. Jesteśmy podatni na popełnianie błędów i tego nic nie zmieni na razie.

stat4u