Krytycyzm vs. wiara
Krytycyzm jest często postrzegany jako zagrożenie dla istnienia religii. I słusznie, bo krytyczne myślenie nie lubi się z dogmatami. Kiedy ktoś zapyta o dowody mogące poprzeć ten lub inny dogmat, dowiaduje się, że dowody takie są nie potrzebne. Dogmaty zostały objawione nam przez Boga a z Bogiem dyskutować nikt nie ma odwagi. Religia może produkować ludzi takich jak o. Stanley L. Jaki, którzy pokażą w swoich pracach, że tylko pod światłym panowaniem Chrystusa nauka rozwijała się doskonale, jednak nie wytrzyma frontalnego ataku składającego się z pytań, które oczekują jasnych odpowiedzi. Bez kombinowania i uciekania się do wyjaśnień mętnych i niemożliwych w jakikolwiek sposób do bezsprzecznego udokumentowania.
Ataki takie przeprowadzane są ciągle. W atakach owych jednak strona napada na poglądy drugiej i próbuje udowodnić swoje racje. To walka, która trwa od momentu powstania religii. Na początku słaba, nasila się wraz z rozwojem społeczeństw. W ludziach jest silna potrzeba autonomiczności, która ściera się ze strachem przed nieznanym. Chcielibyśmy być wolnymi a zarazem potrzebujemy przewodników, którzy wskażą nam właściwą drogę, tak abyśmy nie musieli sami jej szukać. Osoba krytycznie nastawiona do świata odrzuca takich przewodników, uważając, że są ludźmi takimi samymi jak ona, więc nie mogą wiedzieć znacząco więcej o życiu niż ona. Uważam siebie za krytycznie nastawioną do świata dlatego też odrzucam takich właśnie przewodników ale zawsze z chęcią wysłucham cudzych racji, ponieważ jestem samolubem. Cudza wiedza i doświadczenie może mnie tylko wzbogacić.
Parafrazując słowa Janusza Leona Wiśniewskiego:
Słowo „krytycyzm” dorobiło się negatywnego zabarwienia, bynajmniej nie dla tego, że źle jest mieć krytyczne nastawienie do świata. Krytyczne myślenie nie oznacza czegoś złego per se. Krytyczne myślenie jest złe dla ludzi wierzących bo podważa sens ich wiary, narusza fundamenty, na których opierają całe swoje życie duchowe, a tego przecież nikt nie lubi. Strach sprawia, że większość ludzi głęboko religijnych staje się fanatykami. Chcą usunąć ze swojego życia wszystko co nie pasuje do ich wizji świata. Nie chcą podjąć rzeczowej dyskusji, bo nie potrafią – to raz, a dwa – uważają, że ich „argumenty” są bezdyskusyjne.
Krytycyzm dla tych ludzi jest wcieleniem zła.
Dopóki istnieć będzie wiara dopóty będzie w konflikcie z samodzielnym i racjonalnym myśleniem. Tych dwóch postaw dociekania prawdy nie da się pogodzić. Dziecko musi przyjąć „na wiarę”, że jak będzie niegrzeczne to przyjdzie „Zły Pan” i je porwie ((Czasami mówi się, że „Cyganka porwie”, ale równie dobrze można tu podstawić „Diabeł, Szatan, Lucyfer” czy cokolwiek.)), jednak człowiek dorosły, próbujący świadomie przejść przez życie, nie powinien się tak zachować. Przecież straszymy dziecko „Złym Panem” dla własnej wygody lub z innych powodów takich jak bezpieczeństwo dziecka, które nie do końca jeszcze rozumie jak funkcjonuje społeczeństwo, w którym przyszło mu żyć.
A na zakończenie artykuł z Dziennika o tym co ślepa wiara może zdziałać w naszym życiu. Pozostawię go bez komentarza.
-
http://costa.kofeina.net CoSTa
-
http://ciemnogrodzianin.blogspot.com Ruciński
-
http://ciemnogrodzianin.blogspot.com Ruciński
-
http://ciemnogrodzianin.blogspot.com Ruciński
-
Hatamoto
-
http://lunco.wordpress.com Lunar
-
Hatamoto
-
Hatamoto
-
http://surion.wordpress.com/ Surion E.
-
http://surion.wordpress.com/ Surion E.
-
http://surion.wordpress.com/ Surion E.
-
http://surion.wordpress.com/ Surion E.


