Krytycyzm vs. wiara
Krytycyzm jest często postrzegany jako zagrożenie dla istnienia religii. I słusznie, bo krytyczne myślenie nie lubi się z dogmatami. Kiedy ktoś zapyta o dowody mogące poprzeć ten lub inny dogmat, dowiaduje się, że dowody takie są nie potrzebne. Dogmaty zostały objawione nam przez Boga a z Bogiem dyskutować nikt nie ma odwagi. Religia może produkować ludzi takich jak o. Stanley L. Jaki, którzy pokażą w swoich pracach, że tylko pod światłym panowaniem Chrystusa nauka rozwijała się doskonale, jednak nie wytrzyma frontalnego ataku składającego się z pytań, które oczekują jasnych odpowiedzi. Bez kombinowania i uciekania się do wyjaśnień mętnych i niemożliwych w jakikolwiek sposób do bezsprzecznego udokumentowania.
Jak będziesz niegrzeczny to Cię Licho porwie. A podobno Licho złego nie bierze…?
Ataki takie przeprowadzane są ciągle. W atakach owych jednak strona napada na poglądy drugiej i próbuje udowodnić swoje racje. To walka, która trwa od momentu powstania religii. Na początku słaba, nasila się wraz z rozwojem społeczeństw. W ludziach jest silna potrzeba autonomiczności, która ściera się ze strachem przed nieznanym. Chcielibyśmy być wolnymi a zarazem potrzebujemy przewodników, którzy wskażą nam właściwą drogę, tak abyśmy nie musieli sami jej szukać. Osoba krytycznie nastawiona do świata odrzuca takich przewodników, uważając, że są ludźmi takimi samymi jak ona, więc nie mogą wiedzieć znacząco więcej o życiu niż ona. Uważam siebie za krytycznie nastawioną do świata dlatego też odrzucam takich właśnie przewodników ale zawsze z chęcią wysłucham cudzych racji, ponieważ jestem samolubem. Cudza wiedza i doświadczenie może mnie tylko wzbogacić.
Kontynuuj czytanie
Popularity: 23% [?]
