Nie ma co się rozpisywać. Po prostu obejrzyjcie sobie filmik:
History of the Internet from PICOL on Vimeo.
Nie ma co się rozpisywać. Po prostu obejrzyjcie sobie filmik:
History of the Internet from PICOL on Vimeo.
Czy drzewo, które pada w lesie, w którym nikt tego nie słyszy wydaje dźwięk?
Jak się przygotowywałem do egzaminów na UMCS w Lublinie na filozofię to trafiłem właśnie na to pytanie. Może trochę inaczej sformułowane, ładniej i gładziej. W każdym razie to pytanie mnie dość mocno zadziwiło i zaskoczyło. Pierwsza myśl, że to jakiś żart. Dowcipek, który ma jakiś głębszy sens, do którego za chwilę dojdę. Niestety głębszy sens się nie pojawił i po tylu latach nadal nie umiem odpowiedzieć na to pytanie stanowczym „TAK”. Niby to oczywiste, że takie drzewo będzie słychać, wyda dźwięk, z drugiej jednak strony skąd ta pewność? Przecież nie ma nikogo ani niczego co by mogło ów dźwięk zarejestrować i potwierdzić jego istnienie.
Tak naprawdę w tym pytaniu chodzi o coś więcej. Ukryty sens istnieje, a owszem! Wygląda on jednak inaczej niźli się na początku spodziewałem. Tu nie ma niczego podchwytliwego. To pytanie obnaża naszą „ludzkość”. Nie jesteśmy w stanie wiedzieć na pewno nawet tak -zdawałoby się – oczywistych rzeczy. Owszem, odpowiemy, że upadek takiego drzewa poniesie się echem po lesie, ale tak nam mówi fizyka, a dowodu nie będzie NIGDY. O co więc chodzi w tym pytaniu? Jak można powiedzieć, że jesteśmy w stanie poznać świat naszymi zmysłami, skoro każde z nas inaczej widzi kolory, inaczej czuje smaki i zapachy? Jakie szanse na to, że nigdzie nie ma fałszu? Przecież nie możemy być pewni, że docieramy do sedna sprawy, że odczuwamy rzeczywistość a nie tylko to, co nasze zmysły nam „chcą” przekazać.
To pytanie siedzi we mnie od lat i czasami właśnie tak wyskakuje jak teraz. A skoro już wyskoczyło to się nim z Wami dzielę :D
Świat stworzony przez ludzi nie mających pojęcia o logice oraz ekologii. Nie mówiąc już o kosmitach ;-)
No cóż, biorąc pod uwagę pierwsze wrażenie, film oceniam pozytywnie. Dostarczył nam rozrywki przez te prawie 2h jakie spędziliśmy w kinowych fotelach. Ogląda się to dobrze, ale żeby cieszyć się seansem należy na półkę odstawiać zdrowy rozsądek i trzeźwą ocenę sytuacji jaka panuje na „naszej” planecie. Gdy już oglądaliśmy napisy końcowe, wstając z kinowych foteli i szykując się do wyjścia, zdrowy rozsądek próbował popsuć przyjemność z seansu. Oczywiście po kilku godzinach mija ten początkowy „zachwyt” filmem. Nie ma co ukrywać. Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia jest filmem do bólu kiepskim jeśli chodzi o scenariusz. Podobno oryginał był znacznie lepszy. Nie wypowiem się, bo nie wiem. Może kiedyś obejrzę a może nawet sięgnę po książkę Harry’ego Batesa „Farewell to the Master”, żeby przekonać się jak mało z niej w najnowszej ekranizacji zostało.
Read the rest of this entry »
[Wpis ten powstawał od kilkunastu dni. Rozrósł mi się niepostrzeżenie do takich rozmiarów, że postanowiłem podzielić go na części. Dzisiaj chciałbym zająć Waszą uwagę rolą krytycyzmu w naszym życiu w sposób trochę ogólny i wybiórczy, a w najbliższym czasie przedstawię moje przemyślenia o konflikcie krytycyzmu i wiary. Możliwe, że później znajdzie się jeszcze kilka zdań o roli krytycznego myślenia w nauce i innych dziedzinach naszego życia, oraz w historii ludzkości. Na razie jednak zapraszam na ogólne przedstawienie tematu jakim jest samodzielne podejmowanie decyzji w życiu.]
„Primus in orbe deos fecit timor – Bogów na świecie najpierw stworzył strach.”
Odkąd odkryłem, że moi rodzice to zwykli ludzie, którzy wcale nie mają patentu na Prawdę nie uznaję autorytetów.1 Tak samo się mylą, kłamią z niskich pobudek i generalnie wcale to, co uznają za prawdę – prawdą być nie musi. Był to dla mnie spory szok, który zmienił diametralnie moje spojrzenie na wszystko i pchnął mnie na drogę, na której teraz się znajduję. Przestałem wierzyć w to, że ktoś wie więcej na temat życia niż ktoś inny.2 Zrozumiałem, że spojrzenie na życie jakie posiadamy, jest w większości mieszanką tak wielu zmiennych, że nie można jednoznacznie stwierdzić iż ktoś ma bardziej rację od kogoś innego. Kiedy już poznałem tę prawdę o życiu, innymi oczyma spojrzałem na nauczycieli, kolegów z klasy i gadające głowy w TV. Nagle zrozumiałem, że intencje tych ludzi wcale nie muszą być takie, jakimi próbują je kreślić. To było cholernie konfundujące. Nagle straciłem oparcie w rodzicach, jako przewodnikach a oparcia tego oczywiście bardzo łaknąłem. Wierzcie lub nie, ale zwróciłem się w stronę religii, która taką pomoc w postaci pasterza dostarczała z miejsca. Na szczęście moja wrodzona zadziorność i potrzeba wyrażania myśli uratowała mnie przed religijnym zatraceniem. Odkryłem też nowe pojęcie:
Krytyczne podejście do świata.
Dzisiaj uważam, że w szkole powinno się kłaść większy nacisk na umiejętność samodzielnego dochodzenia do celu, jakim jest coś tak nieuchwytnego jak prawda. Więcej krytycznego myślenia na pewno by nie zaszkodziło w rozwoju społeczeństwa. Na pewno utrudniłoby rozwój takich społecznych praktyk jak inżynieria socjalna, manipulowanie cudzym postępowaniem za pomocą poczucia winy czy strachu i pomogłoby uniknąć wielu problemów generowanych dzisiaj wprost w ilościach kosmicznych. Krytyczne myślenie pozwoliłoby podejmować więcej racjonalnych decyzji, nawet w tak błahych sprawach jak kupno czy sprzedaż samochodu.
Read the rest of this entry »
Cały wczorajszy dzień i noc blogasek był niedostępny. Niestety Dreamhost nie pokazał się z najlepszej strony i olewał wszelkie tickety jakie do nich w tej sprawie zgłaszałem. Według nich wszystko było ok. Dopiero niedawno w końcu stronka zaczęła znowu działać. Muszę przyznać, że dali ciała na całej linii i poważnie zastanawiam się nad zmianą hostingu.
Niby taka wielka firma, tak długo na rynku, ale jak przychodzi do awarii to żadnego kontaktu z nimi nie ma. To strasznie frustrujące jak człowiek nie może zajrzeć pod maskę i zobaczyć co powoduje tę „pięćsetkę” a support ma nas generalnie w dupie i olewa totalnie wszelkie kanały informacyjne jakie wystawił na świat. W takich chwilach jestem skłonny przyznać rację kol. Łukaszowi, że najlepiej mieć własny, domowy hosting i już.
No dobra, pokurwiłem trochę wczoraj i dzisiaj przed 8 rano, jak się okazało, że jeszcze strona nie działa ale najważniejsze, że na razie wszystko działa. Zobaczymy jak długo. Jeśli sytuacja się powtórzy to zmieniam hosting i składam reklamację na jakość dotychczasowych usług w Dreamhost. W sumie taka awaria nie pierwszy raz się zdarzyła w ciągu nie całych czterech miesięcy. Jednak wcześniejsze problemy trwały nie dłużej niż 3h i działo się to późno w nocy, a teraz blogaska nie było w sieci ponad 24h.