Czy aby na pewno?
Czy drzewo, które pada w lesie, w którym nikt tego nie słyszy wydaje dźwięk?
Jak się przygotowywałem do egzaminów na UMCS w Lublinie na filozofię to trafiłem właśnie na to pytanie. Może trochę inaczej sformułowane, ładniej i gładziej. W każdym razie to pytanie mnie dość mocno zadziwiło i zaskoczyło. Pierwsza myśl, że to jakiś żart. Dowcipek, który ma jakiś głębszy sens, do którego za chwilę dojdę. Niestety głębszy sens się nie pojawił i po tylu latach nadal nie umiem odpowiedzieć na to pytanie stanowczym „TAK”. Niby to oczywiste, że takie drzewo będzie słychać, wyda dźwięk, z drugiej jednak strony skąd ta pewność? Przecież nie ma nikogo ani niczego co by mogło ów dźwięk zarejestrować i potwierdzić jego istnienie.
Tak naprawdę w tym pytaniu chodzi o coś więcej. Ukryty sens istnieje, a owszem! Wygląda on jednak inaczej niźli się na początku spodziewałem. Tu nie ma niczego podchwytliwego. To pytanie obnaża naszą „ludzkość”. Nie jesteśmy w stanie wiedzieć na pewno nawet tak -zdawałoby się – oczywistych rzeczy. Owszem, odpowiemy, że upadek takiego drzewa poniesie się echem po lesie, ale tak nam mówi fizyka, a dowodu nie będzie NIGDY. O co więc chodzi w tym pytaniu? Jak można powiedzieć, że jesteśmy w stanie poznać świat naszymi zmysłami, skoro każde z nas inaczej widzi kolory, inaczej czuje smaki i zapachy? Jakie szanse na to, że nigdzie nie ma fałszu? Przecież nie możemy być pewni, że docieramy do sedna sprawy, że odczuwamy rzeczywistość a nie tylko to, co nasze zmysły nam „chcą” przekazać.
To pytanie siedzi we mnie od lat i czasami właśnie tak wyskakuje jak teraz. A skoro już wyskoczyło to się nim z Wami dzielę :D
-
http://costa.kofeina.net CoSTa
-
ksokolowski


