Diabeł tkwi w szczegółach
Pod wpływem ciekawej wymiany argumentów z Perpetką do wpisu Co jest takiego złego w tym całym seksie postanowiłem stworzyć oddzielny wpis o problemie prania mózgu przez różne religie.
Wydaje się, że religia nie mogłaby zaistnieć, gdyby nie pewne umysłowe czystki jakie czyni wśród ludzi. Bulwersujące stwierdzenie, może trochę za ostre, spróbuję jednak zaraz wykazać, że nie jest to „kolejny bezmyślny atak na Wiarę” jakiegoś Antychrysta.
Czy jestem przeciwnikiem religii? Wszyscy, którzy czytają mojego blogaska w miarę regularnie wiedzą, że nie. Uważam, że religia sama w sobie nie jest zła. Jestem przeciwnikiem Kościoła Katolickiego, Islamu i Judaizmu (oraz innych podobnych firm religijnych) jako instytucji, które swoimi działaniami nie raz spowodowały śmierć tysięcy a nawet milionów ludzi. Dlatego też właśnie uważam, że na wszelkiego rodzaju instytucje religijne należy patrzeć bardzo uważnie i analizować każdy ich krok aż do upierdliwości. Zdaję sobie sprawę, że się tak nie dzieje z wielu przyczyn. Dwie najważniejsze to władza i pieniądze. Są to dwa najpotężniejsze koła zamachowe, które napędzają religię i politykę. Obie te formy ludzkiej działalności (religia i polityka) opierają się na władzy i pieniądzach. Nie ma tam za wiele szczytnych działań, owszem, wiele szczytnych ideałów, ale prawdziwie dobrych działań niewiele.
Tak więc istotą wszelkich instytucji religijnych jest manipulacja, która daje władzę i pieniądze. Tak jak wspomniałem we wpisie linkowanym powyżej, największym zagrożeniem dla religii zinstytucjonalizowanej jest samodzielne myślenie jednostek. Wszystkich należy wrzucić do jednego wora, który to wór zawiązać i dawkować bodźce zewnętrzne tak, abyśmy ukształtowali powolną naszej wizji świata szarą masę. Nie od dziś wiadomo, że znacznie łatwiej kierować tłumem niż grupą ludzi samodzielnie oceniających otoczenie. Read more
Koniec laby
To były prawie 2 tygodnie wolnego od pracy. Jedynie dwa dni między świętami a sylwestrem, spędziłem w robocie i nie były to złe dni :)
Oczekiwanie na święta, samo nakręcająca się spirala zakupów i wreszcie nadeszły… Prezenty pod choinką, wyżerka na wigilijnym stole, byli nawet kolędnicy :) Trochę im nie poszło, ale chwała i za to, bo tradycja kolędowania gdzieniegdzie już w zasadzie wymarła. No i oczywiście choinka, która stanowi taki świąteczno-noworoczny totem szczęśliwości i wiary, że będzie lepiej. Lubię choinki w domach, chociaż nie lubię choinki ubierać. Nie lubię tych nowoczesnych, dziwnych choinek wystawianych w witrynach wielu sklepów. W ogóle nie przepadam za świątecznymi świecidełkami zdobiącymi większość stoisk sklepowych. Mam wrażenie, że to tylko taka próba podszycia się pod świąteczna atmosferę w wiadomym celu. Święta mają swoją niezapomnianą magię, która na szczęście coraz już mnie związana jest z Kościołem i dominującą w tym kraju religią.
Nowy rok kazał na siebie poczekać o sekundę dłużej, ale chyba niewielu to zauważyło a ci co zauważyli i tak nic z tym zrobić nie mogli. Za to różne urządzenia elektroniczne i usługi miały z tą jedną dodatkową sekundą trochę problemów, ale pewnie znajdzie się, lub też znalazła się i na to jakaś rada. Śnieg, w Warszawie, nie chciał za bardzo spaść i oczyścić miasto przed nadejściem 2009, za to pokrył Warszawę po jego nadejściu. Widać nowo panujący rok postanowił naprawić zaistniałą sytuację.
A jutro poniedziałek i większość narodu uda się do pracy, w tej liczbie i ja :)


