007 Quantum of Solace – James Bond powraca!
Wybraliśmy się dzisiaj z Gabcią do kina na Madagaskar 2, niestety seanse tego filmu były tak oblegane, że nie starczyło już dla nas, starych pryków miejsca. Skoro już jednak do kina poszliśmy, to postanowiliśmy się nie poddawać i jakiś film obejrzeć :) Padło na Jamesa Bonda w nowym wcieleniu.
Agent znowu otacza się pięknymi i groźnymi kobietami, jednak za nową twarzą Bonda, kryje się zupełnie nowy superszpieg. Nareszcie ktoś zauważył, że taki podfruwajek i podrywacz jakim Bond był we wcześniejszych filmach nie pasuje już do dzisiejszego wyobrażenia o tej postaci. James w Quantum of Solace ma swoje mroczne tajemnice, które sprawiają, że jest znacznie bardziej męski, tajemniczy i ludzki. Nie idzie już z każdą spódniczką jaka mu się nawinie, do łóżka. Aczkolwiek nadal liczy na swój zniewalający urok osobisty i cały czas jeździ Astonem Martinem. Chociaż już na samym początku okropnie zmasakrował ten wózek…
Akcja filmu, jak na kino akcji przystało i superprodukcję za grube miliony dolarów, toczy się szybko i nie pozostawia czasu do zastanowienia. Bond skacze, biega, ukrywa się, jeździ i lata w takim tempie, że chyba tylko super skille jakie dostaje każdy tajny agent MI6 ratują jego samego i niektóre jego partnerki. Chociaż prawdopodobnie to nie super skille ale jakieś prochy, bo przez cały film miał kłopoty z zaśnięciem, zabijał wszystkich po drodze i pił sporo alkoholu :)
W tym filmie, jak w każdym chyba Bondzie, postawiono na gadżety. Czasy się jednak zmieniły i do swojej dyspozycji główny bohater nie ma już strzelających długopisów, wybuchających spinek do mankietów, czy lasera w zegarku. Teraz głównym gadżetem jest telefon. Zasposonsorowany nie przez Agencję a przez Samsunga Sony Ericsson (jak słusznie zauważył kosqx w komentarzu. Dzięki :) ) chyba jak się nie mylę. Do tego te „stoły”, na których można w sposób bardzo atrakcyjny wizualnie zdjęciami się bawić… Jak widać praca agenta się zmienia a wraz z nią i narzędzia, którymi się posługuje. Oczywiście smoking, garnitur i pistolecik nadal pozostają w jego stałym arsenale. Podobnie jak tajemniczy i (podobno) zniewalający kobiety uśmiech i spojrzenie oczu :D
Jak się już pewnie zorientowaliście film nam się całkiem podobał. Akcja wartka do tego stopnia, że na dużym ekranie czasami człowiek się gubił i nie zdążył uchwycić wszystkich szczegółów, co było kilka razy dość irytujące. Jeśli jeszcze filmu nie widzieliście a macie chęć coś w kinie obejrzeć, polecamy. Na małym ekranie pewnie też całkiem nieźle się to powinno oglądać. Oczywiście nie liczcie, że grawitacja ma jakieś znaczenie w świecie Jamesa Bonda :) Takie siły jak grawitacja czy ogień nie stanowią dla niego przeszkody. Nie spodziewajcie się więc kina ambitnego, bo to film dla tych, którzy chcą odpocząć po ciężkim tygodniu w pracy i nie spodziewają się rozrywki zmuszającej do myślenia. 007 Quantum of Solace – jest produkcją, która ma sprawić, że mężczyzna chociaż przez chwilę poczuje się zdobywcą, a kobieta chociaż przez chwilę pomarzy sobie o takim zdobywcy i zobaczy go w akcji :D
A kobiety piękne…
… są…
… w tym filmie…
… i nie tylko ;-)
-
http://kosqx.wordpress.com/ kosqx
-
http://haos.hopto.org Chaos
-
Piotr
-
Kuba










