Wanniane przemyślenia
Co jakiś czas tak mnie nachodzi w różnych miejscach, najczęściej w wannie, jakaś myśl nie wiadomo skąd. Dzisiaj rano w wannie naszła mnie taka oto mądrość:
Czas sprzyja tym, którzy coś robią.
Taka oczywista oczywistość. Jednak jak zwykle w takich przypadkach ta oczywistość tego stwierdzenia zniknęła i pojawiło się zrozumienie. Bo oto gdybym przez cały ten mijający rok, poświęcił godzinkę czasu na naukę czegoś tam to po roku miałbym całkiem sporo wiedzy z zakresu tego czegoś tam.
Wkurzają mnie takie oczywiste stwierdzenia, które uderzają z całą mocą, wtedy gdy ich prawdziwość staje się namacalnie weryfikowalna. Człowiek żyje sobie w błogim przeświadczeniu, że nie ma szans nauczyć się czegoś bo zwyczajnie nie ma na to czasu (bo cóż to jest godzinka dziennie wyrwana z tego pędu?), a tu nagle przychodzi taka mądrość i pokazuje, że przecież w ciągu roku to jest to ponad 300 godzin. Ponad 100 dni po 8h wytężonej nauki. Nieźle, nie?
Czas zacząć łapać te mądrości i zamykać w słoikach, żeby mieć je zawsze pod ręką. Ale jak zamknąć w takim słoiku wraz z tą mądrością uczucie zrozumienia, które jej towarzyszy w tej chwili objawienia. Chyba tylko takimi śmiesznymi słowami… Może za jakiś czas przeczytane ponownie, przypomną tą ulotną chwilę i nauka nie pójdzie w las?
Zobaczymy :)
Z uśmiechem świąteczne przygotowania do masowej konsumpcji poproszę…
Okres przedświąteczny to trudny czas. Trzeba wymyślać jakie prezenty zakupić i dla kogo, nałazić się za tymi drobiazgami (a czasami to wcale nie są takie drobiazgi), nastać się w kolejkach i w końcu dokonać zakupu. Forsa płynie szerokim strumieniem z ręki do ręki, z portfela do kasy, generalnie jest nieźle (chociaż mówi się gdzieniegdzie o niejakim Kryzysie, który znacząco ów przepływ spowolnić ma/miał). Tak więc ów konsumpcyjny bal rozpoczął się jakieś 2 miesiące temu i trwa w najlepsze. Jest fajnie!
Co roku wkraczam w ten przedświąteczny czas z miną marsową i myślami pełnymi treści niecenzuralnych. W tym roku jednak, postanowiłem zmienić diametralnie swoje podejście do tego tematu. Inspiracją do owej zmiany było błyskotliwe spostrzeżenie jakoby osoby, które lubią ten cały burdel jaki panuje w przedświątecznym okresie, mają znacznie lepiej niźli takie mruki jak ja, które tylko powtarzają:
Nie cierpię świąt!
Kurcze, tak sobie skalkulowałem wszystko i wyszło mi czarno na białym, że jednak lepiej zmienić podejście na bardziej optymistyczne. Doszedłem do wniosku, że nadal mogę nie lubić świąt, ale za to może jakoś optymistyczniej spojrzeć na te dni. Przecież to czas wolny od pracy, spotkania z rodzinką, niezłe jedzenie itd. Dużo plusów. Przede wszystkim jest to czas, kiedy wszyscy się starają. Właśnie, starają być milsi, lepsi, uprzejmiejsi wobec siebie wzajemnie. Nic, tylko brać i dawać, a przecież to dwie najprzyjemniejsze czynności w życiu :D
Postanowiłem więc w tym roku zadbać o swoją kondycję psychiczną bardziej niźli do tej pory. (Jakoś ostatnio zaczęło mi zależeć – starzeję się :) ) Co złośliwsi mogą stwierdzić, że wreszcie mądrzeję. I pewnie będą mieli rację. Jak byłem niewierzący tak i jestem nadal, jednak skoro już mamy to Wielkie Święto Konsumpcji to dlaczego miałbym chodzić naburmuszony z tego powodu? Może czas zacząć się dostosowywać trochę do sytuacji i zacząć czerpać więcej frajdy z otoczenia? Skoro inni mogą to mogę i ja. Na własnych zasadach oczywiście, ale jednak pozytywniej niż dotychczas.
——————-
Hmmm jakoś tak inaczej miał ten wpis brzmieć, a wyszedł tak z uśmiechem niejakim. Chyba taktyka upozytywnienia się działa nie tylko odnośnie świąt, ale tak generalnie… No cóż, widać efekty uboczne „leczenia”…
Zabawa Otwartym Słońcem – OpenSolaris 2008.11
Od jakiegoś już czasu ciągnie mnie do zmiany dystrybucji. Od kilku lat używam Ubuntu i raczej jestem z niego zadowolony z małymi wyjątkami o których pisałem wcześniej, jednak czuję potrzebę zmiany. Należę do tego typu ludzi, którzy co jakiś czas muszą dostać nową dawkę świeżych wrażeń, żeby się nie zanudzić. Jeśli chodzi o system operacyjny, to czasami wystarczy zmiana wyglądu okien, jakiś dodatkowy program robiący coś, czym wcześniej zajmował się inny lub nowa dystrybucja Linuksa. Jednak jakieś 2 tygodnie temu trafiłem w Sieci na informację o wydaniu nowej wersji OpenSolarisa. Podobno naprawiono wiele błędów wersji poprzedniej i generalnie można już tego na desktopie używać. Dodano do OpenSolarisa 2008.11 obsługę systemu plików ZFS, który to system plików jest w tej chwili chyba jednym z najnowocześniejszych w wersji stable. Pooglądałem sobie trochę filmików i prezentacji działania tego systemu, popatrzyłem jak fantastycznym rozwiązaniem jest ZFS i podjąłem decyzję o instalacji systemu na moim laptopie. Read more


