Chrzest a wolność wyboru – o potędze Kościoła
Problem wolności wyboru a sakrament chrztu w Chrześcijaństwie to już dość oklepany temat, jako broń za pomocą, której przeciwnicy tej religii atakują Kościół Katolicki. Jednak nie można od niego uciekać tylko dlatego, że każdy już wszystko słyszał i wszystko wie o tym, jakie to niesprawiedliwe i nie zgodne z ideą Wolnej Woli głoszoną przez KK. Uważam, że nadal należy o tym dużo mówić i pisać, ponieważ to ważne. Poruszałem ten temat tutaj, po tym jak Joseph Ratzinger jako papież Benedykt XVI stwierdził, że nie istnieje już Otchłań, do której trafiają dusze nieochrzczonych dzieci. Nie będę się po raz drugi rozwodził nad tym, jakie to dziwne, śmieszne i naiwne postępowanie, ponieważ tak naprawdę to dobrze, że tak się stało. Zerwano z pewną polityką strachu, jaką Kościół do tej pory uprawiał wobec swoich wiernych. Samo w sobie to duży postęp, ponieważ KK jest skostniały i wszelkie zmiany zachodzą w nim bardzo powoli, co zresztą doskonale pokazał pontyfikat Karola Wojtyły, poprzednika Ratzingera.
Tak więc wracając do głównego tematu tego wpisu, skoro według Kościoła Bóg dał człowiekowi Wolną Wolę, aby ten mógł sam stanowić o sobie, dlaczego Kościół odbiera nam ten przywilej już na samym początku naszego istnienia? Czy przypadkiem Kościół w swym zadufaniu i pogoni za pieniądzem nie zagalopował się troszkę? Rozumiem strach wierzących rodziców, że ich pociecha trafi do owej otchłani jeśli umrze nieochrzczona. Nie zgadzam się z takim myśleniem ale jestem w stanie je zrozumieć. Uważam jednak, że teraz, kiedy już głowa Kościoła powiedziała, że tego strasznego miejsca już nie ma a nieochrzczone duszyczki nie pójdą do „piekła”, nie widzę sensu w pozbawianiu własnego dziecka możliwości świadomego wyboru o przystąpieniu lub nie do danej religii. Zresztą niby w jaki sposób niemowlę może być jakiegoś wyznania? Albo, czy dwunastolatek rozumie w co wierzą jego rodzice? Skąd ma wiedzieć takie rzeczy, skoro jeszcze tak mało życia doświadczył? To ohydny wyścig Kościoła o pieniądze jakie będzie mógł wydoić w przyszłości od tak wyszkolonego wiernego.



