Skip to content

01.11.2008 06:45

Lawinowy rozwój techniki to nie przelewki

Skomplikowane ułatwianie życia.

Większość ludzi na świecie jest w tej chwili uzależniona od sprzętu elektronicznego. Żadna to nowość i nie ma w tej wypowiedzi nic odkrywczego. Ciągłe dążenie człowieka do ułatwiania sobie życia doprowadziło do lawiny, która zamiast pędzić i oczyszczać teren przed nami, wali się nam na plecy, powodując tym chęć ucieczki i gwałtowne przyspieszenie naszej egzystencji. Czujemy się przytłoczeni całym tym plastikiem, aluminium i czym tam jeszcze. Dochodzi do tego, że zamiast ułatwiać zaczyna on utrudniać nam najprostsze czerpanie przyjemności z codziennego wypoczynku czy pracy. Z drugiej znowuż strony, większość z nas nie miałaby ani wypoczynku ani pracy, gdyby ów cały skomplikowany i przekombinowany sprzęt zniknął z naszego życia. Znaleźliśmy się w pułapce, z której – jak na razie wyjścia nie widać. Jedni krzyczą, że chcą mieć więcej opcji w programach czy sprzętach, z których na co dzień korzystają, inni znowu, z drugiej strony barykady wołają, że opcji powinno być jak najmniej, a najlepiej, żeby był jeden przycisk robiący wszystko, czego użytkownik sobie zażyczy.

Przytłacza nas mnogość możliwości, których nie umiemy wykorzystać a często wręcz, do niczego nie są nam one potrzebne. Jakże frustrująca może być dla kogoś tak prosta czynność jak włączenie sobie filmu DVD na swoim nowym telewizorze. Zgadzam się całkowicie z CoSTą i jego uroczą żoną, że ta czynność powinna być znacznie prostsza. Wali nam się na plecy z ogromnym impetem lawina ułatwiania i technicyzacji życia. Nie wróży dobrze na przyszłość, kiedy stajemy przed problemem jak skorzystać z podstawowej funkcji sprzętu, który kupiliśmy za ciężko zarobione pieniądze.

Tyle milionów operacji na sek. a tak powoli!?

Kolejnym problemem jest czas, jaki potrzebujemy na dostanie się do zasobów zgromadzonych na naszym sprzęcie komputerowym. Owszem, usypianie czy hibernacja systemów operacyjnych, które to funkcje są dostępne w zasadzie w każdym nowoczesnym systemie, rozwiązują wiele problemów z czasem dostępu do naszych danych. Mimo wszystko jednak, ciągle wiele osób uważa, że komputer „budzi” się za wolno – IMHO osoby takie mają często rację. Chcielibyśmy w kilka sekund dostać się do naszych informacji – co jest zupełnie zrozumiałe. Przez to, że nasze komputery potrzebują kilkudziesięciu – a czasami znacznie więcej – sekund na udostępnienie nam swojej pełnej użyteczności, nasze nerwy wielokrotnie muszą sprostać trudnemu zadaniu powstrzymania ogarniającej nas fali frustracji czy wręcz złości i agresji. Uzależniając się od maszyn skazaliśmy się na ciągłą ucieczkę przed potężną lawiną zależności, których nie byliśmy w stanie przewidzieć i jak na razie nie umiemy im sprostać oraz nad nimi zapanować. Druga strona medalu to prędkość komputerów. Przyspieszyły one ogromnie w ciągu kilku lat, wywierając na nas silny nacisk i tak oto również nasze życie musiało przyspieszyć ogromnie. To frustruje i powoduje wiele dodatkowych problemów, napięć i stresów. Nie pomaga to ogromne tempo życia, które sobie pozwoliliśmy narzucić.

Jak w tych śmieciach znaleźć to co ważne?

Bezpośrednio z tym powiązany jest inny problem. Otóż ilość gromadzonych przez nas informacji staje się na tyle potężna, że nie wiadomo co z nimi robić. Nie chodzi o to, że nie ma gdzie tego składować, bo pojemności nośników, na których możemy magazynować nasze cyfrowe dobra, rośnie w zastraszającym tempie. Terabajtowy dysk to dzisiaj żadna nowość. A jednak problem pozostaje. Co robić z ciągłym nawałem „ważnych” informacji? Kanałów informacyjnych przybywa i bombardują nas coraz to nowymi danymi. Poruszamy się już w morzu cyfrowego dobrobytu. Informacja nie jest bezcenna, tak jak kiedyś. Teraz o wiele ważniejsze jest odfiltrowanie ważnych danych od tych mniej istotnych lub wręcz niepotrzebnych. Problem z wyszukiwaniem i przechowywaniem naszych elektronicznych informacji połączony jest ściśle z brakiem umiejętności odsiewania informacji wartościowych od śmieci. Po prostu, najzwyczajniej na świecie, człowiek nie wykształcił w sobie odpowiednich mechanizmów filtracyjnych. Na tym polu, o paranojo!, także musimy wspierać się techniką, która za nas odfiltruje to, co ważne, od tego co nie istotne. Pytanie tylko, kto tak naprawdę ustali zakres ważności, klucz według którego te inteligentne programy stwierdzą, co jest wartościowe a co nie? Technologia znowu nas pokonała i tutaj. Stworzyliśmy coś, co przynosi nadwyżkę informacyjną w każdym zakresie, a my nie za bardzo wiemy co z tą nadwyżką zrobić i jak ją spożytkować.

Świat poszedł do przodu, ale my, jako organizmy biologiczne nie jesteśmy w stanie za nim nadążyć. Można by pokusić się o – chyba całkiem uprawnione stwierdzenie – że stworzyliśmy coś, co zaczęło żyć własnym życiem.

W pajęczynie własnej pomysłowości.

Kolejnym tego dowodem jest Internet. Stworzyliśmy coś na skalę globalną. Coś co się doskonale skaluje, jest w miarę proste w działaniu a przez to wysoce odporne na awarie. Sieć światowa od początku nie była tym, czym chcieli ją widzieć najwięksi wizjonerzy przeszłości. Nie stała się cudowną składnicą wiedzy, międzykontynentalną biblioteką, gdzie wszystko byłoby ładnie opisane, łatwe do znalezienia i dostępne na każde zawołanie. Dzisiaj nie potrafimy – myśląc o Internecie – nawet sobie wyobrazić takiego ładu. Wolność jaką przyniosła nam globalizacja informacji zaowocowała targowiskiem, gdzie każdy może przyjść, sprzedać, pokazać czy dać swoje produkty i każdy może je kupić, obejrzeć czy wziąć. W zasadzie nie ma ograniczeń. To cudowne! Jednak w tej beczce miodu jest nie jedna łyżka dziegciu. Tak wielkie rozpasanie informacyjne prowadzi do wielu niebezpieczeństw, jak rozkwit pedofilii, wulgarnej pornografii i niebezpiecznych, z punktu widzenia ładu społecznego, myśli. Radzimy sobie z tym na różne sposoby, jednak nie ma rozwiązań naprawdę dobrych i przemyślanych. Nie może ich być, ponieważ to nie Internet jest zły, czy niedopracowany. To my, jego Twórcy, nie dorośliśmy do takich narzędzi.

Jaki z tego wszystkiego płynie wniosek? Chyba tylko taki, że musimy być uważni, na to co się wokół nas dzieje. W nasze dzisiejsze życie powinien być wpisany ciągły rozwój, ale nie tylko techniczny, także duchowy, moralny i etyczny. Dopóki tego nie zrozumiemy, nigdy nie nadążymy za wynalazkami, które w pewnej chwili nas przysypią całkowicie swoim bogactwem i nie zobaczmy już z pod nich żadnego zachodu słońca.

stat4u