Naprawdę!
Natchną mnie, jak zawsze niezawodny Brocha. Wszelkie nasze problemy mogą zostać rozwiązane w bardzo prosty sposób.
Zostanę księdzem!!

Tak właśnie. Co proszę? Protestujesz, że ksiądz nie może mieć kobiety? No co ty? Większość je ma i nawet się z tym niespecjalnie kryje więc to nie jest problem. Spójrz lepiej na plusy tego:
- Nie będę musiał płacić podatków, czy też będą śmiesznie niskie.
- Będziemy mogli robić co tylko nam się zechce, byleby się trochę po szczeblach kariery kościelnej wspiąć. A przecież mnie znasz i wiesz doskonale, że jak sobie obiorę cel to nie ma bata! Mogę nawet papieżem zostać. Wyobrażasz to sobie? Kolejny Polak zostanie świętym!
- Można w imię Pana robić takie przekręty, że po prostu raj na ziemi. Człowiek się wyspowiada i znowu jazda. Chociaż w sumie to nawet po co się spowiadać? Ksiundz to już ma wieczyste rozgrzeszenie. No i pytanie, czy faktycznie to byłby grzech, przecież wszystko w imię Pańskie by się działo.
Więcej plusów nie ma co wymieniać, ale wiadomo ile tego jest. Owszem, minusem jest, że na początku mojej kariery musielibyśmy się trochę ukrywać, ale przeca później to już nie byłoby konieczne. Inni moi (przyszli) koledzy po fachu nie ukrywają się ze swoimi „słabościami”. Niby nie można, ale zobacz co się dzieje. Każdy ma na boku jakąś kochankę czy nawet kilka. Osoby gustujące w płci tej samej, mają nawet większe pole do popisu, ale to jakby z definicji nie ima się mojej osoby :). Mało tego, przecież miłość do dzieci jest wpisana w ten zawód i oczywiście niejednokrotnie mamy tego doskonałe dowody. Chociaż kurna to też nie leży w kręgu moich zainteresowań. Ale mniejsza z tym. Możliwości jakie daje zaciągnięcie się pod ten sztandar jest naprawdę wiele.
Tak więc plan jest taki, posłuchaj…
Co? Nie zgadzasz się? Dlaczego?
…
Ech, nie rozumiem kobiet… Ja tu plan poprawy naszego życia przedstawiam, a ona, że nie. I kropka. Dyskusji nie będzie…
A mogło być przez resztę życia tak przyjemnie…
