Wiara i wiedza w jednym stały garnku?
Wstęp.
Niejednokrotnie na tym blogasku pisałem niepochlebnie o religii, w szczególności o chrześcijaństwie, które z racji miejsca zamieszkania znam najlepiej. Czasami nawet zdarzało mi się wchodzić w dość rozwlekłe dyskusje z czytelnikami, chcącymi przekonać mnie, że się mylę. Kilka razy nawet zostałem wyzwany od idiotów itp.
Dyskutowanie z kimś o odmiennych poglądach uważam, za rzecz bardzo cenną i nie dbam o kolor skóry, religię czy preferencje seksualne mojego adwersarza. Niestety zazwyczaj, bardzo szybko okazuje się, że dyskusji nie będzie. Pomijam wyzwiska jakimi czasami dostałem w twarz (nie tylko na blogasku moim, ale na różnych katolickich, czy generalnie religijnych forach). Wyzwiska zawsze mnie informowały, że trafiałem celnie swoimi komentarzami i ludzie ze mną rozmawiający nie mieli na to kontrargumentów. Tak więc, nie wyzwiska kończyły często dyskusję. Szybko odkryłem co gasi każdą wymianę poglądów.
Fanatyzm.



