Naczelna Rada Lekarska dnia 4 kwietnia bieżącego roku postanowiła postawić sprawę jasno – homeopatia i pokrewne to nie są metoda leczenia a homeopaci to szarlatani. Wiadomo, wprost tego nie napisali, ale jasno wynika, że tylko naukowe metody można uznać za dobre i uprawnione.
Pusty śmiech mnie bierze. Ludzie z tej całej Rady chyba nie rozumieją co zrobili. Naukowe podejście do leczenia doprowadziło nas na skraj pandemii. W tej chwili szczepionki i antybiotyki to nie są już nasi jedyni przyjaciele. Wydaje im się, w swoim zaślepieniu, że tylko sztucznie wytwarzane lekarstwa są coś warte. Odcinają się od tego, czego nie rozumieją tak samo, jak religia odcina się od logiki i naukowego podejścia do opisu świata. Naprawdę żałosne, smutne i przerażające.
Staram się zrozumieć co kierowało tymi ludźmi, kiedy wydawali owo postanowienie. Oczywiście w końcowym akapicie wszystko wyjaśniono. Chodzi o racjonalność! Racjonalne podejście do leczenia i wydawania pieniędzy. To nic, że homeopatia i pokrewne metody leczenia się sprawdzają, ważne, że według tych ludzi są nienaukowe i bezwartościowe.
Tak tworzy się skostniałe środowisko, które nie umie już reagować w sposób szybki i elastyczny na zmieniające się sytuacje, jakie zachodzą poza tym środowiskiem. Tworzy się nam coś na kształt kultu medycyny konwencjonalnej, naukowej.
Może trochę przesadzam z reakcją, ale zastanówcie się do czego takie orzeczenie Naczelnej Rady Lekarskiej może doprowadzić? Już w tej chwili zaczynamy przegrywać wyścig z chorobami, gdyż stosujemy metody nieskuteczne, przestarzałe i działające bardzo wybiórczo. Niszczymy nasze geny, rozwadniamy je i pozwalamy aby słabły w nadziei, że leki nas ochronią przed słabością genów. Kółko się zamyka a choroby mutują szybciej niż nasi wspaniali lekarze-naukowcy są w stanie wymyślać kolejne wersje leków. Oczywiście wszystko odbywa się cholernie racjonalnie…
Nie mówię, że należy zrezygnować z medycyny konwencjonalnej na rzecz ziółek, nalewek babcinych i modlitwy. Absolutnie! Należy korzystać ze zdobyczy nauki. Nie można jednak dopuścić do zaślepienia owymi „cudami”. Już mamy sygnały, że w ciągu tygodnia ludzkość może ulec zmutowanej wersji wirusa czy bakterii odpornej na nasze antybiotyki. Choroba, która w sposób błyskawiczny rozprzestrzeni się po całym stechnicyzowanym świecie może wyciąć w pień spokojnie ponad 80% populacji. Nie zapominajmy, że medycyna naturalna ciągle ma wiele asów w rękawie, których nie można ot tak sobie po prostu odrzucić lekką ręką, uznając je za nieracjonalne.
Po co zamykać sobie dodatkowe drzwi ucieczki czy możliwości?
Wpis zainspirowany „notką” na mini blogu brochy, który tego nie skomentował, więc w sumie nie wiem jakie jest jego stanowisko to tego tematu :)
