Gabcina siostra z mężem, dzieckiem i Gabcinym bratem przyjechali do Stolycy.
Fotosy z naszej wycieczki po Warszawce, jeśliby to kogoś interesowało, znajdziecie tutaj:, jak zwykle na Picasie :)
Ja jednak nie o łażeniu po mieście, gotowaniu obiadu czy piciu piwa z Gabcinym Szfagrem chciałem napisać.
Otóż w nasze progi zajechał wraz z rodzicami najmłodszy członek rodziny państwa Barcików z Rychwałdu – Bartłomiej B. takoż z Rychwałdu. Była to jego pierwsza tak daleka droga (z miejscowości pod Żywcem aż do Wawy) i podobno spisał się doskonale. A ja zostałem wujkiem…
…od usypiania małego Bartka. Jakoś tak wyszło, że dwa razy w ciągu dwóch wieczorów przypadł mi zaszczyt ułożenia go do snu. Nie jest to zwykłe układanie do snu, najpierw trzeba malca uspokoić i przekonać do tego pomysłu, bo on wcale spać się nie garnął, mimo, że głowa już leciała a oczy same się zamykały. Jak tylko wyczuwał, że się go chce do łóżeczka położyć, przedsiębrał odpowiednie kroki w celu zapobieżenia temu niecnemu procederowi. Uwierzcie, nie chcielibyście wtedy być naszymi sąsiadami :D No i tak jakoś wyszło, że _wujek Marcin_ niechcący, ale z wielkim staraniem ululał małego koleżkę. Dzisiaj dokonałem tego znowu :) Fantastyczne przeżycie, które jednak jak na razie nie pchnie nas (to jest mnie i Gabci) w kierunku zmajstrowania sobie podobnego budzika. Jeszcze nie.
W każdym razie, ten na czyich ramionach zasnęło kiedykolwiek takie półtoraroczne maleństwo wie jaka to frajda :D Wie jak się teraz czuję jako dumny wujek :)
