Urodziłem dzisiaj w nocy
Tak, dzisiaj w nocy było nam dane przeżyć mój pierwszy poród kamienia nerkowego (i oby ostatni). Było strasznie… Wiem, że Gaba dzwoniła po karetkę bo myśleliśmy, że mam atak wyrostka – objawy i strona ciała się zgadzały. Z tego co pamiętam z rozmowy Gaby z panią, to była ona odsyłana pod różne numery telefonów i w końcu stwierdzono, że skoro nie wie gdzie jest moja przychodnia, gdzie byłbym zarejestrowany w wawie, to mogę się spuścić z wodą w kiblu, do którego z bólu rzygałem. Ci, którzy już rodzili kamienie nerkowe wiedzą co to znaczy ;-)
Nie będę opisywał jak to taksówką trafiłem do Izby Przyjęć Szpitala Bielańskiego gdzie się mną bardzo fachowo zajęto. Naprawdę fachowo i za to chciałem podziękować tak lekarzowi jak i paniom pielęgniarkom. Zawsze byłem za podwyżkami w służbie zdrowia! Niestety lek przeciwbólowy działał średnio i dopiero po jakichś 5h walki poród dobiegł końca.
Nigdy nie wymiotowałem z bólu – dziś w nocy był mój pierwszy raz :-) Na szczęście dzięki temu całemu wydarzeniu wiem, że z moimi narządami wewnętrznymi wszystko jest grejt. RTG i USG wykazały, że mam żyły jak trzeba, a zbliżenia narządów wewnętrznych do torebek – cokolwiek to znaczy – są prawidłowe. Miło to wiedzieć, że wszystko funkcjonuje dobrze, tylko trochę piasku się wysypało z człowieka…
Generalnie jestem twardszy niż niejedna kobieta – po porodzie kilka godzin a ja w pracy siedzę ;-) A tak na poważnie to pan doktor powiedział, że mężczyzna ma przechlapane, bo nie jesteśmy przygotowani fizycznie na taki ból i przeżywamy go gorzej niźli płeć piękna. Na szczęście kamienie do urodzenia mamy też mniejsze :D
A teraz dużo płynów… Piwo? ;-)


