Alien vs Predator 2 – skiepścili
Się jakoś tak złożyło, że wylądowaliśmy w kinie na tym właśnie filmie. Ja to nawet chciałem go bardzo obejrzeć. “Jedynka” mi się podobała, bo lubię ten klimat dlatego też liczyłem, że druga część będzie przynajmniej na podobnym poziomie. Niestety…
Moim zdaniem zmarnowano tyle możliwości fabuły, że w zasadzie została tylko krwawa, niczemu nie służąca, prócz może zaspokojeniu najniższych pobudek, masa. Reżyser, scenarzysta i kto tam jeszcze nie czuje klimatu ani Predatora ani Aliena. Po prostu totalne dno. Te filmy nie mogą być ambitne z definicji, ale klimat muszą mieć. Niestety tutaj ten klimat nie zaistniał nawet w jednej sekundzie filmu. No dobra, zaistniał i został cały w skondensowanej formie umieszczony w tych 30 sekundowych zajawkach jakie można było oglądać w sieci czy w kinie. Tam to wszystko wyglądało naprawdę fantastycznie. Niestety pełna wersja absolutnie nie ma szans na uznanie jako film w klimacie Aliena i Predatora.
Nie będę Was tu zanudzał opisami, bo nie o to chodzi. Zawiodłem się na tym filmie i może tylko ze dwie sceny przykuły moją uwagę na dłużej, ale nie będę ich tutaj zdradzał.
Generalnie nie polecam płacenia za ten film. Nie warto…
Popularity: 11% [?]

piątek. 18-01-2008 at 8:05
Jedyneczkę chciałem wyłączyć na wysokości pół godziny oglądania. Ale się przemogłem i obejrzałem do końca. Stracony czas. Tego błędu nie powtórzę z dwójką na pewno :)
piątek. 18-01-2008 at 17:47
No cóż. Może któregoś dnia się też o tym przekonam. A jakieś SF ostatnio w kinach było warto oglądać?
sobota. 19-01-2008 at 14:42
CoSTa – no widzisz, a mnie się klimat pierwszej części bardzo podobał :) Nie twierdzę, że to działo sztuki, w zasadzie w tej chwili nie widzę, żadnego filmu, który byłby wart wydanych na niego pieniędzy. Naprawdę dobre kino według mnie umiera. Stare filmy są doskonałe przy tym co dzisiaj nam serwuje cały ten kinowy biznes.
Surion E. – nie jestem w stanie powiedzieć, czy było coś ostatnio dobrego w kinach. Generalnie nie chodzą na żadne ekranizacje dobrych książek SF, bo jeszcze nigdy nie trafiłem na dobrą taką ekranizację. To, co sobie wyobraziłem czytając książkę przerasta po prostu możliwości dzisiejszego kina ;-) Ale jak coś trafisz to koniecznie daj znać! :D
sobota. 19-01-2008 at 22:11
Hm. Myślę, że dobrze zostawić książki w książkach. Ekranizacje są fajne, gdy się nie czytało książki – na ogół. Ostatnio widziałem ekranizację czworoksiągu Le Guin i byłem pod całkiem dobrym wrażeniem (bo lubię anime – pewnie dlatego), mimo że zmieniono kompletnie treść książek.
A poza tym film SF będzie raczej dobry wtedy, kiedy powstanie jako film.
środa. 23-01-2008 at 17:32
Ziewałam na filmie… Było kilka dobrych ujęć, może dwa, ale krótkie… I finałowa walka, predalien i predator, przecież właśnie o to poszło – walka trwająca może mniej niz nawet starcie z dwoma obcymi?!
A tunele organiczne robiące się w kilka chwil, a przegięcie z oddziałem porodowym(położniczym?), wątek miłosny rozciągnięty niemożliwie, zamiast tego można było przybliżyć jeszcze bardziej historię obcych i predatorów lub samej Yutani, przynajmniej zakończenie w miarę nowe. Ale kurde, AvP3 to będzie człowiek zaprojektowany na predatora kontra predalien…
czwartek. 24-01-2008 at 22:31
S’avanna – dzięki za krótką acz konkretną minirecenzję. Zgadzam się z Tobą. Ciężko nazwać ten film kontynuacją części wcześniejszej. Za wiele w nim pominięto i ograniczono…
czwartek. 1-01-2009 at 16:57
[...] Podsumowując, to wyjście do kina na “Królów nocy” było całkiem miłym zakończeniem całkiem udanego weekendu. Polecam ten film, ale ostrzegam, to nie jest lekkie kino. Mną, może nie wstrząsnęło, to za mocne słowo, zostawiło jednak pewien ślad, który lubię w sobie nosić przez jakiś czas po obejrzeniu filmu. To w pewien sposób mówi mi, że film był dobry, nie przeciekł przeze mnie jak “Alien versus Predator 2“. [...]