Historia o sensie
Chciałem Wam dzisiaj opowiedzieć pewną historyjkę. Jest to historyjka z rodzaju tych, co to mają ukryty – lub też całkiem widoczny – morał. Jest to opowiastka, którą usłyszałem/przeczytałem dość dawno temu. Zawsze kiedy ją sobie przypomnę robi na mnie duże wrażenie. Po prostu ją lubię.
Oto ona:
Był odpływ. Plażą szedł powoli mężczyzna. Po odpływie, na piasku leżało dużo rozgwiazd. Mężczyzna podchodził do każdej, podnosił i wrzucał do morza.
Minęło kilka godzin. W pewnym momencie podszedł do niego drugi mężczyzna. Przystanął i patrzył jak ten wrzuca kolejną rozgwiazdę daleko w fale. Skrzywił się i powiedział, że rozgwiazd jest za dużo. Nie ma sensu tak po kolei ich wrzucać. Mężczyzna uśmiechnął się, schylił po kolejne żyjątko, popatrzył na nie i powiedział:
„Dla niej ma to ogromny sens.” I cisnął ją w morze.
Nie wiem czy umiem tak ładnie ją opowiedzieć, ale chyba wiadomo o co chodzi. Nie ma sensu abym to jakoś komentował bo wszystko jest jasne :)


